Możesz kupić flagowca, ale po co skoro za 1699 zł jest on?
A właściwie to ona, bo Motorola Edge 70 Fusion. Czyli smartfon, który na papierze flagowcem nie jest, ale od tych prawdziwych odstaje tylko aparatem i cyferkami w testach syntetycznych, bo na wydajność nie można tu narzekać.
Bo co mamy w środku? Zacznijmy od ekranu. Jest to 6,78-calowy panel AMOLED o maksymalnej jasności w piku dobijającej do 5200 nitów, rozdzielczości 1272 × 2772 pikseli i z odświeżaniem 144 Hz. W środku znajduje się Snapdragon 7s Gen 3, czyli układ może nie dla najwyższej, ale wciąż bardzo wysokiej półki. Wspiera go 8 GB RAM i 256 GB pamięci na dane.
Motorola Edge 70 Fusion to nie tylko ekran i surowa moc
Smartfon ten mimo nowoczesnej i pozornie delikatnej prezencji sporo wytrzyma. Mamy tu klasę odporności IP68/IP69 i odporność na upadki z 1,2 metra, chociaż sam bym tego nie testował po zakupie smartfonu. Mamy tu też aparat z modułem głównym 50 Mpix, który robi zdjęcia dobre, a po prostu niegodne flagowca.
Nie zabrakło tu także NFC, e-SIM. Baterie naładujemy natomiast z mocą 68 W, a oferuje ona aż 7000 mAh pojemności. A wszystko to za jedyne 1699 zł.