Przesyłka, która wyciąga nam kasę z portfela. Nikt nie chciałby takiej dostać

Oszustwa na przesyłkę to stary numer, który wciąż jest praktykowany przez oszustów. Mieszkanka gminy Kęty dała się nabrać jak dziecko i straciła 300 złotych. Wszystko przez to, że odebrała przesyłkę od kuriera i za nią zapłaciła. Żałuje tego do tej pory. 

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Przesyłka, która wyciąga nam kasę z portfela. Nikt nie chciałby takiej dostać

Przesyłka, której odbioru natychmiast się żałuje

Ten typ przekrętu może zdarzyć się każdemu i dosłownie wszędzie. Mieszkanka gminy Kęty zapłaciła kurierowi 279 złotych za paczkę, której nawet nie zamawiała. Kobieta była święcie przekonana, że zamówił ją ktoś z pozostałych domowników. Nie wdawała się nawet z kurierem w dyskusję, tylko bez mrugnięcia okiem, zapłaciła sumę, jaką jej wskazał. Przesyłka okazała się jednak kompletnym nieporozumieniem. Nikt nie chciałby takiej dostać - w środku niej znalazły się jedynie bezwartościowe przedmioty. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Policja apeluje o ostrożność

Schemat stosowany przez oszustów jest dość prosty. Przestępca nadaje paczkę, w której umieszcza bezwartościowe przedmioty. Kurier paczkę dostarcza pod wskazany adres i pobiera opłatę, ponieważ paczka zostaje zawsze nadana "za pobraniem". Ludzie, zazwyczaj nie wnikają skąd paczka przyszła i kto ją zamawiał. Przywyczajeni do pośpiechu, szybko płacą wymaganą kwotę (często jest to suma ok. 300 zł). Zazwyczaj są przekonani, że zamówił ją któryś z domowników i zapomniał uprzedzić, że przyjdzie w danym dniu. 

Jak się ustrzec przed tego typu wyłudzeniem?

Zasada jest prosta. Jeśli nie zamawialiśmy paczki, to jej nie odbierajmy. Mamy prawo odmówić jej przyjęcia i nie płacić za odbiór. Zawsze też warto, zanim sięgniemy do portfela, upewnić się, czy któryś z domowników składał zamówienie. I czy aby na pewno zamówiona przesyłka wymaga opłacenia przy odbiorze.