Pamiętacie jak wszystko było Xboxem? To znów się zaczyna

Sytuacja Xboxa na rynku jest dramatyczna. W dużej mierze dzięki polityce samej firmy i ogłoszeniom w stylu, że wszystko jest Xboxem. A skoro wszystko nim jest to po co kupować konsolę? Teraz zaś firma popełnia podobny błąd i ogłasza, że Xbox Helix będzie całą rodziną urządzeń.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Pamiętacie jak wszystko było Xboxem? To znów się zaczyna

Kiedy chcemy kupić konsolę do gier, to szukamy jednego urządzenia, na którym będziemy grać, a nie grupy urządzeń, a to sugeruje określenie rodzina. Twierdzenie to padło podczas wewnętrznego spotkania w Xboxie, które zorganizowała Asha Sharma. Najpierw zaczęło się niewinnie: od motywacyjnej przemowy, która wyznacza cele oderwane od rzeczywistości:

Dalsza część tekstu pod wideo

Po co istniejemy? Istniejemy, by być tam, gdzie gra świat, będziemy wiedzieć, kiedy będziemy mieli miliard aktywnych użytkowników dziennie i mamy prawo do wygranej, ponieważ teraz skupiamy się na naszych fanach i franczyzach.

Nawet gdyby Sony i Nintendo się połączyły, to mówienie o miliardzie aktywnych graczy dziennie brzmiałoby jak mrzonki. A taka deklaracja ze strony Xboxa brzmi już jak fantazjowanie o powaleniu słonia jednym ciosem po tym, jak człowiek kupił karnet na siłownię. Trochę zabawne, trochę żenujące, ale nie groźne. Gorzej robi się później. Szefowa Xboxa stwierdziła:

Przechodzimy na rodzinę urządzeń dla Gen-10. Nie ma jednego urządzenia, które pasuje do wszystkich. Z pewnością najpierw będziemy mieli świetną konsolę, ale wiemy też, że wielu graczy będzie w ruchu. Są rzeczy, w których produkcji jesteśmy najlepsi na świecie, i są inne, nad którymi będziemy współpracować. Będziemy więc dzielić się informacjami na ten temat w miarę rozwoju naszych planów. System operacyjny zaczyna wyglądać naprawdę dobrze. Jesteśmy tym bardzo podekscytowani.

Jak to rozumieć? Dostaniemy konsolę stacjonarną i... urządzenia takie jak Asus ROG Xbox Ally X, które będą tylko mieszały graczom w głowach. I oczywiście, konsola przenośna może być świetnym wyborem, co udowodniło Nintendo. Jednak w przypadku wielkiego N mamy jeden i ten sam sprzęt jako konsolę przenośną, stacjonarną i to pozwalającą na zabawę w wielu konfiguracjach. Cała rodzina sprzętów w to miejsce nie brzmi już jak przepis na sukces. Lepiej byłoby, gdyby powstały dwie konsole: stacjonarna i przenośna. Jednak dwie, a nie wesoła gromadka.