Podatek od smartfonów to nie koniec? Na horyzoncie głupsza opłata

Stało się – ministra Marta Cienkowska podpisała nowelizację rozporządzenia o opłatach reprograficznych. Tym samym wzrosną ceny smartfonów, tabletów czy telewizorów. Ale nie lękajcie się, resort przekonuje, że nieznacznie. Jednocześnie miejcie się jednak na baczności, bo nie wiadomo, kiedy po kieszeni uderzy nas kolejny parapodatek. Pojawiła się już propozycja wprowadzenia opłaty "sportowo-sentymentalnej". 

Maciej Sikorski
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Podatek od smartfonów to nie koniec? Na horyzoncie głupsza opłata

Kasety VHS do muzeum. Podatek będzie pobierany od smartfonów

Czym jest opłata reprograficzna? W wielkim skrócie: to pieniądze uiszczane na rzecz podmiotów praw autorskich. Mają one rekompensować rzekome straty ponoszone z powodu kopiowania utworów na użytek prywatny. Kiedyś była pobierana od sprzedanych kaset VHS, faksów czy kaset magnetofonowych. Niebawem obejmie smartfony, laptopy czy telewizory. Zwolennicy opłaty przekonują, że należy się ona artystom jako zadośćuczynienie za kopiowanie treści. Ba, nawet za taką możliwość. Bo tak jest w cywilizowanym świecie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Przeciwnicy przekonują, że to po prostu podatek funkcjonujący pod inną nazwą, że obciąży konsumentów, że mamy 2026 rok i ludzie nie ściągają piosenek czy filmów z pirackich serwisów, bo korzystają z serwisów streamingowych, za które płacą. W efekcie będą zatem płacić podwójnie. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj i tutaj. Tymczasem warto rzucić okiem na pomysł kolejnego parapodatku, który wyłonił się z sieci.

Należy się artystom, niech skorzystają też sportowcy 

Z archiwów internetów wyłowiono taki post:

Żądam wprowadzenia opłaty od zakupu każdego urządzenia na którym można odtworzyć mecz siatkówki z moim udziałem! Ja już grać nie mogę, a co za tym idzie zarabiać. Dodatkowa opłata sportowo-sentymentalna nie jest podatkiem więc Was nie obciąży! Też chcę godnie żyć!

Jego autorem jest Marcin Możdżonek, mistrz Europy i świata w siatkówce, a obecnie polityk i np. prezes Naczelnej Rady Łowieckiej. Postać powszechnie znana, więc obok przywołanego żądania nie można przejść obojętnie. Niektórzy łapią się już pewnie za portfel, inni za serce, spieszę zatem uspokoić: ten post (sprzed kilku lat) należy odczytywać jako żart. Gorzki, ale jednak.

Ministra ogłasza sukces. Weszliśmy w XXI wiek

W innym wpisie, już zdecydowanie bardziej współczesnym, emerytowany sportowiec narzeka na znowelizowaną opłatę reprograficzną, którą nazywa po prostu podatkiem nałożonym na laptopy, tablety i smartfony. Z tą narracją z pewnością nie zgodzi się ministra Marta Cienkowska, na co wskazuje jej wpis na platformie X:

Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i kasety) i wprowadziliśmy prawo na miarę XXI wieku, w którym giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami. Dziękuję środowiskom twórczym za współpracę.

Mocna rzecz. Zwłaszcza fragment o lobbingu i fake newsach. Ciekawy o tyle, że owi giganci sprzętowi niekoniecznie podzielą się zyskami z polskimi twórcami. Finalnie opłatę zapewne przerzucą na klientów, czyli nas. Informowała o tym np. Izba Gospodarki Elektronicznej, która przypomniała efekty wprowadzenia opłaty cukrowej. Nie poniosły jej firmy, ale konsumenci, bo napoje na półkach podrożały. Zresztą, na taką możliwość wskazuje… Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Konsumenci nie zapłacą, bo zapłacą... konsumenci. Ale niewiele 

Na stronie internetowej resortu znaleźć można dokument pod tytułem "Ocena skutków regulacji nowelizacji rozporządzenia o czystych nośnikach". A w nim fragment dotyczący oddziaływania na konsumentów. 

Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.

To już inna narracja – mowa jest nie o gigantach sprzętowych, którzy podzielą się zyskiem, ale klientach, którzy zapłacą niewiele. Bo to przecież 1-2 proc. ceny sprzedaży urządzeń i nośników. A mogło być 3 proc.!

