Rząd uderza w promocje w Biedronce i Lidlu. Będą zakazane
Rząd bierze się za dyskonty. Politycy chcą zabronić popularnych promocji w Lidlu, Biedronce czy Żabce.
W ostatnich latach dyskonty prześcigają się w promocjach. Problem w tym, że dotyczą one nie tylko żywności, akcesoriów domowych czy elektroniki. Często sklepy promowały też alkohol. Niezwykle popularne stały się okazje typu 12+12, w których kupujemy tuzin piw, a kolejne tyle dostajemy za darmo. Rząd chce takich promocji zakazać.
Rząd uderza w Biedronkę i Lidla
Sejm przyjął nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Za jej przyjęciem głosowało 400 posłów. Tylko 9 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu. Nowe przepisy mają wejść w życie od 1 stycznia 2027 roku.
Najważniejsza zmiana dotyczy całkowitego, ogólnopolskiego zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach od 22:00 do 6:00 nad ranem. Dotyczy to zarówno sklepów, jak i stacji benzynowych. Tym samym dokupienie flaszki, bo skończył się alkohol na imprezie, będzie już niemożliwe. Dodatkowo samorządy będą mogły rozszerzyć okres od 21:00 do nawet 9:00 rano.
Druga, niemniej ważna zmiana, dotyczy zakazu promocji alkoholu, w tym również piwa. To właśnie ten przepis najmocniej uderzy w dyskonty. Nie tylko znikną promocje typu 12+12, ale w ogóle jakiekolwiek przeceny na piwa i mocniejsze trunki. Nawet zwykła gazetka promocyjna z alkoholami nie będzie już dozwolona. Znikną też loterie, w których zbieraliśmy kapsle, a nawet dodatkowe gadżety do zgrzewek, np. szklanki, bo to też sprzedaż premiowana.
Wątpliwości budzą też same lodówki w sklepach, które zazwyczaj są oklejone logo znanych marek piw. Nawet one mogą zostać zakazane, to w końcu też forma promocji alkoholu. Już teraz szacuje się, że dla gastronomii oznacza to koszty rzędu 250-300 mln zł na samą wymianę sprzętu. Nie wiadomo też, co z imprezami, jak np. Żywiec Męskie Granie. To w końcu też podchodzi pod promocję piwa.
Za naruszenie przepisów będzie obowiązywać kara w wysokości od 30 tys. do 1 mln zł, a w skrajnych przypadkach nawet kara ograniczenia wolności.