Za 600 zł nie kupisz lepszej konsoli. Test Ayaneo Pocket Air Mini
Ayaneo Pocket Air Mini to retrokonsola z Androidem, dzięki której można wrócić do ulubionych gier sprzed lat. Jak wypada na tle konkurencji?
Jeśli lubicie czasem grywać w tytuły nieco starsze niż aktualne dziesięciolecie, to z pewnością zetknęliście się już z fenomenem retrokonsolek. W ostatnich kilku latach scena handheldów dedykowanych emulacji mocno się rozrosła, dzięki czemu dziś w sklepach możemy znaleźć takie sprzęty jak Ayaneo Pocket Air Mini.
Co w tym konkretnym urządzeniu takiego wyjątkowego? Ano choćby to, że w cenie 559 zł dostajemy sprzęt, który ma odpalać nie tylko gry z pierwszego PlayStation, ale w teorii poradzi sobie także z bardziej wymagającymi platformami jak Dreamcast, PSP czy nawet GameCube. Co więcej, nie musimy ściągać go na własną rękę z Chin – sprzęt od ręki czeka na nas w polskich sklepach. Tylko czy to, co tak ładnie wygląda na papierze, faktycznie jest warte uwagi?
Wygląd i wykonanie
Wizualnie Ayaneo Pocket Air Mini już od pierwszych chwil prezentuje się znacznie poważniej niż niedrogie sprzęty spod szyldu Anbernic i Miyoo, które najczęściej przewijają się w dyskusjach o retrokonsolach. Zastosowano tu układ horyzontalny z elementami sterującymi obok wyświetlacza.
Urządzenie jest stosunkowo nieduże – na długość i szerokość przypomina smartfona z ekranem 6,7”. Jego opływowy kształt, ergonomiczne uchwyty i bogaty zestaw elementów sterujących sprawiają jednak, że wygląda jak nowoczesny gadżet, a nie prosta zabawka, co dla wielu osób może się okazać sporym atutem. To wrażenie dotyczy głównie czarnej wersji kolorystycznej.
Trzeba natomiast uczciwie przyznać, że czarny wariant jest tym zdecydowanie bardziej nudnym. Nie znajdziemy tu dosłownie żadnego ciekawego akcentu stylistycznego, jeśli nie liczyć podświetlenia RGB przy gałkach analogowych. Dużo bardziej interesująco prezentują się dwa warianty retro inspirowane kolorystyką japońskiego Famicoma. Tam nietypowy kształt oraz specyficzna beżowo-bordowa kolorystyka świetnie ze sobą współgrają, dając – w mojej ocenie – znacznie lepszy efekt niż w testowanym egzemplarzu.
Jeśli chodzi o wykonanie, stoi ono na wysokim poziomie – szczególnie jak na omawiany segment cenowy. Obudowa handhelda jest plastikowa – szkło znajdziemy wyłącznie na samym wyświetlaczu. Matowe wykończenie nie zbiera znacząco odcisków palców, natomiast spasowanie elementów wypada wzorowo.
Komfort i przyciski
Opływowy kształt i ergonomiczne uchwyty Ayaneo Pocket Air Mini umożliwiają pewny chwyt urządzenia. Pomaga także stosunkowo niewielka waga i dobre wyważenie sprzętu.
Poziom komfortu będzie jednak mocno zależał od dopasowania do dłoni konkretnego użytkownika. Głównym problemem jest to, że to jednak w dalszym ciągu niewielka konsola z gęsto upakowanymi elementami sterującymi. Korzystanie z gałek analogowych i przycisków w dolnej części obudowy wymaga mocnego podkurczania palców i potrafi się zrobić na dłuższą metę męczące.
A skoro o przyciskach mowa, to mamy tu do czynienia z typowym układem a la Dual Shock z dwiema gałkami analogowymi i krzyżakiem u góry. Same przyciski spisują się bardzo dobrze – producent postawił na membranowe przełączniki, co dobrze pasuje do gier retro. Problemem może się natomiast okazać mały rozmiar klawiszy (głównie ABXY) oraz słaby feedback po naciśnięciu. Kwestia gustu, ale część osób może się odbić. Dla odmiany świetnie wypadają bumpery i triggery, które są duże, łatwo dostępne i ciche. Do tego te ostatnie pracują w pełni analogowo.
Gałki analogowe wykorzystują efekt Halla. Pracują gładko i precyzyjnie. Mimo niewielkich rozmiarów zapewniają dobry zakres ruchów i powinny sprawdzić się w większości tytułów, pod które Ayaneo Pocket Air Mini został zaprojektowany. Dodatkowy plus za to, że jedynie nieznacznie wystają poza obręb obudowy.
Warto wspomnieć, że producent wyposażył swoją konsolę w wyjątkowo bogaty zestaw przycisków funkcyjnych, bo oprócz dwóch poniżej prawej gałki analogowej, znajdziemy także dwa kolejne ukryte obok bumperów. Z jednej strony to fajna sprawa, szczególnie że część z nich możemy do woli przeprogramować, ale ich oznaczenia i układ są mało intuicyjne.
