Fiskus kontroluje pieniądze Polaków. Taki zakup to kłopoty
Skarbówka coraz chętniej przygląda się osobom, które żyją ponad stan. Jeśli ktoś wydaje więcej, niż wynoszą jego dochody, to może trafić na dywanik, gdzie będzie musiał srogo się tłumaczyć.
Fiskus wie o naszych finansach więcej, niż może nam się wydawać. Urząd Skarbowy dokładnie wie, ile zarabiamy i z jakich źródeł, w końcu odprowadzamy podatki. Problem pojawia się, gdy żyjemy ponad stan, czyli wydajemy więcej, niż wynosi nasz dochód. W takim wypadku trzeba liczyć się z konsekwencjami, czyli wezwaniem na dywanik i koniecznością złożenia wyjaśnień - informuje Rzeczpospolita.
Fiskus wzywa Polaków na dywanik
Zdaniem ekspertów takich sytuacji jest coraz więcej. Przywołują przypadek młodej dziewczyny, która dopiero zaczęła pracę zarobkową, a już kupiła samochód o wartości 50 tys. zł. Inna sytuacja to mężczyzna, którego dochody nie były wysokie, a pomimo tego wpłacił 60 tys. zł wkładu własnego na mieszkanie. Takie sytuacje od razu trafiają na celownik fiskusa.
Najczęstsze tłumaczenie w takiej sytuacji to darowizna od rodziny. Jeśli pochodzi od najbliższych (np. rodziców), to do kwoty 36120 zł nie trzeba jej zgłaszać skarbówce. Inna możliwość to dochody zwolnione z PIT, np. sprzedaż grzybów albo jagód. W takim wypadku, jeśli mowa o niskich kwotach, fiskus zazwyczaj odpuszcza. Inaczej wygląda sytuacja przy większych zakupach, które znacznie przekraczają dochody.
Takie sytuacje to bardzo łakomy kąsek dla urzędu skarbowego, ponieważ podatek od nieujawnionych źródeł przychodów wynosi aż 75 proc. Jest on naliczony od nadwyżki wydatków, zestawionych z ujawnionymi przychodami.