Już prawie rok mojego mieszkania pilnuje kamera z Action, a teraz jest w promocji
Kiedy w ubiegłym roku dostałem w swoje ręce kamerę wewnętrzną z Action, to moja pierwsza myśl była następująca: no fajnie, ale tak właściwie, to po co mi to? Teraz już wiem: dla spokoju ducha.
Mieszkam w niewielkim mieszkaniu. Ot, ciasne, ale własne, chociaż na hipotekę. Ot, dwa pokoje, kuchnia, łazienka i przedpokój, za to z konkretnym balkonem. Monitoring wewnętrzny brzmi więc jak coś równie użytecznego, jak podnośnik nożycowy samochodowy dla osoby, która co prawda ma auto, ale stawia je pod blokiem, codziennie gdzie indziej i często na zakazie. A jednak zmieniłem nastawienie do tego typu urządzeń o 180 stopni.
Jak to działa?
Zacznijmy od tego, co to w ogóle skrywa w sobie. A jest tego sporo, zaczynając od przetwornika 1080p, który rejestruje obraz w jakości akceptowalnej. Nie tylko widać, że coś jest na nagraniu, ale także widać co na nim jest. Ba.... można rozpoznać na nim człowieka i to nie na zasadzie: no tak, to ewidentnie jest człowiek, ale wręcz widać jego twarz, cechy charakterystyczne i takie tam, a ruch nie zamienia obrazu w sieczkę. Krótko mówiąc: filmu tym raczej nie nagramy, ale jako monitoring się sprawdzi.
A co kiedy będzie ciemno już i zgasną wszystkie światła? Wtedy kamera odpali diody IR. I albo ja jestem mutantem z nadludzką czułością na spektrum elektromagnetyczne, albo te diody IR mocno wpadają w spektrum światła widzialnego, bo dość wyraźnie nocą widać czerwonawe punkty dookoła obiektywu. Na szczęście nie rzucają one widocznej poświaty. Co jednak najważniejsze, to obraz, chociaż oczywiście w kolorach szarości, wciąż jest ostry i wyraźny. Mam wręcz wrażenie, że nieco przepalony, co sugeruje, że kamera poradzi sobie także z większymi pomieszczeniami.
Jeśli zaś chodzi o zużycie energii, to jest ono dosłownie symboliczne. Kamerę możecie śmiało podłączyć do najbardziej lichej ładowarki, jaką macie w domu a ona i tak sobie poradzi. Co jest ważne, ponieważ sama w sobie ładowarki w komplecie nie ma. W ramach testu podłączałem ją nawet bezpośrednio do panelu fotowoltaicznego o mocy 1-2 W i kamerka poprawnie działała w dzień. Oczywiście nocnych prób tego typu zasilania już nie robiłem, raczej z dość oczywistego powodu. A jak wygląda realny pobór energii? Niestety, mój miernik nie potrafi zejść poniżej 1 W poboru. A tyle wskazuje i za dnia i w nocy i z włączonym głośnikiem. Jest więc bardzo oszczędnie.
Jeśli chodzi o montaż, to kamerkę możemy zarówno powiesić na ścianie — odpowiednie kołki są w zestawie, jak i postawić, na co ja się zdecydowałem, ponieważ docelowa ściana to żelbeton w wielkiej płycie. Do obsługi natomiast wykorzystuje ona aplikację LCS, która obejmuje wiele urządzeń z kategorii smart home obecnych w sklepach Action.
Po co to działa?
W moim przypadku? Dla spokoju ducha. Dzięki tej kamerce podczas wyjazdów, czy po prostu bycia poza domem mogę sprawdzić w dowolnym momencie, czy coś się w mieszkaniu nie dzieje. Doceniam to szczególnie w święta, gdzie mieszkania i domy osób, które wychodzą do rodziny, są łatwym łupem, oraz podczas dłużej nieobecności. Ot, mogę sobie włączyć podgląd z aplikacji w smartfonie i widzieć co się dzieje.
A dzięki detekcji ruchu i dźwięku dostaję powiadomienia. To akurat testowałem na swojej rodzinie, która została w domu, kiedy ja miałem jednodniowy wyjazd służbowy. Mogłem ich podglądać oraz dzięki wbudowanemu mikrofonowi podsłuchiwać. Wbudowany mikrofon pozwolił mi natomiast ich zagadywać. Oczywiście za ich wcześniejszą wiedzą i zgodą.
Jednak i to ma wady
Czy to mnie uchroni przed włamywaczem? Ogarniętego nawet bym nie nagrał. Taki na wejściu wyłączyłby bezpieczniki i odciął kamerę od zasilania i internetu. Tu jednak można postawić na duży powerbank z ładowaniem przelotowym oraz router mobilny z obsługą 4G/5G, również do takiego powerbanku podłączony. Da się więc przygotować kamerę pod brak sieci, jednak to wymaga dodatkowych inwestycji.
Jakość dźwięku również tyłka nie urywa i to w żadną ze stron. Da się jednak zrozumieć każdą z nich bez problemu. Grunt to żeby się nie bawić funkcją mówienia, samemu będąc w pomieszczeniu z kamerą. Sprzężenie akustyczne jest wtedy więcej niż pewne. A gwarantuję Wam: to nie jest przyjemne doświadczenie.
Podsumowanie:
Standardowo kamerka ta w Action kosztuje 44,90 zł, jednak przez najbliższy tydzień będzie do kupienia za 31,99 zł. I właśnie przez pryzmat tej ceny należy ją... no cóż, oceniać. I tu wypada bardzo dobrze: obraz jest przyzwoitej jakości, widoczność w nocy wypada naprawdę nieźle tak jak i wykrywanie ruchu i dźwięku. Dodatkowo pozwala ona na swobodną rozmowę, chociaż dźwięk jest dość płaski. Nie pobiera ona przy tym zbyt dużo energii i raz skonfigurowana działa bez zastrzeżeń.
Warto jednak mieć na uwadze, że to najtańsza chińczyzna, którą podłączamy do naszego Wi-Fi. I chociaż nie mam powodu, aby twierdzić, że do tego dojdzie, to nie byłbym zbyt zszokowany tym, że moja kamerka brała udział w ataku DDoS. W końcu urządzenia o wiele bardziej rozpoznawalnych marek bywają przejmowane i wykorzystywane do tego celu.
-
Poprawna jakość obrazu
-
Mikrofon i głośnik
-
W pełni funkcjonalny tryb nocny
-
Pobiera mało prądu
-
Tania
-
Aplikacja działa dobrze
-
Obraz tylko poprawny
-
W nocy widać niebieskawe diody
-
Płaski dźwięk
-
Kwestie bezpieczeństwa mogą budzić wątpliwości