A czy Ayaneo Pocket Air Mini mieści się w kieszeni? Tak średnio. Uchwyty i triggery mocno rzutują na grubości urządzenia, która realnie wynosi prawie 3 cm. To oznacza, że jeśli chcemy nosić konsolę przy sobie, to lepszym pomysłem będzie kurtka albo jakaś torba niż spodnie.
Wyświetlacz i audio
Na pokładzie znajdziemy ekran IPS o przekątnej 4,2” i rozdzielczości 1280x960, co daje proporcje 4:3. Niestety częstotliwość odświeżania to jedynie 60 Hz.
Tutejszy wyświetlacz ma sporo atutów. Przede wszystkim sama rozdzielczość doskonale sprawdza się przy emulacji gier retro, ponieważ daje spore pole do manewru, jeśli chodzi o skalowanie obrazu, interpolację oraz shadery. Pozytywnie zaskoczyło mnie także odwzorowanie kolorów w przestrzeni sRGB z niemal perfekcyjną kalibracją, a na plus zaliczyłbym także kąty widzenia i wysoką jasność maksymalną panelu.
| Jasność maksymalna |
Temperatura bieli |
Kontrast | Pokrycie gamutów |
| 529 cd/m² | 7204K | 816:1 | sRGB: 98,0% Adobe RGB: 75,8% DCI-P3: 86,3% |
Niestety ekran na pokładzie Ayaneo Pocket Air Mini ma też dwa duże problemy. Jednym jest tzw. light bleed, czyli wyciek światła przy krawędziach obrazu. W testowanym egzemplarzu było to mocno rozpraszające, szczególnie w ciemniejszych scenach. Druga rzecz to tzw. ghosting, czyli smużenie obrazu. Tutaj zjawisko nie jest może aż tak poważne, jak sugerują niektóre opinie w Internecie, ale faktycznie występuje. Co jednak warto odnotować, częściej dawało mi się we znaki podczas przeglądania interfejsu niż samej rozgrywki.
Bohatera testu wyposażono w dwa głośniki stereo umieszczone w dolnej części obudowy. Grają niestety dość przeciętnie. Niskich tonów jest tu niewiele, a średnica brzmi jak spod koca i brakuje jej klarowności. Teoretycznie problem powinny rozwiązać „wspomagacze” domyślnie włączone w ustawieniach, ale po ich aktywacji pojawia się inny problem – dźwięk jest bardzo agresywny i skupiony na wysokich rejestrach, co po krótkiej chwili robi się męczące. Jeśli komuś zależy na dobrym audio, zdecydowanie lepszym pomysłem jest wpiąć słuchawki do wbudowanego gniazda jack 3,5 mm.
Interfejs i oprogramowanie
Konsola pracuje pod kontrolą Androida 11. Wersja bardzo leciwa, ale w przypadku tego typu sprzętu nie jest to dużym zaskoczeniem. Na pokładzie znajdziemy aplikację Sklepu Play, ale ze względu na mocno przeterminowane oprogramowanie odradzam podpinania do niego swojego głównego konta.
Android w wydaniu Ayaneo jest dość intrygujący. Modyfikacje producenta sprowadzają się przede wszystkim do całkiem funkcjonalnego launchera, przystosowanego do obsługi wbudowanym kontrolerem, osobnego frontendu zapewniającego dostęp do gier oraz paska bocznego, który wysuwa się po naciśnięciu dedykowanego przycisku z prawej strony ekranu. Teoretycznie są tu wszystkie kluczowe funkcje, który w przypadku tego typu sprzętu można by oczekiwać, np. opcja przeprogramowania przycisków, zmiany profili wydajności czy szybki dostęp do ustawień urządzenia bez wychodzenia z gry.
W praktyce jednak całość wydała mi się chaotyczna i niedopracowana. Poszczególne funkcje są porozrzucane po wspomnianych przeze mnie trzech obszarach i nie zawsze łatwo ustalić, co i z którego miejsca możemy zrobić. Nigdy nie miałem poczucia, że kluczowe funkcje są tam, gdzie być powinny.
Najbardziej dotyka to wspomnianego wcześniej frontendu, zapewniającego dostęp do znajdujących się na urządzeniu gier. Faktycznie po wstępnej konfiguracji możemy w łatwy sposób spiąć tytuły z danej konsoli z odpowiednim emulatorem i wszystko odpalać z jednego miejsca. Znajdziemy tu też opcję katalogowania ulubionych pozycji i tworzenia playlist. Tyle że na tym koniec. Nie znajdziemy tu natomiast wbudowanego scrapera czy opcji personalizacji. Jest to o tyle dziwne, że biblioteka została ewidentnie zaprojektowana z myślą o wyświetlaniu okładek i metadanych, tyle że nikt nie pomyślał o łatwym sposobie na ich wgranie razem z samymi grami.
Na pokładzie nie znajdziemy także żadnych emulatorów ani – co dość oczywiste – gier. Każdy gracz musi je dostarczyć we własnym zakresie i choć nie jest to zbyt skomplikowane, to wyraźnie przesuwa docelową grupę odbiorców na majsterkowiczów i hobbystów, którzy nie boją się takich rzeczy jak konfiguracja RetroArcha.
