Bank Pocztowy. Spór o pełnomocnictwo i 125 tys. zł
Spór o pełnomocnictwo, blokadę środków i obsługę rachunku seniora w Banku Pocztowym przybrał nieoczekiwany obrót. W tle są dokumenty, reklamacje i pytania o to, jak bank weryfikuje takie sprawy.
Konto, pełnomocnictwo i dane
Do redakcji TELEPOLIS.PL trafił obszerny pakiet dokumentów dotyczących rachunku ponad 90-letniej seniorki, prowadzonego w Banku Pocztowym. Nasz Czytelnik, pan Grzegorz, od lat pomaga swojej mamie w sprawach finansowych i uważa, że cała sprawa zaczęła się jeszcze na etapie zakładania konta w oddziale banku, co miało miejsce w styczniu 2024 roku.
Z przekazanych przez niego informacji wynika, że udał się wtedy ze swoją mamą do oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu, przedkładając pracownicy banku dowód osobisty seniorki oraz pełnomocnictwo pocztowe pana Grzegorza, ważne od końca 2023 roku.
Pracownica banku (...), która podpisała się pod umową, zapewniła nas, że wszystko jest w porządku i jako pełnomocnik będę mógł zarządzać kontem. Jak się okazało po dwóch latach, Pani (...) dopuściła się niewyobrażalnego niedbalstwa: w umowie przy nazwisku mojej mamy wpisała mój adres zamieszkania zamiast jej adresu. Jako dane kontaktowe (e-mail, telefon) wpisała moje dane, a nie właścicielki konta. Mimo zapewnień, w systemie nie zaznaczono mojego pełnomocnictwa, o co prosiłem przy mamie.
Nasz Czytelnik potwierdził swoje słowa kopiami odpowiednich dokumentów.
Darowizna i blokada konta
W grudniu 2025 roku pan Grzegorz otrzymał od swojej mamy darowiznę w wysokości 125 tysięcy złotych z przeznaczeniem na zakup samochodu osobowego do przewozu osoby niepełnosprawnej, co miało mu pozwolić wozić seniorkę na fizjoterapię. W marcu 2026 roku, po wpłacie tych pieniędzy na konto, Bank Pocztowy wszczął procedurę AML (Anti-Money Laundering) i zablokował wszystkie pieniądze. Wtedy dały o sobie znać błędy popełnione przy zakładaniu konta dwa lata wcześniej.
Zamiast naprawić swój błąd (wpisanie błędnych danych adresowych przez pracownika), Bank Pocztowy pod kierownictwem Pani (...) idzie w zapartą. Od ponad miesiąca jestem zbywany, a moje codzienne reklamacje są ignorowane. Bank pyta mnie retorycznie: "To pan nie wiedział, że nie ma pełnomocnictwa?", całkowicie, ignorując fakt, że to ich pracownik (...), sporządziła wadliwą umowę, którą posiadam jako dowód.
Obecnie mama przebywa w domu opieki, a ja nie mam dostępu do środków na jej leczenie i wsparcie, bo Bank "więzi" nasze pieniądze, maskując niekompetencję swoich kadr. Sprawę zgłosiłem już do KNF, Rzecznika Finansowego, GIIF oraz Prokuratury. Posiadam pełną dokumentację bankową, która czarno na białym pokazuje poświadczenie nieprawdy w dokumentach przez pracowników banku.
Co na to Bank Pocztowy?
Po otrzymaniu dużej dawki informacji od pana Grzegorza, wysłałem do biura prasowego Banku Pocztowego prośbę o wyjaśnienie sprawy, a także poniższe pytania:
- Czy Bank może potwierdzić, że sprawa dotycząca tego rachunku została zarejestrowana i jest obecnie prowadzona w trybie reklamacyjnym lub wyjaśniającym?
- Czy Bank może ogólnie wyjaśnić, jakie okoliczności mogą skutkować czasowym ograniczeniem dostępu do środków lub uruchomieniem procedur bezpieczeństwa, bez odnoszenia się do danych konkretnego klienta?
- Jakie są ogólne zasady Banku dotyczące ustanawiania i rejestrowania pełnomocnictw do rachunku, w tym jakie dokumenty i oświadczenia są wymagane przy ich przyjmowaniu?
- Czy Bank może odnieść się do zarzutu, że w dokumentacji rachunku mogły zostać wpisane nieprawidłowe dane adresowe lub kontaktowe, i czy w takich przypadkach przewidziana jest procedura korekty lub weryfikacji danych?
- Czy Bank może potwierdzić, czy w oddziale w Przemyślu przeprowadzono wewnętrzną weryfikację czynności wykonanych przy zakładaniu rachunku w styczniu 2024 r.?
- Czy w tego typu sprawach Bank kontaktuje się z klientem lub pełnomocnikiem wyłącznie w oparciu o dane widniejące w systemie, czy również bierze pod uwagę wcześniejszą korespondencję i inne formy kontaktu?
- Czy Bank może wskazać, jakie są standardowe terminy rozpatrywania reklamacji w sprawach podobnego rodzaju oraz od czego zależy ewentualne przedłużenie terminu odpowiedzi?
