Te węże poruszają się nietypowo. Żaden inny gatunek tego nie robi
Wystarczy, że poczują zagrożenie. Wtedy te węże robią coś, czego nie potrafi żaden inny gatunek.
Węże robiące salta
Małe węże z Azji Południowo-Wschodniej mają niezwykły sposób na ucieczkę. Zamiast wić się na boki, potrafią szybko toczyć się po ziemi (lub nawet odrywać się od ziemi, robiąc salto w powietrzu). Ich tempo poruszania jest wtedy około cztery razy szybsze niż podczas zwykłego pełzania.
Naukowcy z japońskiego Uniwersytetu Toho, wśród nich pierwszy autor badania Yosuke Kojima, sprawdzili w jaki sposób do tego dochodzi. Nagrali zwierzęta z kilku stron i przeanalizowali ich ruchy. Okazało się, że tylna część ciała obraca się bardzo szybko, a głowa pozostaje względnie stabilna. Patrzy do przodu i utrzymuje niemal stałą wysokość. Wyniki opublikowano w czasopiśmie "Current Biology".
Toczenie się wydaje się świetnym sposobem na szybki ruch. Dla zwierząt to jednak poważny problem.
Koło obraca się wokół nieruchomej osi i nie zakłóca ruchu tego, co na nim spoczywa. Zwierzęta nie mają niczego, co oddzielałoby kręcące się ciało od głowy. Jeśli cały organizm się obraca, razem z nim obracają się głowa i narządy zmysłów. Trudno wtedy utrzymać równowagę, korygować pozycję i kierować się tam, gdzie się chce. Im szybciej zwierzę się toczy, tym trudniej nad tym zapanować.
Karłowate węże z rodzaju Pseudorabdion znalazły jednak sposób na obejście tego problemu. To jedne z nielicznych zwierząt, które celowo turlają się, by uciec przed drapieżnikami. Ich zachowanie opisywano w przewodnikach terenowych i raz zaobserwowano w naturze. Nikt jednak nie rozumiał, jak dokładnie to robią.
Pomiary pokazały imponujące liczby. Podczas toczenia węże osiągały prędkość od 1,72 do 3,69 metra na sekundę. To około cztery razy więcej niż ich maksimum przy falowaniu bocznym, czyli typowym dla węży wyginaniu ciała z boku na bok. Mimo takiego tempa pokonywały tor o szerokości zaledwie 20 centymetrów. To dowód, że nie było to bezładne koziołkowanie.
Nagrania ujawniły zaskakująco złożoną sekwencję. Wąż nie obraca całego ciała naraz. Na przemian toczy się na jednym boku i opuszcza zakrzywiony fragment ciała w dół obok głowy. Badacze nazwali ten ruch "pociągnięciem". W kolejnych cyklach bok dotykający ziemi się zmienia. Zmienia się też kierunek pociągnięcia - raz w lewo, raz w prawo. Powtarzanie tego schematu daje ciągły ruch do przodu.
Najbardziej zaskakuje to, co dzieje się z głową. Choć tył ciała mocno się obraca, wąż ciągle trzyma głowę skierowaną dokładnie w tę stronę, gdzie się chce poruszyć. Utrzymuje też podobną wysokość nad ziemią. Najlepiej widać to przy większych prędkościach, gdy zwierzę unosi głowę i ogranicza ruchy w górę i w dół. Stabilna głowa może pomagać w kontroli i omijaniu przeszkód. Wąż robi to bez mechanicznego oddzielania obracającej się od nieruchomej części ciała.
Te maleńkie węże nie mają niczego na kształt osi koła. Mimo to dzielą ciało na strefy o różnych zadaniach. Większość ciała wykonuje obroty napędzające ruch, a głowa pozostaje stabilna i pozwala kierować ucieczką. Z samej anatomii trudno byłoby to przewidzieć. Badanie pokazuje, że budowa ciała nie wyznacza wszystkich możliwości ruchu zwierzęcia. Nietypowe zachowania i precyzyjna koordynacja mięśni mogą otworzyć zupełnie nowe drogi.