Dyson oszalał. Dwa tysiące za szczoteczkę z przedpotopową kamerą
Dyson pokazał szczoteczkę do zębów, która brzmi jak gadżet wyjęty z filmu science fiction. Ma kamerę, analizuje obraz w czasie rzeczywistym i sama kieruje strumień płynu między zęby.
Szczoteczka, która zagląda między zęby
Dyson CameraJet powstał po sześciu latach prac badawczo-rozwojowych. Najważniejszym elementem urządzenia jest kamera z obiektywem makro o rozdzielczości 0,1 Mpix. Nie służy ona jednak tylko do podglądania zębów.
System Gap Optical Targeting analizuje 28 obrazów na sekundę. Algorytmy AI zostały wytrenowane na bazie 470 tys. zdjęć stomatologicznych i mają rozpoznawać przestrzenie międzyzębowe. Następnie szczoteczka kieruje w wykryte miejsce stożkowy strumień płynu.
Dyson zastosował tu własną pompę membranową. Wytwarza ona ukierunkowany strumień w około 0,1 sekundy i podaje do 0,15 ml płynu między zęby. Specjalny zbiornik ogranicza powstawanie pęcherzyków powietrza, dzięki czemu irygacja ma działać również przy różnych kątach trzymania urządzenia. Kamera korzysta dodatkowo z soczewki poszerzającej pole widzenia oraz światła stroboskopowego.
Szczotkuje i iryguje jednocześnie
CameraJet ma zastąpić kilka elementów codziennej higieny jamy ustnej. Może jednocześnie szczotkować zęby i irygować przestrzenie między nimi, ale dostępne są też osobne tryby szczotkowania oraz irygacji. Użytkownik wybiera jeden z trzech poziomów intensywności: delikatny, zmienny lub głębokie czyszczenie.
Za szczotkowanie odpowiada silnik soniczny wykonujący 245 oscylacji na sekundę. Dyson zastosował zmienną oscylację, która ma utrzymywać włókna w ruchu nawet podczas kontaktu z powierzchnią zęba. Sama końcówka wykorzystuje dwa rodzaje włókien i jest wyprofilowana tak, aby docierać wzdłuż linii dziąseł. Jest też wyposażona w RFID, które monitoruje jej zużycie i informuje o konieczności wymiany. Co ważne, urządzenie działa prawidłowo wyłącznie z oryginalnymi końcówkami Dyson.
Wbudowane czujniki wykrywają zbyt mocny nacisk oraz nieprawidłową technikę szczotkowania. Producent zadbał również o silikonowy tłumik drgań, mający poprawić komfort. Do zestawu trafiają ponadto specjalna niskopieniąca pasta oraz płyn do płukania jamy ustnej.
Dentysta w telefonie?
CameraJet współpracuje z aplikacją MyDyson przez Wi-Fi 2,4 GHz i Bluetooth. Na ekranie smartfonu można oglądać obraz z kamery na żywo, sprawdzić zęby z różnych perspektyw, a także korzystać z instrukcji szczotkowania, mapy pokrycia i analiz dotyczących higieny jamy ustnej.
Dyson podkreśla przy tym, że obrazy z kamery nie są zapisywane ani na urządzeniu, ani w chmurze. Mają pozostać prywatne.
Pomysł jest odpowiedzią na dość prozaiczny problem. Dyson wskazuje, że przeciętne szczotkowanie trwa około 45 sekund, choć zalecane są dwie minuty, a większość osób nie używa nici dentystycznej wystarczająco regularnie. CameraJet próbuje więc zrobić coś więcej niż zwykła szczoteczka - sama znaleźć miejsca, które łatwo pominąć.
Cena sprawia jednak, że będzie to raczej bardzo nietypowy gadżet niż sprzęt dla każdego. W Polsce Dyson CameraJet kosztuje 1999 zł. To wydatek, przy którym trudno nie zadać pytania, czy zaawansowana technologia rzeczywiście uzasadnia tak duży wydatek.