Najlepszy smartfon z Androidem? Google Pixel 11 - test po miesiącu
Google Pixel 11 kusi „czystym” Androidem i niezłą specyfikacją. Czy nowy smartfon giganta z Mountain View rzeczywiście jest taki dobry?
Firma Google jest właścicielem Androida i to jej inżynierowie dbają o to, by co roku dostarczyć nam nową, jeszcze lepszą wersję systemu sygnowanego przez zielonego robocika. Na chłopski rozum można więc zakładać, że właśnie spod szyldu giganta z Mountain View będą wychodziły najlepsze smartfony pracujące pod jego kontrolą. Miałem okazję się o tym przekonać i to bardzo dokładnie – przez ostatni miesiąc nie tylko testowałem, ale i korzystałem na co dzień z nowego Google Pixel 11.
Jak sprawdził się w tej roli? No i co ważniejsze – czy rzeczywiście jest wart wydania na niego ok. 3900 zł?
Wygląd i wykonanie
Design smartfonów z rodziny Google Pixel na przestrzeni lat stał się jednym z ich głównych znaków rozpoznawczych. O ile z przodu nic szczególnie ciekawego się nie dzieje – może z wyjątkiem bardziej zaokrąglonych niż zwykle rogów ekranu – o tyle z tyłu jest serio interesująco. To zasługa przede wszystkim nietypowej wyspy aparatów przechodzącej w poprzek przez całą szerokość obudowy. Jest to element, który trudno z czymkolwiek pomylić.
Bo poza tym niewiele tu charakterystycznych elementów. Jednolita tafla szkła na pleckach wygląda dobrze, ale mało spektakularnie, a wielkie „G” nie przyciąga wzroku tak jak jabłko, które ewidentnie miało imitować. Ale wiecie co? Nie mam z tym problemu. Google Pixel 11 prezentuje się charakterystycznie, a przy tym elegancko i uniwersalnie – nie każdemu producentowi udaje się złapać taki dobry balans.
Pod względem jakości wykonania mamy do czynienia z porządnym przedstawicielem segmentu premium. Obudowa to połączenie szkła Gorilla Glass Victus 2 i aluminium, spasowanie elementów jest bardzo dobre, a całość sprawia solidne i bardzo przyjemne wrażenie. Warto podkreślić, że dostajemy wodoodporność na poziomie IP68.
No a że mamy do czynienia z wyświetlaczem o przekątnej 6,3” i wąskimi ramkami, to także telefon, który świetnie leży w dłoni i wygodnie się z niego korzysta. Moim jedynym zastrzeżeniem jest nietypowa lokalizacja przycisku zasilania, który umieszczono ponad klawiszami głośności. Generalnie sam w sobie taki układ sprawdza się dobrze, ale będzie wymagał zmiany nawyków względem praktycznie każdego innego telefonu na rynku.
Wyświetlacz
Google Pixel 11 został wyposażony w wyświetlacz OLED o przekątnej 6,3” i rozdzielczości 1080x2424. Daje to zagęszczenie pikseli na poziomie ok. 422 PPI, a więc o ostrość obrazu nie trzeba się martwić. Z kolei maksymalna częstotliwość odświeżania to 120 Hz, a więc również wypada bardzo dobrze. Warto podkreślić, że ekran natywnie obsługuje treści HDR.
Jako że mamy do czynienia z panelem OLED, dostajemy perfekcyjne czernie i nieskończony kontrast. Odwzorowanie kolorów również stoi na wysokim poziomie. Prezentują się one naturalnie, pozostając przyjemnymi w odbiorze. Warto podkreślić, że mamy tu do czynienia z podobnym zabiegiem jak w iPhone’ach, tj. dynamicznym dobieraniem przestrzeni sRGB lub DCI-P3 w zależności od wyświetlanych treści.
Jasność maksymalna jest jednym z mocniejszych punktów tutejszego ekranu. Przy ręcznym ustawieniu wynosi ona 1344 nity, natomiast w trybie automatycznym zmierzyliśmy 1974 nity dla całej powierzchni ekranu. Deklarowane przez producenta 2000 nitów bynajmniej nie jest więc wyssane z palca.
Interfejs i funkcjonalność
Google Pixel 11 działa pod kontrolą Androida 17. Co więcej, producent obiecał, że urządzenie ma otrzymać siedem dużych aktualizacji systemu.
