Klęska Elona Muska. Jest biedny jak mysz kościelna
Elon Musk przestał być bilionerem. Ponownie jest zwykłym miliarderem. I chociaż w rankingach krezusów wyraźnie przewodzi stawce, przybywa pytań o przyszłość jego majątku. Kosmicznego majątku. Dosłownie i w przenośni.
W mijającym tygodniu głośno zrobiło się o liście Bloomberg Billionaires Index. To ranking najbogatszych ludzi świata. Obecnie przewodzi mu Elon Musk, którego majątek wyceniany jest na niespełna 940 mld dolarów. Dla porównania kolejny w rejestrze Larry Page, współtwórca Google, ma portfel wyceniany na niespełna 300 mld dolarów. Przepaść. A jednak media, analitycy i wszelkiej maści komentatorzy pochylają się nad losem biednego Elona. Bo był pierwszym w historii bilionerem. A teraz wrócił do poziomu "zwyklaka"…
Majątek Muska to głównie udziały w dwóch firmach
Na majątek Elona Muska składają się przede wszystkim udziały w dwóch firmach: Tesli i SpaceX. Facet może mieć luksusowe domy, odrzutowce i wyspy, ale ich wartość blednie w zestawieniu z udziałami w przywołanych korporacjach. Wartość majątku jest zatem zmienna, bo zależy od ceny akcji obu podmiotów: jeśli kurs rośnie, Musk się cieszy, gdy spada, cieszy się mniej. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce bywa różnie i niższą cenę też można odpowiednio wykorzystać.
Debiut SpaceX przyniósł nam pierwszego bilionera
Pochodzący z RPA Amerykanin od lat był na liście najbogatszych ludzi świata za sprawą udziałów w Tesli. Jednak to giełdowy debiut SpaceX sprawił, że Musk odskoczył reszcie stawki. Krótko przed IPO pisałem, że to wydarzenie rozpala wyobraźnię analityków oraz inwestorów i może przejść do historii. Z przynajmniej kilku powodów, a jednym z nich jest wycena biznesu. Na początku czerwca mowa była o ponad 1,7 bln dolarów. Należy dodać, że dotyczyła spółki, której przychody w 2025 roku wyniosły około 18,7 mld dolarów. Firma zanotowała też niemal 5 mld dolarów straty.
Na optymistycznych prognozach się nie skończyło. Debiut był bardzo udany: z początkowej ceny 135 dolarów za akcję udało się dojść w okolice ponad 220 dolarów. SpaceX znalazł się w wąskim gronie spółek o kapitalizacji powyżej 2 bln dolarów. Grupa wczesnych inwestorów mogła skakać z radości. A w niej pierwsze skrzypce grał Musk-bilioner.
Spadki kursu są naturalne na giełdzie
Z akcjami bywa jednak tak, że jednym razem drożeją, a innym tanieją. Akurat pod tym względem SpaceX nie jest wyjątkiem. Po kilku dniach euforii przyszły spadki. Obecnie ich cena wynosi około 150 dolarów. Powód? Jest ich kilka: jedni postanowili zainkasować zysk, drudzy zaczęli grać na spadki, jeszcze inni wsłuchali się w doniesienia z firmy. I z rynku. W samej korporacji narracja raczej się nie zmienia: będzie inwestować gigantyczne środki, co w przyszłości ma zaowocować rewolucją. W kilku branżach.
Gorzej dzieje się na szerszym rynku. Coraz częściej przywołuje się sytuację z przełomu wieków i tzw. bańkę dotcomową, której pęknięcie wstrząsnęło rynkami. Pojawiają pytania, czy szał na tzw. sztuczną inteligencję jest podobnym zjawiskiem. A jeśli jest, to kiedy runą wysokie wyceny firm, które urosły na entuzjazmie związanym z SI. I kiedy (jeśli w ogóle) uda się odzyskać gigantyczne środki zainwestowane w ten biznes. SpaceX ta dyskusja też dotyczy, bo firma jest zaangażowana w rozwój SI. Ale nawet gdyby nie była, to zapewne odczułaby pogorszenie giełdowych nastrojów.
SpaceX, czyli biznes, jakiego nie było
W takich okolicznościach przyrody pojawiają się już głosy w stylu "ha, wiedziałem, że to wydmuszka. Tylko czekać, aż biznes padnie". Ale jest też grupa, która widzi to całkiem inaczej: "SpaceX dopiero odpali i przyniesie kokosy". Która opinia jest prawdziwa? Zapewne nikt tego nie wie. Bo kosmiczna firma Elona Muska ma swoje słabe i mocne strony, ale najważniejsze w jej przypadku jest to, że trudno ją z czymś porównać. To podmiot działający nie tylko w sferze wspomnianej już SI, ale też telekomunikacji, transportu, technologii kosmicznych. I w branży militarnej, co często jest pomijane, a wydaje się niezwykle istotne.
Jeśli nawet część pomysłów okaże się chybiona, to inne mogą zapewnić firmie stałe, ogromne źródło przychodów. Wydaje się mało prawdopodobne, by ten biznes nagle wyparował z naszej rzeczywistości. Jasne, coś może go zastąpić. Ale co i kiedy? To nie jest przypadek Google, które powstało w garażu. Obecna kapitalizacja zapewne jest przesadzona, ale wpisuje się w rynkowe realia – po prostu taki mamy teraz klimat. Za kilka lat może być inny. Ba, radykalna zmiana może nastąpić w przeciągu kilku kwartałów czy miesięcy.
Nie ma co płakać nad Muskiem
Czy to oznacza, że należy się pochylać nad majątkiem Muska i z politowaniem patrzeć na znikające miliardy? Raczej nie. Bo nawet jeśli wyparują ich setki, to za jakiś czas sytuacja może się odwrócić. Fakt, że Amerykanin przestał być bilionerem nie sprawił, że stał się biedny niczym przysłowiowa mysz kościelna. A takie wrażanie można odnieść po lekturze niektórych tekstów. To wciąż najbogatszy człowiek świata. I musiałby zrobić naprawdę wiele, by wymiksować się z tego klubu….