Ciemne chmury nad Apple. Szykujcie się na wzrost cen iPhone'ów
Korporacja Apple zaprezentowała raport kwartalny, z którego wynika, że biznes jest w świetnej kondycji. Inwestorzy nie zareagowali jednak pozytywnie na te doniesienia. Powodem mogą być wątpliwości o przyszłe wyniki.
Korporacja z Cupertino odzyskała niedawno tytuł najdroższej firmy świata. Działo się tak za sprawą drożejących papierów wartościowych jej samej i… spadku kapitalizacji Nvidii. Obecnie trudno jednak rozstrzygnąć, w którym kierunku będzie podążał kurs producenta iPhone’a. Po prezentacji wyników akcje taniały w handlu posesyjnym o ponad 7 proc.
Sprzedaż iPhone'a ma się świetnie. Co będzie dalej?
Przychody Apple w ostatnim kwartale wyniosły ponad 109 mld dolarów. Firmie udało się przebić oczekiwania analityków. Podobnie było z zyskiem, który wyniósł niemal 30 mld dolarów. Podkreślę: udało się to osiągnąć w ciągu trzech miesięcy. Do tego większość segmentów Apple przyniosła pozytywne wieści. Wystarczy napisać, że przychody ze sprzedaży iPhone’ów przekroczyły 54 mld dolarów. To o ponad 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Skąd zatem spadki notowań?
Między wierszami można już wyczytać obawy o kolejne kwartały. Przypomnę, że niedawno Apple podniosło globalnie ceny większości urządzeń: od tabletów, przez przystawki telewizyjne, po komputery. Czego zabrakło na liście? Smartfonów. Tymczasem problem z dostępnością podzespołów nie zniknął – wciąż ich brakuje, co podnosi ceny. A to stawia firmę w trudnej pozycji: może podnieść ceny iPhone’a albo obniżyć marżę.
Wysoka sprzedaż czy solidna marża? Apple na rozdrożu
Obniżka marży oznacza oczywiście gorsze wyniki finansowe. To Apple weźmie na siebie ciężar wzrostu cen komponentów. Przynajmniej częściowo. Może to firmie przysporzyć dodatkowych klientów, ale na nich nie zarobi tyle, ile by mogła w innych warunkach. Alternatywą jest podniesienie cen przy okazji kolejnej premiery. Jednak i to rozwiązanie jest obarczone ryzykiem: wysokie ceny mogą odstraszyć klientów. A jeśli nie sprzeda się iPhone, to nie będą czerpane korzyści z segmentu usług. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że to dzisiaj drugi największy biznes w imperium Apple – przychody z niego przekroczyły w ubiegłym kwartale 30,7 mld dolarów.
Apple ma kłopot przez wyścig innych gigantów
Paradoks polega na tym, że samo Apple nie przykłada bardzo ręki do wzrostu cen komponentów – firma nie bierze udziału w wyścigu o palmę pierwszeństwa w sektorze tzw. sztucznej inteligencji. Ostatnio spodobało się to inwestorom, którzy zaczynają wątpić, czy na tym wyścigu da się odpowiednio dużo zarobić. Poczynania innych graczy sprawiły jednak, że podmiot z Cupertino i tak musi płacić więcej za części. A ten rachunek finalnie powędruje pewnie do klientów.