Warto podkreślić, że wbrew obiegowej opinii system na Pixelach nie jest w pełni „czysty”. Lepszym określeniem byłoby „wzorcowy”. Najbliżej mu do wizji osób odpowiedzialnych za rozwój Androida, jednak w dalszym ciągu jest tu sporo elementów opracowanych przez Google i dostępnych wyłącznie na tej linii urządzeń.
Nie zmienia to natomiast faktu, że pod względem wizualnej spójności i przejrzystości interfejs bohatera testu wypada wzorowo i ciężko byłoby znaleźć dla niego godną konkurencję. Praktycznie nie ma tu zdublowanych funkcji czy ikonek niepasujących do reszty. Wszystko jest dokładnie tam, gdzie powinno być. System faktycznie sprawia dzięki temu wrażenie „lekkiego”, ale jednocześnie nie złapałem się do tej pory na tym, by brakowało mi któregoś kluczowego narzędzia lub skrótu, co było sporym problemem „czystych” wersji Androida jeszcze kilka lat temu.
Miłym zaskoczeniem okazał się fakt, że choć mamy do czynienia ze smartfonem Google, producent nie jest przesadnie nachalny w forsowaniu swoich usług. Pomijając obowiązkowe logowanie do swojego konta, na żadnym etapie nie jesteśmy przymuszani np. do używania Dysku Google czy Gemini, a większość odnośników odwołujących się do innych elementów ekosystemu możemy wyłączyć. Bardzo mnie to cieszy, bo takie podejście bynajmniej nie jest w branży standardem.
Chyba największą bolączką tutejszego interfejsu są stosunkowo skromne opcje personalizacji. Zmienić możemy sporo, m.in. kolorystykę interfejsu czy kształt ikon, ale cały czas będziemy się obracać wokół estetyki obranej przez Google.
Google Pixel 11 obsługuje łączność 5G i posiada miejsce na pojedynczą kartę nanoSIM oraz obsługuje eSIM. Znajdziemy tu także Wi-Fi 6e, Bluetooth 6.0, NFC i alarmową łączność satelitarną, natomiast przewodowo mamy dostęp do USB-C 3.2. Moduł nawigacji wykorzystuje systemy GPS, GLONASS, GALILEO, BDS, QZSS i NavIC.
Podzespoły i wydajność
Procesor na pokładzie bohatera testu to autorska jednostka Google Tensor G6 wykonana w litografii 3 nm. To siedmiordzeniowy procesor: 1x ARM C1-Ultra 4,1 GHz, 4x ARM C1-Pro 3,4 GHz i 2x ARM C1-Pro 2,65 GHz). Całość uzupełnia układ graficzny IMG CXTP-48-1536, 12 GB RAM i 256 lub 512 GB pamięci wewnętrznej.
Testy benchmarkowe to dla Google Pixel 11 niewdzięczny temat. Telefon jest wydajny, ale jeśli liczyliście na wyniki na poziomie flagowców, to czeka Was rozczarowanie – tutaj mamy raczej do czynienia z rezultatami modeli dwu- i trzyletnich. Oczywiście nie robi to żadnego problemu w codziennym używaniu, bo telefon nadal jest responsywny i z każdym zadaniem radzi sobie bez zająknięcia.