W "Uzasadnieniu nowelizacji rozporządzenia o czystych nośnikach" znaleźć można taki fragment:

Wydaje się, że określenie opłat na wskazanym poziomie, z reguły w wysokości 1% ceny sprzedaży urządzenia lub nośnika, jest rozwiązaniem racjonalnym, które nie będzie stanowić nadmiernego obciążenia ani dla producentów i importerów urządzeń oraz nośników, ani dla konsumentów. Nie będzie także stanowić nowej, ekonomicznej bariery w dostępie społeczeństwa do nowoczesnych urządzeń elektronicznych.

Opłata niska, więc konsument jakoś to przełknie. Ważne, że środowiska artystyczne będą zadowolone. Albo chociaż w jakimś stopniu zaspokojone, bo o zadowoleniu mowy raczej nie ma – ich przedstawiciele domagali się mocniejszego dociśnięcia społeczeństwa. A skoro już o artystach mowa…

Organizacje zbiorowego zarządzania pod lupą resortu

W komunikacie resortu dot. nowelizacji można przeczytać, że wzrost wpływów z opłat musi się wiązać z ich efektywnym i przejrzystym zarządzaniem. Mowa jest wprost o reformie organizacji zbiorowego zarządzania, czyli beneficjentów znowelizowanego parapodatku. Wróć: opłaty reprograficznej. Na tej liście są m.in. ZAiKS, ZPAV, ZASP czy Stowarzyszenie Filmowców Polskich.

Ministerstwo chce np., by ograniczyć koszty działania tych organizacji. Pieniądze mają trafiać do twórców, a nie ludzi zarządzających wspomnianymi podmiotami. Mowa jest m.in. o ograniczeniu wynagrodzeń, wzmocnieniu kontroli, przejrzystej sprawozdawczości czy "umożliwieniu ministrowi skuteczniejszej oceny operacji finansowych prowadzonych przez organizacje zbiorowego zarządzania".

Resort nie będzie akceptował sytuacji, w której zwiększone wpływy z opłat zostaną wykorzystane do nieuzasadnionego wzrostu kosztów własnych organizacji.

Wychodzi zatem na to, że nawet w ministerstwie wiedzą, iż w tych organizacjach nie dzieje się dobrze. Mowa jest o tym od lat. W ubiegłym roku przeprowadzono kontrolę w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich. O jej skutkach można przeczytać na stronie resortu:

Kontrola wykazała nieprawidłowości we wszystkich kontrolowanych obszarach, m.in. nieregulaminowe wydatkowanie środków z funduszy o charakterze socjalnym, kulturalnym i edukacyjnym, nieprawidłowości dotyczące zawierania umów cywilnoprawnych z Członkami Zarządu SFP oraz celowości wydatków Biura w zakresie ponoszonych kosztów działalności.

W ramach przykładu można napisać, że Stowarzyszenie wydało ponad 1,2 mln zł na… alkohol. A pan prezes w ramach wynagrodzenia zgarnął kilka milionów złotych. Dodam, że nie tylko on mógł się cieszyć wielkimi wpływami na konto. W tym samym czasie stypendyści tej organizacji otrzymywali dość mizerne wsparcie. Patologia? Podręcznikowy przykład. Ale ministerstwo chce to przecież ukrócić, by nasze pieniądze były wydawane lepiej. W tym celu jeszcze w tym roku resort przedstawi projekty zmian w odpowiednich rozporządzeniach i ustawach. 

Najpierw pieniądze, potem reformy

Można dojść do wniosku, że kolejność działań jest co najmniej zastanawiająca. Najpierw zdecydowano o nowelizacji rozporządzenia o opłacie reprograficznej i w efekcie nowe przepisy zaczną obowiązywać za kilka miesięcy. Pieniądze popłyną szerokim strumieniem do podmiotów, co do których działalności wątpliwości ma sam resort. Mowa o setkach milionów złotych. Z naszych kieszeni. Czy faktycznie środki te trafią do twórców? Część pewnie tak. Ale zasilą też konta tłustych kotów, nad którymi ministerstwo ma iluzoryczną kontrolę. 

Parapodatek przyklepany i dopiero na tym etapie resort chce się zająć reformą organizacji, do których nie ma pełnego zaufania. Czy proponowane zmiany zostaną wprowadzone? Trudno stwierdzić. Czy przyniosą poprawę? Nie wiadomo. To jednak kwestia drugorzędna. Ważne, że wdrożono prawo na miarę XXI wieku, jak chce ministra Marta Cienkowska. Może faktycznie warto pójść za ciosem i dołożyć opłatę "sportowo-sentymentalną"? W razie potrzeby mogę dorzucić kilka propozycji innych podatków. To znaczy opłat.