Miałeś chamie złoty róg... czyli Włochy w końcu przyznały się do błędu
Włochy były jednym z tych państw, które mogły swego czasu cieszyć się aż czterema elektrowniami atomowymi. Jednak po katastrofie w Czarnobylu zostały one zamknięte z powodów techniczno-politycznych. Kraj pizzy i makaronu oficjalnie przyznaje, że bardzo tego żałuje.
Tym samym Włochy były jednym z krajów, które dość wcześnie zrezygnowały z atomu. Ostatnia elektrownia została tam wyłączona jeszcze w 1990 roku. Obecna sytuacja na rynku energetycznym będąca mieszaniną przepisów UE i sytuacji geopolitycznej udowodniła włoskim władzom, jak bardzo złą decyzję popełnili ich poprzednicy sprzed kilkudziesięciu lat. Dziś kraj ten swoją przygodę z atomem musi zaczynać niemal od zera i nawet Polska znajduje się kilka długości przed nim.
Włochy znów chcą mieć atom
Teraz przed Włochami stoi prawdziwe legislacyjne piekiełko. Muszą na nowo stworzyć przepisy dotyczące atomu, co oczywiście może potrwać długie lata, zanim pierwsza łopata zostanie wbita na placu budowy. Konieczne będzie również znalezienie dogodnych lokalizacji i zdobycie odpowiedniej technologii. I chociaż tych w tym nadmorskim kraju z pewnością nie będzie brakowało, tak przy obecnych cenach energii i braku wizji na ich spadek największym problemem jest czas.
Oczywiście włoskie reaktory były dość prymitywne jak na dzisiejsze standardy, a część z nich budziła uzasadnione zastrzeżenia techniczne. Jednak gdyby technologia ta była we Włoszech wciąż rozwijana, to kraj ten mógłby być pod tym względem na podobnym etapie co Francja, która dysponuje dziesiątkami dość nowoczesnych placówek tego typu.