|
Wydajność ogólna
|
Antutu 10
|
Geekbench 6 |
AI Benchmark
|
|
| Jeden rdzeń | Wszystkie rdzenie | |||
| Apple iPhone 15 | 1456386 | 2547 | 6396 | - |
| Apple iPhone 15 Pro | 1497968 | 2910 | 7305 | - |
| Apple iPhone 16 | 1599183 | 3364 | 8288 | - |
| Apple iPhone 16 Pro Max | 1860174 | 3306 | 8079 | - |
| Apple iPhone 16e | 1401162 | 3385 | 8192 | - |
| Apple iPhone 17 Pro Max | 2734341 | 3901 | 10120 | - |
| Apple iPhone 17e | - | 3572 | 8881 | - |
| Google Pixel 8 | 752457 | 1667 | 3985 | 718 |
| Google Pixel 8a | 934740 | 1627 | 3349 | 703 |
| Google Pixel 8 Pro | 1050521 | 1751 | 4221 | 683 |
| Google Pixel 9 | 1041167 | 1729 | 4459 | 771 |
| Google Pixel 9 Pro XL | 1304963 | 1987 | 4903 | 769 |
| Google Pixel 9a | 1257023 | 1757 | 4551 | 1151 |
| Google Pixel 10 | 1413309 | 2306 | 6345 | 753 |
| Google Pixel 10 Pro | 1498557 | 2288 | 6245 | 783 |
| Google Pixel 10a | 1158109 | 1604 | 4054 | 1292 |
| Google Pixel 11 | 1440466 | 2693 | 7448 | 1667 |
| Google Pixel 11 Pro | 1336608 | 2652 | 6834 | 1659 |
| Motorola Edge 60 | 653522 | 1045 | 2969 | 577 |
| Motorola Signature | 2349809 | 2921 | 8789 | 17774 |
| Samsung Galaxy A57 | 1005653 | 1380 | 4393 | - |
| Samsung Galaxy S23 FE | 1158642 | 1613 | 4030 | 115 |
| Samsung Galaxy S23 Ultra | - | 1980 | 5202 | 2027 |
| Samsung Galaxy S24 FE | 1658371 | 2119 | 6644 | 589 |
| Samsung Galaxy S24 Ultra | 1950701 | 2310 | 7201 | 3193 |
| Samsung Galaxy S25 Edge | 2453806 | 3177 | 9998 | 12642 |
| Samsung Galaxy S25 FE | 1792352 | 2149 | 7014 | 916 |
| Samsung Galaxy S25 Ultra | 2398401 | 3150 | 10088 | 10969 |
| Samsung Galaxy S26 FE | - | 2402 | 7912 | 682 |
| Samsung Galaxy S26 Ultra | 3023747 | 3788 | 11729 | 23144 |
| Vivo X200 FE | 1929468 | 1975 | 6924 | 9437 |
| Vivo X300 Pro | 3013358 | 3468 | 10230 | 21296 |
| Vivo X300 Ultra | 2801677 | 3701 | 10996 | 23399 |
Jedynym wyjątkiem są gry. Tutaj jednak kłopoty wynikają nie tyle z braku mocy, co z nietypowego układu graficznego i konfliktów na poziomie sterowników. Przykładowo, Genshin Impact w okolicach premiery był na Pixelu niegrywalny ze względu na niepoprawne wyświetlanie tekstur. Trzeba natomiast uczciwie przyznać, że gracze nigdy nie byli dla Google szczególnie istotnym targetem.
|
Wydajność w grach
|
3D Mark |
Maksymalna temperatura obudowy [°C]
|
|
| Wild Life Extreme | Wild Life Extreme Stress Test | ||
| Apple iPhone 15 | 2932 | 78,50% | 43,7 |
| Apple iPhone 15 Pro | 3172 | 64,40% | 46,8 |
| Apple iPhone 16 | 3981 | 72,80% | 45,7 |
| Apple iPhone 16 Pro Max | 4761 | 65,30% | 42,9 |
| Apple iPhone 16e | 3389 | 71,90% | 40,5 |
| Apple iPhone 17 Pro Max | 5785 | 66,40% | 44,8 |
| Apple iPhone 17e | 4262 | 67,60% | 46,5 |
| Google Pixel 8 | 2484 | 67,30% | 41,3 |
| Google Pixel 8a | 2455 | 74,10% | 45 |
| Google Pixel 8 Pro | 2491 | 68,70% | 43 |
| Google Pixel 9 | 2570 | 76,80% | 42 |
| Google Pixel 9 Pro XL | 2619 | 74,60% | 54,1 |
| Google Pixel 9a | 2651 | 68,50% | 46,5 |
| Google Pixel 10 | 3164 | 81,40% | 44 |
| Google Pixel 10 Pro | 3386 | 67,20% | 47,9 |
| Google Pixel 10a | 2675 | 84,10% | 45 |
| Google Pixel 11 | 3505 | 66,30% | 44,6 |
| Google Pixel 11 Pro | 3330 | 60,00% | 43 |
| Motorola Edge 60 | 852 | 99,30% | 38 |
| Motorola Signature | 5634 | 66,10% | 45 |
| Samsung Galaxy A57 | 1690 | 99,40% | 42,3 |
| Samsung Galaxy S23 FE | 2380 | 66,00% | 45,2 |
| Samsung Galaxy S23 Ultra | 3845 | 67,30% | 46,2 |
| Samsung Galaxy S24 FE | 4150 | 58,40% | 47,9 |
| Samsung Galaxy S24 Ultra | 5073 | 57,40% | 47,8 |
| Samsung Galaxy S25 Edge | 6928 | 46,20% | 47,3 |
| Samsung Galaxy S25 FE | 4452 | 51,00% | 47 |
| Samsung Galaxy S25 Ultra | 7230 | 48,90% | 45,7 |
| Samsung Galaxy S26 FE | 5522 | 61,30% | 45,7 |
| Samsung Galaxy S26 Ultra | 8261 | 48,30% | 46,7 |
| Vivo X200 FE | 4661 | 46,30% | 51,1 |
| Vivo X300 Pro | 7195 | 45,20% | 47,2 |
| Vivo X300 Ultra | 7704 | 60,00% | 49,7 |
A jak z kulturą pracy? Powiedzmy, że ujdzie w tłumie. Pod obciążeniem na skutek throttlingu termicznego wydajność telefonu spadła do ok. 66 procent, co jest typową wartością dla urządzeń z tego segmentu cenowego. Temperatura obudowy wyniosła natomiast 44,6 °C, czyli zrobiło się nieprzyjemnie, ale nadal w granicach przyzwoitości.