- Czy Bank przewiduje możliwość nadania sprawie priorytetu ze względu na deklarowany przez klienta pilny charakter wydatków związanych z opieką nad osobą starszą, o ile nie narusza to obowiązujących procedur bezpieczeństwa?
- Czy Bank może wskazać, czy w sprawie podjęto działania wyjaśniające dotyczące ewentualnej pomyłki pracownika lub niezgodności w dokumentacji, bez ujawniania informacji objętych tajemnicą bankową?
- Czy Bank chciałby przekazać własne stanowisko do publikacji w tej sprawie?
W odpowiedzi Banku Pocztowego podkreślono, że bank nie komentuje indywidualnych spraw ze względu na tajemnicę bankową i ochronę danych osobowych, ale ogólnie wskazuje na monitoring transakcji, rygorystyczną weryfikację pełnomocnictw i możliwość czasowego ograniczenia dostępu do środków w razie wykrycia nietypowej aktywności. Bank dodał też, że reklamacje rozpatruje możliwie szybko - standardowo do 15 dni roboczych, a w trudniejszych przypadkach do 35 dni - oraz zapewnił, że wspiera klientów, także seniorów, przy zachowaniu procedur bezpieczeństwa. Pełna treść odpowiedzi poniżej.
Z uwagi na obowiązującą tajemnicę bankową oraz przepisy o ochronie danych osobowych nie mogę odnieść się do szczegółów konkretnego przypadku. Wszelkie wyjaśnienia dotyczące indywidualnych spraw przekazujemy zawsze bezpośrednio naszym Klientom.
Odnosząc się do Pana pytań o charakterze ogólnym, potwierdzam, że nadrzędnym celem Banku jest ochrona środków Klientów. W tym celu stosujemy zaawansowane systemy monitoringu transakcyjnego. W sytuacjach, gdy systemy te zidentyfikują aktywność nietypową lub mogącą budzić wątpliwości co do bezpieczeństwa, Bank uruchamia odpowiednie mechanizmy, co może skutkować ograniczeniem klienta w dostępie do środków znajdujących się na rachunku. W takich sytuacjach Bank dokłada wszelkich starań, aby jak najszybciej wyjaśnić sprawę i przywrócić dostęp do rachunku, o ile pozwalają na to standardy bezpieczeństwa.
Odnosząc się do pełnomocnictwa, wskazuję, że aby mogło one zostać przez Bank uznane, musi zostać złożone przez posiadacza rachunku w obecności pracownika Banku lub dostarczone z podpisem notarialnie poświadczonym. Bank ma obowiązek rygorystycznie weryfikować te dokumenty, aby wykluczyć ryzyko związane np. z nieuprawnionym dostępem osób trzecich do środków zgromadzonych na rachunku Klienta.
Standardem w Banku jest również wewnętrzna weryfikacja czynności podejmowanych w placówkach w każdym przypadku, gdy otrzymujemy sygnał o potencjalnych nieprawidłowościach.
Odnośnie Pana pytania o terminy rozpatrywania reklamacji – dokładamy starań, by były one rozpatrywane możliwie szybko. Dla reklamacji dotyczących usług płatniczych termin wynosi do 15 dni roboczych od dnia otrzymania reklamacji przez Bank. W szczególnie skomplikowanych przypadkach, uniemożliwiających rozpatrzenie reklamacji i udzielenie odpowiedzi w terminie 15 dni roboczych, Bank może wydłużyć termin rozpatrzenia sprawy do maksymalnie 35 dni roboczych. W takiej sytuacji Bank wyjaśnia Klientowi przyczynę opóźnienia, wskazuje na okoliczności, które muszą zostać ustalone w celu rozpatrzenia sprawy oraz określa przewidywany termin rozpatrzenia reklamacji i udzielenia odpowiedzi.
Podkreślam, że jako Bank wykazujemy pełne zrozumienie dla sytuacji szczególnych, w tym dotyczących osób starszych. W takich przypadkach, w ramach obowiązujących przepisów i przy zachowaniu procedur bezpieczeństwa, staramy się wspierać Klientów w sprawnym dopełnieniu niezbędnych formalności. Chcę podkreślić, że w każdej sytuacji warto kontaktować się z Bankiem i korzystać z pomocy, jaką Klientom oferują nasi doradcy.
Śledztwo prokuratury i dowody sprzed dwóch dekad
Sprawa wyszła daleko poza ramy zwykłej bankowej reklamacji. Pan Grzegorz złożył zeznania na policji, na zlecenie prokuratury, w ramach prowadzonego postępowania. Dodatkowo, mężczyzna zabezpieczył domowe archiwum seniorki, w którym odnalazł jej odcinki rentowe swojej mamy, dokumentujące jej dochody od marca 2001 do grudnia 2023 roku. Dla naszego Czytelnika to bezsporny dowód na legalne pochodzenie oszczędności, który podważa twierdzenia banku o nieznanym źródle gotówki.
