Sezon grzewczy już się rozpoczął. Ten sprzęt dosłownie ratuje życie

Wieczory i noce są coraz chłodniejsze i tylko patrzeć jak poranna trawa będzie pokryta szronem. Dni są coraz krótsze, sezon grzewczy nieśmiało się rozpoczyna, a już wkrótce media zaczną donosić o pierwszych śmiertelnych ofiarach piecyków gazowych i niedrożnych przewodów kominowych. 

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Sezon grzewczy już się rozpoczął. Ten sprzęt dosłownie ratuje życie

W końcu co roku jest to samo: ledwie zacznie się grzać, a już nie ma tygodnia, aby jakaś rodzina, lub jej część nie zginęła we śnie z powodu czadu. Czy można temu zapobiec? Oczywiście, że tak. Wystarczy tylko wydać kilkadziesiąt złotych na zakup czujnika czadu i zamontować go w miejscu zalecanym przez instrukcję obsługi. Czujnik taki musi mieć oczywiście stosowny atest, a jego zakup z AliExpress, byle taniej, to dość nierozsądny pomysł. Zasilanie bateryjne też jest plusem na wypadek awarii prądu, która może wywołać przy okazji także problemy z wentylacją w C.O. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Oprócz czujnika warto dbać o to, żeby nie piszczał

Oczywiście nie poprzez zaklejenie mu głośnika lub wyjęcie baterii. W końcu zależy nam na tym, żeby nie było okoliczności, które wywołają piszczenie. A jak temu zapobiec? Na przykład, wietrząc mieszkanie, nawet gdy nadejdą mrozy. Coroczna wizyta kominiarza także powinna być normą. Przez niedrożny przewód kominowy do naszego domu nie wejdzie Święty Mikołaj, a Śmierć. Włączenie piecyka gazowego na noc to także marny pomysł. Jeśli już z niego korzystamy, np. w garażu, to warto nieco rozszczelnić drzwi lub okna. 

I pamiętajcie: tam, gdzie źródło ciepła bazujące na spalaniu tam też powinien znaleźć się czujnik czadu. To znacznie mniejszy wydatek niż trumna i msza pogrzebowa.