Unia zawiodła, ale USA daje nadzieję, że gry będą należały do graczy

Komisja Europejska zawiodła graczy, którzy w niej upatrywali się nadzieję na to, że gry będą należały do nich. Jednak amerykańska ustawa Power to the Players Act może to zmienić. Oczywiście o ile wejdzie w życie.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Unia zawiodła, ale USA daje nadzieję, że gry będą należały do graczy

Zakup gry zwykle oznacza, że dysponujemy jedynie licencją na granie, która może nam zostać odebrana. Oczywiście są od tej zasady wyjątki: GOG głośno mówi, że gry są nasze, nie stosuje DRM i nawet daje nam czyste pliki instalacyjne, które możemy sobie pobrać. Mamy tu prosty przekaz? Zapłaciłeś? Gra jest Twoja. W przypadku gier na nośnikach jak płyty i kartridże również nie jest to zbyt duży problem, bo nośników nam przecież nie zabiorą. Gorzej jest z grami cyfrowymi. Zwłaszcza po stronie Sony, które otwarcie deklaruje, że gracz ma prawo grać tak długo, jak firma mu na to pozwala, a zakup zakupem nie jest tylko wynajmem.

Dalsza część tekstu pod wideo

USA odda nam gry

Ustawa Power to the Players Act zmusi Federalną Komisję Handlu (FTC) do opracowania przepisów, które przeniosłyby prawo własności do danej kopii gry na gracza, który ją zakupił. Do tego gry online przed wyłączeniem serwerów miałyby się doczekać trybu offline. Argument za taką zmianą jest następujący:

Grę, którą można odebrać w momencie, gdy firma odłączy zasilanie, nie można kupić. To wypożyczenie podszywające się pod sprzedaż.

Oczywiście nie jest jasne, czy te przepisy wejdą w życie. Można mieć za to nadzieję, że jeśli przepisy zmienią się dla USA, to firmy w Europie również zmienią swoje podejście, lub KE ponownie przemyśli swoją decyzję i wprowadzi tożsame przepisy we Wspólnocie. A jeśli nie... to zawsze mamy VPN.