Google Fitbit Edge wkrótce w sprzedaży. Prawdziwa opaska premium
Opaski sportowe nieco odeszły w cień, ponieważ coraz więcej smartwatchy ma ich zalety z dodatkiem innych, zaawansowanych funkcji. Jednak Google z Fitbit Edge zamierza odkurzyć ten segment rynku.
Opaski świetnie się sprawdzają jako małe i lekkie urządzenia, których praktycznie nie czujemy na naszych nadgarstkach. I tak jest i w tym przypadku. Google chwali się, że Fitbit Edge ma grubość zaledwie 11,5 mm, oraz jest o 45% lżejszy, niż Apple Watch 12. Co brzmi dobrze, o ile nie zdamy sobie sprawy, że zegarki te zależnie od wersji mają od 36,5 do 52,9 grama, a my nie wiemy, o który dokładnie chodzi. Za to ekran o OLED o 46% większa, niż w poprzedniku i zdjęcia produktu dają już pewien podgląd na to, czego możemy się spodziewać. Oczywiście jest to panel OLED.
Fitbit Edge i jego możliwości
Jak na opaskę to są one naprawdę spore. Mamy tu wbudowany, ulepszony względem poprzednika GPS, więc do śledzenia trasy nie jest potrzebne połączenie ze smartfonem. Co jest dużym plusem, bo nie drenuje baterii naszego telefonu. Znajdziemy tu także wysokościomierz i 50 trybów treningowych i automatyczne rozpoznawanie 100 różnych aktywności. Mamy także klasyczny pomiar tętna, jak i rzadziej spotykany czujnik temperatury, czy EKG, oraz analizę snu.
Bateria urządzenia pozwoli na 7 dni pracy na jednym ładowaniu, a także wodoszczelność do 50 metrów. A co z żywotnością samego urządzenia? Tu jest najciekawiej: dzięki jego modułowej konstrukcji wymiana baterii ma być bardzo prosta i sprawia, że staje się sprzętem na długie lata.
Mamy też klasyczny zestaw wyświetlania godziny, powiadomień i sterowania muzyką, ale i tu pojawia się coś ekstra, czyli dostęp do Map Google. Zegarek już jest dostępny w przedsprzedaży, a do sklepów ma trafić 27 października w cenie 179,99 USD, czyli około 867 zł z uwzględnieniem 23% VAT. Pojawi się także w edycji limitowanej sygnowanej osobą Stephena Curry'ego, która została wyceniona na 219,99 USD, czyli około 1058 zł z VAT.