Rząd forsuje nowy zakaz. Obudził się z ręką w nocniku

Rząd szykuje nowy zakaz, który dotknie użytkowników Internetu w Polsce. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że politycy obudzili się trochę za późno.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
4
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Rząd forsuje nowy zakaz. Obudził się z ręką w nocniku

Przemoc, alkoholizm, wandalizm, znęcanie się nad zwierzętami, zachowania nieobyczajne – to codzienność polskiego Internetu. Nie chodzi o jakieś tajemnicze strony internetowe czy dark web. Takie zachowania można obserwować w trakcie licznych streamów, czyli transmisji wideo na żywo. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich twórców, a jedynie najgłośniejszej i niestety też często popularnej garstki. Nie bez powodu zjawisko to zostało określone patostreamingiem. Rząd, chociaż o dobre kilka lat za późno, postanowił w końcu z tym walczyć.

Dalsza część tekstu pod wideo

Skąd wziął się patostreaming?

Trudno jednoznacznie wskazać początek patostreamingu w Polsce. Jednak za taki moment można uznać lata 2015-2016, kiedy to na popularności zaczęli zyskiwać tacy twórcy, jak Rafatus, Gural czy Daniel Magical. To tę trójkę należałoby uznać za niechlubnych ojców polskiego patostreamingu. 

Ich początki jeszcze nie były tak ekstremalne. Na transmisjach pojawiał się alkohol, ostre słownictwo i częste konflikty. Dopiero rosnąca popularność, wpływające donacje (napiwki) i nawet kilkadziesiąt tysięcy widzów na każdym streamie sprawiły, że twórcy zaczęli z czasem przesuwać granicę dobrego smaku. Zaczęła pojawiać się przemoc zarówno fizyczna, jak i psychiczna.

Rząd forsuje nowy zakaz. Obudził się z ręką w nocniku
Rafatus w trakcie jednego z wielu pijackich streamów.

Patostreamerzy zaczęli upijać się do nieprzytomności. Zaczęli organizować bójki na żywo. Znęcali się nad innymi osobami, które pojawiały się na transmisjach, często członkach rodziny. Niszczyli meble i inne przedmioty domowe. Do historii przeszły już streamy Daniela Magicala, na których palił ognisko w środku domu, sprowadzając realne zagrożenie dla zdrowia i życia znajdujących się w nim osób.

Nie brakowało też reakcji wściekłych sąsiadów, którzy wielokrotnie wzywali policję. Zdarzało się też, że sami widzowie rzucali butelkami w okna albo wzywali służby w trakcie transmisji na żywo. Karuzela się rozkręcała, a streamerzy coraz bardziej przesuwali granicę, aby ciągle utrzymać zainteresowanie. Poprzednie wygłupy już nie wystarczyły. Widzowie chcieli igrzysk, chcieli czegoś nowego, chcieli jeszcze większej patologii. Dla samych twórców było to zamknięte koło. Albo zaczną zachowywać się jeszcze gorzej, albo ich popularność spadnie. A nie oszukujmy się, była to prawdziwa żyła złota. Na jednej transmisji potrafili zarabiać niebotyczne kwoty, o których wielu zwykłych Polaków może jednie pomarzyć.

Patostreamerzy na celowniku

Nie trzeba było długo czekać. W końcu patostreamerzy trafili na celownik opinii publicznej, służb oraz polityków. Szybko zaczęto mówić o konieczności wprowadzenia zmian w przepisach, które pozwolą walczyć z tym zjawiskiem. Bo nie chodzi tylko o zachowanie samych twórców. Takie transmisje były szkodliwe dla w wielu przypadkach młodych widzów.

Pod koniec 2024 roku NASK opublikował raport pt. „Nastolatki 3.0”, w którym zajął się również zjawiskiem patostreamingu. Wynika z niego, że aż 26 proc. dzieci ogląda tego typu transmisje. Kolejne 16,1 proc. nie było w stanie nawet określić, czy oglądane przez niego treści zaliczają się do wulgarnych i nacechowanych przemocą. Najczęściej takie streamy oglądają uczniowie techników (40,4 proc.) oraz liceum (30,1 proc.). Jednak nawet wśród najmłodszych uczestników badania, którzy uczęszczają do szkoły podstawowej, odsetek ten jest przerażająco wysoki i wynosi aż 28,2 proc. Jednocześnie tylko 12,9 proc. rodziców deklarowało, że ich dzieci oglądają patostreamy, a 28,6 proc. nie było w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Rząd forsuje nowy zakaz. Obudził się z ręką w nocniku

Jeszcze gorzej wyglądało to w raporcie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Z badania wynika, że aż 84 proc. młodzieży w wieku 13-15 lat słyszało o patostreamach, a 37 proc. z nich regularnie je ogląda. Z kolei 43 proc. miało kontakt z takimi treściami przynajmniej raz w tygodniu.

