Paczkomaty i spółka wymknęły się spod kontroli. To poważny problem

W Polsce działa już grubo ponad 70 tys. automatów paczkowych. Tylko w ciągu kilku miesięcy 2026 roku w kraju przybyły tysiące maszyn tego typu. I niewiele wskazuje na to, by ten trend miał hamować. A już tym bardziej, by urządzeń zaczęło ubywać.

Maciej Sikorski
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Paczkomaty i spółka wymknęły się spod kontroli. To poważny problem

Liczba mijającego tygodnia należy prawdopodobnie do firmy InPost. Poinformowała ona, że w całej Europie posiada już 70 tys. automatów paczkowych. Tylko w Polsce maszyn tego typu postawiła 30 tys. W ramach porównania warto napisać, że przed dekadą sieć spółki składała się z 2 tys. maszyn. I mogło się wówczas wydawać, że to naprawdę dużo…

Dalsza część tekstu pod wideo

Automatów przybywa, a końca nie widać

Ile automatów paczkowych jest w stanie wchłonąć Polski rynek? Trudno stwierdzić. Niektóre prognozy wskazują teraz na 90 tys. urządzeń. Problem polega na tym, że kilka lat temu prezentowano prognozy, które szybko okazały się mocno niedoszacowane. Bo np. 50 tys. urządzeń to już miało być wystarczająco dużo. A za chwilę dojdziemy do etapu, gdy tych punktów będzie na mapie 80 tys. 

Automat paczkowy, czyli okno na świat

Jednych to cieszy. Rozwiązanie jest wygodne, im więcej maszyn, tym są one bliżej klientów. I korzystają nie tylko mieszkańcy największych miast. Często poruszam się po mniejszych miejscowościach i znajduję automaty paczkowe w przeróżnych zakamarkach. Osoby niezorientowane w temacie mogłyby się zastanawiać, dlaczego tłumy lokalsów robią pielgrzymki za walącą się stodołę. 

Brzydkie zawalidrogi na każdym rogu

Jest też grupa oburzonych. Bo automaty wkroczyły na nasze chodniki, nierzadko utrudniają przemieszczanie się, powodują hałas pod oknami. Albo po prostu nie wyglądają zbyt dobrze i szpecą okolicę. Temat jest podnoszony od lat. I co? I nic. Komuś przeszkadzały dwie maszyny pod oknem, więc teraz ma cztery. Podejrzewam, że w bliskiej odległości swojego mieszkania znajdę kilkadziesiąt urządzeń, a ich operatorzy zapewne nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii.

Poczta Polska złożyła broń. Jej miejsce zajęli inni

Na tle innych państw Europy jesteśmy ewenementem. Tam również przybywa maszyn. Ale nie w takim tempie i nie na taką skalę. Ktoś stwierdzi: super, jesteśmy liderem! Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście powinniśmy się z tego cieszyć. I nie chodzi już nawet o rozmach, a bardziej o przyczynę. Bo, możecie się ze mną zgodzić lub skwitować to uśmiechem politowania, sukces tej branży wynika z niemocy państwa. Nie odwołuję się do ładu przestrzennego, gdyż ten jest u nas zjawiskiem obcym. Owa niemoc przejawia się w kiepskiej kondycji rodzimego operatora pocztowego. 

Czy rynek automatów paczkowych urósłby do takich rozmiarów, gdyby Poczta Polska sprawnie radziła sobie z obsługą paczek? Szczerze wątpię. A skoro kontrolowana przez państwo spółka złożyła broń, jej miejsce wypełniła słynna niewidzialna ręka rynku. Teraz pocztowcy próbują nadrabiać zaległości, ale zadanie jest z gatunku tych niemożliwych do zrealizowania. Sytuacji nie zmieni nawet przejęcie Orlen Paczki, które forsuje minister aktywów państwowych. 

Z naszej przestrzeni zniknęły saturatory, budki telefoniczne, skrzynki pocztowe czy kioski, ale równowaga w przyrodzie musi być zachowana, ludzie potrzebują celu, do którego wyruszą na spacer z psem. A kto wie, jakie jeszcze zastosowania znajdą dla tych maszyn ich producenci i operatorzy…?