Wydajność i emulacja
Czas na mięsko, czyli wydajność pod kątem emulacji. Ayaneo Pocket Air Mini wyposażono w procesor MediaTek Helio G90T z układem graficznym Mali-G76 MP4. Oprócz tego testowany egzemplarz wyposażono w 3 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej. Oczywiście tę osatnią można rozbudować o karty microSD.
Konfiguracja śmiesznie wręcz słaba w porównaniu z większością popularnych smartfonów, ale na tle innych retrokonsolek za podobne pieniądze wypada imponująco. W praktyce bohater testu bez trudu radzi sobie z emulacją PlayStation, ale także Dreamcasta i PSP, które są o oczko wyżej, jeśli chodzi o zapotrzebowanie na moc obliczeniową.
|
|
3DMark | |
| Wild Life Extreme | Stress Test | |
|
Anbernic RG476H
|
578 | 99,50% |
|
Ayaneo Pocket Air Mini
|
382 | 99,50% |
Najbardziej imponujące jest jednak to, że teoretycznie Ayaneo Pocket Air Mini pozwala na emulację GameCube’a i PlayStation 2. Tu jednak „teoretycznie” jest słowem-kluczem. W praktyce mówimy o garstce mniej wymagających tytułów, bez upscalingu, ale za to z licznymi spowolnieniami. W kontekście ceny to nadal imponujące, ale jeśli zależy Wam na bezproblemowej emulacji konsol 6. generacji, trzeba mierzyć w coś mocniejszego.
|
Framerate (FPS)
|
GB | NES | SNES | GBA | PSX | PSP | Dreamcast | GC | PS2 |
| Gambatte | FCEUmm | SNES9x | mGBA | PCSX ReARMed | PPSSPP | Flycast | Dolphin | NetherSX2 | |
| Anbernic RG40XX V | 830 | 157 | 166 | 254 | 192 | 60 | 22 | - | - |
| Anbernic RG476H | 5320 | 1002 | 806 | 744 | 1564 | 305 | 118 | 138 | 142 |
| Ayaneo Pocket Air Mini | 3704 | 711 | 555 | 465 | 935 | 220 | 85 | 99 | 126 |
| Miyoo Mini+ | 490 | 73 | 77 | 143 | 108 | - | - | - | - |
Na plus kultura pracy. Ayaneo Pocket Air Mini wyposażono w aktywne chłodzenie, które skutecznie radzi sobie z odprowadzaniem ciepła i pozwala utrzymać pełną wydajność nawet pod obciążeniem. W praktyce nie odczułem w żadnym momencie problemów z throttlingiem, choć wentylator pracował ciągle w trybie Low i był niemal niesłyszalny.
Bateria
Ayaneo Pocket Air Mini wyposażono w akumulator o pojemności 4500 mAh. Zastosowane ogniwo w praktyce pozwala nawet na 6-7 godzin grania w lżejsze tytuły. W najbardziej wymagającym scenariuszu, jaki testowałem – emulacji GameCube’a – urządzenie padło po niecałych 4,5 godziny, co nadal uważam za dobry wynik.
|
Czas pracy (min.)
|
GB | SNES | PSX | GC |
| Gambatte | SNES9x | PCSX ReARMed | Dolphin | |
| Ayaneo Pocket Air Mini | 416 | 360 | 335 | 257 |
Bohater testu do ładowania wykorzystuje złącze USB-C. Co ważne, w przeciwieństwie do tańszych retrokonsolek sprzęt nie ma problemu z nowoczesnymi ładowarkami USB-C <-> USB-C i bez trudu z nimi współpracuje, ciągnąc maksymalnie 15 W energii.
Podsumowanie
Ayaneo Pocket Air Mini to naprawdę ciekawe urządzenie. To prawdopodobnie najtańsza retrokonsolka, która pozwala realnie wyjść poza pierwsze PlayStation, co do niedawna stanowiło barierę dla praktycznie wszystkich sprzętów w podobnej cenie. Czy ma wady? Ba, nawet sporo. Nie przekreślają one jednak atutów sprzętu, a w cenie poniżej 600 zł nie znajdziecie aktualnie w polskich sklepach nic lepszego.
Co innego, jeśli nie macie oporów przed sprowadzaniem sprzętu zza granicy. Wtedy pojawia się kilka ciekawych opcji, takich jak Mangmi Air X, MagicX One 35 czy Anbernic RG476H. Tych jednak nie znajdziemy w lokalnych elektromarketach, a jeśli już, to na pewno nie za te pieniądze.
-
Wydajność pozwalająca na granie w gry z Dreamcasta i PSP
-
Wysoka jakość wykonania
-
Wysoka rozdzielczość wyświetlacza
-
Dopracowane sterowanie
-
Gałki analogowe z efektem Halla
-
Dobry czas pracy na jednym ładowaniu
-
Wysoka kultura pracy
-
Wyświetlacz z light bleedem i ghostingiem
-
Małe przyciski mogą być niekomfortowe dla części użytkowników
-
Chaotyczny, niedopracowany interfejs
-
Przeciętna jakość dźwięku z głośników