Dzieci, oglądając takie materiały, zaczynają mieć wrażenie, że to, co widzą, jest czymś normalnym, co można powielać.

komentowała sprawę Marta Wojtas z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

W końcu patostreamerzy, zachęcani ciągłą popularnością i potrzebą zrobienia czegoś nowego, aby zainteresowanie utrzymać, zaczęli przekraczać wszelkie granice. Wielu z nich trafiło na celownik służb. Daniel Magical został skazany na rok pozbawienia wolności, między innymi za pochwalanie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, ale też nakłanianie do składania fałszywych zeznań i znęcanie się nad rodziną. Podobny los spotkał jego matkę, tzw. „Gohę”, która za kratki trafiła na 8 miesięcy w związku ze znęcaniem się nad swoim konkubentem.

Skazany został również Gural. W jego przypadku poszło o kontakty z nieletnimi oraz znęcanie się nad zwierzętami. W 2019 roku otrzymał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. W 2024 roku miał jeszcze jedną sprawę, ale został nieprawomocnie uniewinniony. 

Wobec wielu sąd wydawał też zakazy dalszej działalności internetowej, chociaż nie zawsze były one przestrzegane. Reagowały też same platformy, na których dochodziło do transmisji. Wspomniani twórcy byli banowani na Twitchu, Facebooku i YouTubie. Nie zawsze przynosiło to zamierzony skutek. Często zakładali nowe konta, a reakcje technologiczny gigantów były spóźnione, co pozwalało im dalej prowadzić swoją działalność.

Rząd forsuje nowy zakaz. Obudził się z ręką w nocniku
Bagietson palący choinkę w domu.

Chociaż dzisiaj Rafatus, Rafonix, Daniel Magical czy Gural są już praktycznie historią, to wciąż nie brakuje w polskim Internecie twórców o wątpliwej reputacji. Wymienić można przynajmniej kilku, jak Bagietson, który niedawno podpalił choinkę we własnym mieszkaniu czy też Pajalock, który notorycznie upija się na transmisjach, regularnie łamie przepisy ruchu drogowego (prowadzi transmisje z jazdy samochodem oraz na rowerze), nie mówiąc już o częstym wyzywaniu swojej partnerki.

Rząd szykuje zakaz

Chociaż ustaliliśmy już, że początki patostreamingu w Polsce sięgają co najmniej 2015 roku, to dopiero teraz, po 11 latach, rząd w końcu postanowił się tym zająć na poważnie. W połowie marca odbyło się pierwsze czytanie nowelizacji Kodeksu Karnego, przygotowanej przez klub Koalicji Obywatelskiej. Wprowadza ona odpowiedzialność karną za patostreaming oraz promowanie hazardu.

Zakazane ma być rozpowszechnianie w sieci, w formie obrazu lub dźwięku, treści przedstawiających popełnienie czynu zabronionego, a także autentycznego pozorowania popełnienia takiego czynu. Czym jest czyn zabroniony? To między innymi: umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy; znęcanie się nad zwierzętami i głowonogami lub zabicie ich; naruszenie nietykalności cielesnej w sposób prowadzący do poniżenia lub upokorzenia innej osoby, a także działania dotyczące organizacji gier hazardowych.

Dodatkowo planowane są zmiany w Kodeksie Wykroczeń. Art. 107 ma brzmieć:

Kto za pośrednictwem sieci teleinformatycznej publicznie rozpowszechnia w postaci obrazu lub dźwięku treści przedstawiające popełnienie czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat pięciu jako umyślne przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece, stanowiącego naruszenie nietykalności cielesnej, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności oraz grzywny

Podobny projekt jeszcze wcześniej złożyli politycy PiS, jednak są między nimi niewielkie różnice. Sprowadzają się głównie do promocji hazardu, wyłączenia odpowiedzialności karnej między innymi ze względów artystycznych oraz ochrony głowonogów. Politycy obu partii liczą, że ostatecznie uda im się dojść do porozumienia ponad podziałami, bo temat jest ważny. Szkoda, że spóźniony o przynajmniej kilka lat. Jednak w myśl zasady „lepiej późno niż wcale” chęć walki z patostreamingiem należy ocenić pozytywnie.