Microsoft zapłaci 8,6 mln euro za ujawnianie orientacji użytkowników
Norweski urząd odpowiedzialny za ochronę danych osobowych nałożył na należącą do Microsoftu firmę Xandr karę 8,6 mln euro za udostępnianie reklamodawcom danych wrażliwych na temat użytkowników, w tym bezpośrednich informacji o ich orientacji.
Microsoft musi doliczyć sobie do rachunku
Microsoft kupił platformę reklamową Xandr od AT&T za absurdalne pieniądze w grudniu 2021 roku. Mówiło się wtedy o około 1 mld dolarów. Teraz dostawca Windowsa musi doliczyć sobie do tej transakcji kolejne miliony, bowiem jak się okazuje Xandr w latach 2018 - 2020 wyjątkowo nieczysto licytował dostęp do prywatnych danych użytkowników.
Xandr działał w tym procederze jako pośrednik, przesyłając dane osobowe użytkowników do potencjalnie tysięcy firm w ramach rozbudowanego ekosystemu reklamowego.
W ruch poszły dane z aplikacji randkowej dla panów
Sprawa ma swój początek jeszcze w 2020 roku, gdy norweska rada konsumentów oraz austriacka organizacja non-profit walcząca o prywatność, noyb, złożyły oficjalną skargę. Istotą problemu był masowy udział Xandr w mechanizmie licytacji w czasie rzeczywistym. Gdy użytkownik otwierał aplikację Grindr na swoim telefonie, jego prywatne dane natychmiast trafiały do licznych podmiotów na rynku.
Tym sposobem reklamodawcy mogli w ułamku sekundy licytować między sobą możliwość wyświetlenia mu ściśle ukierunkowanej reklamy. Wszystko to działo się całkowicie w ukryciu przed nieświadomym internautą.
Początkowo Xandr upierał się, że cała odpowiedzialność leży na samej aplikacji randkowej i to ona zadbała o odpowiednie zgody, ale regulator nie przyjął tej argumentacji i uznał ostatecznie firmę reklamową za współadministratora danych. Tym sposobem to na Xandr leżał prawny obowiązek uzyskania bezpośredniej zgody od użytkowników, przed przetworzeniem danych.
To wierzchołek góry lodowej
Przeglądanie stron internetowych i Social Mediów od lat sprawia wrażenie, jakby reklamodawcy wiedzieli o nas więcej niż my sami. Pojawiały się rozmaite historie na temat tego, jak to telefony podsłuchują nas i dlatego wiedzą, co wyświetlać, by było skuteczne. I może nie jest to do końca podsłuch, ale efekty są te same.
Tylko czekać na doniesienia o kolejnych aplikacjach randkowych i innych z pozoru niewinnych grach i programach, które oddały chronione dane użytkowników za bezcen.