W międzyczasie Bank Pocztowy podjął decyzję o usunięciu adresu e-mail oraz numeru telefonu mężczyzny ze swojego systemu komunikacji. Instytucja uznała go za osobę nieuprawnioną do kontaktu i zasugerowała, że 95-latka mogła wpisać te dane przypadkowo przy zakładaniu konta. Pan Grzegorz odbiera te działania jako celową próbę zatarcia śladów korespondencji, w której wytykał placówce błędy.
Mobilny czytnik w domu opieki
Sytuacja zaostrzyła się pod koniec kwietnia tego roku. Z panem Grzegorzem zaczęła intensywnie kontaktować się kierowniczka oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu. Czytelnik TELEPOLIS.PL twierdzi, że dzwoniła do niego kilkukrotnie, wywierając presję na załatwienie sprawy poza oficjalnymi procedurami.
Dzisiaj o godzinie 17,00 zadzwoniła do mnie skruszona kierowniczka z oddziału Banku Pocztowego w Przemyślu. Chce teraz naprawić ten błąd i chce przyjechać do domu opieki do mamy, aby podpisała dokument. Ja jej odpowiedziałem, że bardzo późno się zreflektowała mama już nie jest komunikatywna.
Wtedy pojawił się pomysł przyjazdu do domu opieki z mobilnym urządzeniem, którego celem byłoby pobranie odcisku palca od 95-letniej kobiety. Pan Grzegorz kategorycznie odmówił udziału w tym działaniu i zaznaczył, że jego mama po marcowym ataku jest w stanie niekomunikatywnym. Uznał ten pomysł za barbarzyństwo i próbę zalegalizowania wadliwej dokumentacji stworzonej dwa lata wcześniej przez inną pracownicę.
Obiecano mi, że jeśli pozwolę na ten odcisk, "od ręki" dostanę dostęp do konta. To cyniczny handel godnością mamy w zamian za dostęp do jej własnych środków na leki.
W swojej odpowiedzi do pracownicy Banku Pocztowego, pan Grzegorz napisał:
W nawiązaniu do wysłanego przed chwilą maila, niniejszym uzupełniam treść o kluczowy fakt z naszej rozmowy telefonicznej, który ma istotne znaczenie dla toczącego się postępowania. Podczas rozmowy przyznała Pani, że "sama poprawiała" błędy w nazwie ulicy w umowie mojej mamy, (...). Fakt ten jest porażający i rodzi następujące skutki:
Potwierdzenie Pani wiedzy: Dokonując korekt w nazwie ulicy, potwierdziła Pani, że doskonale wiedziała o wadliwości i błędach w umowie sporządzonej przez (...).
Wybiórcza korekta: Jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe i rażące, że korygując nazwę ulicy, zignorowała Pani (lub celowo pozostawiła) błąd dotyczący statusu mojej osoby jako właściciela/pełnomocnika konta. Ta wybiórczość doprowadziła bezpośrednio do zablokowania środków na leczenie mojej 95-letniej mamy.
Pytanie o pełnomocnictwo: W świetle Pani przyznania się do ingerencji w treść umowy, Pani pytanie: "czy nie wiedziałem, że nie mam pełnomocnictwa", traktuję jako cyniczną próbę manipulacji i przerzucania odpowiedzialności na klienta za błędy, o których Pani wiedziała i które Pani częściowo "poprawiała" bez udziału mojej mamy.
Zawiadomienie Prokuratury: Informuję, że fakt Pani przyznania się do samodzielnego dokonywania zmian w dokumentacji bankowej (bez obecności i podpisu właścicielki konta) zostaje niezwłocznie przekazany do Prokuratury jako dowód na ingerencję w dokumentację i poświadczenie nieprawdy. Żądam zaprzestania jakichkolwiek dalszych manipulacji w systemie informatycznym banku dotyczącym umowy mojej mamy. Każda zmiana w logach systemowych zostanie zweryfikowana przez biegłych sądowych.
Odblokowanie systemu jednym kliknięciem
To nie jest już tylko spór o blokadę rachunku, ale o metody działania instytucji finansowej, jaką jest Bank Pocztowy. Pan Grzegorz zaczął publikować informacje o sprawie na bydgoskich grupach dyskusyjnych na Facebooku. Według jego relacji, bank zaczął monitorować te wpisy, a niedługo po publikacjach zablokowane dotąd konto stało się nagle aktywne. Blokadę zdjęto "jednym kliknięciem" w systemie bankowym, bez konieczności dostarczania nowych dokumentów, choć wcześniej bank twierdził, że jest to niemożliwe.
Do dziś bank nie wydał mi żadnego pisma uzasadniającego odcięcie 95-letniej kobiety od pieniędzy na leki.
Co ciekawe, zaraz po tym, jak opublikowałem posty na grupach bydgoskich i zaprosiłem Panią Kierownik do znajomych na FB, otrzymałem od niej telefon. Bank wyraźnie monitoruje internet i boi się rozgłosu, ale zamiast naprawić błąd, skupiają się na badaniu mojej aktywności w sieci.