Rząd stworzył grę. Tak infantylnej propagandy jeszcze nie było
Administracja Donalda Trumpa stworzyła grę, a właściwie całą platformę z grami, których jest łącznie sześć. Nie wiadomo, czy miało być to żartobliwe czy edukacyjne, bo ani z jednym, ani z drugim wiele wspólnego nie ma – zauważają komentatorzy.
Amerykański prezydent Donald Trump kolejnymi decyzjami i wypowiedziami udowadnia, że kocha skandale, a oto kolejny z nich. Platforma Arcade.gov, bo o niej tu mowa, została odpalona na oficjalnej stronie Białego Domu, by zaoferować odwiedzającym pakiet prostych, internetowych gierek.
Technicznie rzecz biorąc, są to klony klasyków takich jak Flappy Bird, Snake czy Tetris, ale obudowane republikańską narracją. Przykładowo, gdy układamy klocki tetrisa, w myśl narracji budujemy mur na granicy USA z Meksykiem, natomiast w interpretacji węża nie sterujemy gadem, lecz grupą Patrolu Granicznego.
Opinie komentatorów są rzecz jasna podzielone. Jedni chwalą prezydenta za poczucie humoru i dystans, ale inni, jak choćby biznesmen Brian Krassenstein, punktują szowinizm oraz bigoterię.
Kontrowersje wzbudza także styl komunikacji Białego Domu, który promując swoje gry, nawiązuje do znanych w świecie rozrywki motywów, takich jak ekrany bootowania Xboksa 360, PlayStation 2 czy Nintendo GameCube. Tymczasem, jak nietrudno się domyślić, żadna z wymienionych marek nie ma z niniejszym projektem nic wspólnego.
Co ciekawe, aktualnie rząd USA jest w sporze z producentami konsol, ale nie chodzi o znaki handlowe, lecz cła. Spółki domagają się zwrotu ceł nałożonych na import i pewne sukcesy w tej materii już osiągnęły.