Miała być pradawna galaktyka, a wyszedł mały, brązowy karzeł

A tym czymś jest brązowy karzeł. Wszystko zaczęło się od tego, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba dostrzegł obiekt, który początkowo uznano za potencjalnie jedną z najstarszych galaktyk we Wszechświecie. Niestety, okazało się, że ta się porusza.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Miała być pradawna galaktyka, a wyszedł mały, brązowy karzeł

Capotauro, bo tak nazywa się ten obiekt, miał być jedną z najstarszych, pierwotnych galaktyk. Kiedy jednak próbowano znowu na niego spojrzeć po 3,5 roku, okazało się, że się przesunął o 0,13 sekundy kątowej. Rzecz w tym, że nie powinniśmy zauważyć ruchu tak oddalonego od nas obiektu w tak krótkim czasie. A to oznacza tylko jedno: wcale nie mamy do czynienia z niezwykle jasnym i dużym obiektem na granicy widzialnego wszechświata, a z małym i ciemnym obiektem w naszej rodzimej galaktyce. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Zamiast galaktyki brązowy karzeł

Odkrycie to zostało opisane przez zespół prowadzony przez F.-YF Liu z Uniwersytetu Edynburskiego w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Jak mogło dojść do pomyłki tego typu? No cóż... Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie postrzega obrazów przestrzennie. I dodanie mu drugiego, identycznego układu optycznego niewiele by zmieniło. W końcu my, ludzie widzimy stereoskopowo, a mimo to, kiedy patrzymy w niebo, nie jesteśmy w stanie ustalić, która gwiazda znajduje się bliżej nas, a która dalej.

Jak więc ustala się odległości? Po widmie światła, które do nas dociera, oraz jasności i rozmiarach obiektu. Tu mieliśmy właściwości w podczerwieni typowe dla niezwykle odległych i jasnych obiektów. A dokładniej był widoczny w dłuższych falach i niewidzialny w krótszych. A im coś jest dalej i szybciej się od nas oddala, tym mocniejsze jest przesunięcie ku czerwieni. Tym samym charakterystyka światła Capotauro sugerowała, że mamy do czynienia z niezwykle starą, która mogła powstać zaledwie 100 milionów lat po Wielkim Wybuchu. 

Obecnie szacuje się, że jest to niewielki obiekt oddalony od nas o 2400 lat świetlnych, który osiąga temperaturę około 350 kelwinów, czyli 77°C. Czy to podważa sensowność takich obserwacji? Oczywiście, że nie. Sytuacja ta wręcz udowadnia, że możemy weryfikować wcześniejsze odkrycia.