Czarnobyl powraca. Zagrożenie radioaktywną chmurą znów jest realne
Za 10 dni będzie miała miejsce 40. rocznica katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu. Jednak nie przebiegnie ona w atmosferze wspominek o dawnej katastrofie, a raczej strachu przed jej dalszymi konsekwencjami. A wszystko przez uszkodzoną osłonę reaktora.
Zaraz po katastrofie i desperackiej walce o ograniczenie jej skutków pojawił się problem jak najszybszego zabezpieczenia szczątków reaktora. Władze ZSRR zleciły budowę tak zwanego sarkofagu, czyli żelbetonowej konstrukcji opartej na stalowych wspornikach. I chociaż jego budowa była wyjątkowo szybka, ponieważ radzieccy inżynierowie mieli gigantyczne doświadczenie w konstrukcjach z tzw. wielkiej płyty, to w całym tym pośpiechu pojawiły się pewne problemy i niedociągnięcia, które miała rozwiązać postawiona w 2016 roku kopuła New Safe Confinement (NSC).
Czarnobyl znów może doprowadzić do tragedii
Zanim przejdziemy dalej, warto wyjaśnić pewną kwestię: otóż wielu z nas mieszka w blokach z wielkiej płyty. I chociaż sarkofag jest z tego samego materiału, to nie oznacza wcale, że bloki są idealnymi schronami przeciwatomowymi. Po pierwsze, mają one okna, co całkowicie niweluje ochronę przed promieniowaniem. Po drugie ściany sarkofagu mają od 2 do 6 metrów grubości, zależnie od lokalizacji. Ściany w bloku mają natomiast góra kilkadziesiąt centymetrów. To trochę tak, jakby uznać, że drewniany stół to idealny środek transportu morskiego, bo dawniej z tego samego materiału robiono żaglowce. Wróćmy jednak do tematu Czarnobyla.
Ta była projektowana, aby przetrwać naprawdę wiele i zabezpieczyć ruiny elektrowni na przynajmniej dziesięciolecia. Jednak jej projekt nie przewidywał konfliktu zbrojnego. Tak się niestety złożyło, że podczas tego, co obecnie dzieje się na Ukrainie, sama kopuła oberwała od drona bojowego. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) początkowo ogłosiła, że nie doszło do poważnych uszkodzeń. Jednak już w grudniu ubiegłego roku wyciekła informacja mówiąca, że... grozi nam radioaktywny wyciek, bo kopuła w tym miejscu nie pełni już skutecznej ochrony.
Na początku tego miesiąca przeprowadzono kolejną inspekcję osłony i wyniki są naprawdę złe. Otóż gdyby doszło teraz do zawalenia się sarkofagu, który spoczywa wewnątrz niej, to olbrzymie ilości pyłu radioaktywnego zostałyby wyrzucone do atmosfery. To niestety jest realny scenariusz. Konieczna jest więc jak najszybsza naprawa osłony. Inaczej o skali zagrożenia zadecyduje siła i kierunek wiatru. A na to nie możemy sobie przecież pozwolić.
Dobra wiadomość jest taka, że wedle wstępnych szacunków naprawa kopuły ma być możliwa i kosztować około 500 milionów Euro. I raczej większość Europy jest skłonna dołożyć się do tej inwestycji. Konieczne jest jednak jej jak najszybsze przeprowadzenie, a to wymaga zapewnienia bezpieczeństwa na tym obszarze.