Aparat
Google Pixel 11 wyposażony został w potrójny aparat. Mamy główną jednostkę o rozdzielczości 48 Mpix, bazującą na sensorze w rozmiarze 1/1,56” i obiektywie o przysłonie f/1,7 i kącie widzenia odpowiadającym 24 mm dla pełnej klatki. Teleobiektyw ma rozdzielczość 10,8 Mpix i pięciokrotne przybliżenie, co daje ekwiwalent ogniskowej 105 mm. Warto podkreślić, że zarówno główny aparat, jak i tele mają optyczną stabilizację obrazu (OIS). Wreszcie aparat ultraszerokokątny ma kąt widzenia rzędu 120° i rozdzielczość 13 Mpix.
Google Pixel 11 - zdjęcia z aparatu głównego
Jakość zdjęć z głównego aparatu prezentuje się naprawdę rewelacyjnie. Fotografie są pełne detali i – przede wszystkim – mogą pochwalić się bardzo atrakcyjnymi, naturalnymi kolorami oraz wzorowym odwzorowaniem dynamiki. Na plus oceniłbym także bardzo ładne rozmycie nieostrych obszarów. Nawet po zmroku spadek jakości jest stosunkowo niewielki i jedynym problemem może okazać się tendencja do uciekania w stronę zbyt żółtego balansu bieli w sztucznym oświetleniu.
Google Pixel 11 - zdjęcia z aparatu ultraszerokokątnego
W przypadku zarówno tele, jak i aparatu ultraszerokokątnego sprawa ma się nieco gorzej. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z przeciętną ostrością i wyraźnie spłyconą dynamiką. Zdjęcia w niewielkim powiększeniu natychmiast zdradzają swój „smartfonowy” charakter, choć co do zasady w większości sytuacji pozostają zupełnie używalne i bez problemu nadają się np. do publikacji w mediach społecznościowych.
Google Pixel 11 - zdjęcia z aparatu tele
Dla równowagi przednia kamerka o rozdzielczości 10,5 Mpix daje jak na tego typu konstrukcję świetne rezultaty. Do dyspozycji mamy autofokus, dzięki czemu fotografie zawsze są ostre. Przede wszystkim jednak aparat do selfie oferuje doskonałe odwzorowanie kolorów, w tym odcieni skóry, które prezentują się naturalnie i bardzo atrakcyjnie. Tutaj duży plus dla Pixela 11.
Google Pixel 11 - zdjęcia z aparatu przedniego
Testowany model potrafi nagrywać wideo w rozdzielczości maksymalnie 4K i 60 kl./s. Jest także obsługa rejestrowania obrazu HDR. Generalnie jakość nagrań wypada wzorowo. Świetna stabilizacja, wysoka ostrość, szczegółowość i naturalne kolory czynią z tego telefonu świetny wybór dla influencerów i twórców treści. Ba, samemu dużą część naszych relacji z targów IFA w Berlinie nagrałem właśnie z użyciem Pixela i byłem bardzo zadowolony z uzyskanych rezultatów.
Bateria
Google Pixel 11 został wyposażony w akumulator o pojemności 4985 mAh. Pojemność zupełnie sensowna jak na gabaryty urządzenia, tym bardziej że w naszym teście przełożyła się na wynik rzędu 926 minut. Daleko od rekordów, ale spokojnie w przedziale, który można nazwać satysfakcjonującym. Tym bardziej, że telefon bez trudu wytrzymywał ok. 1,5 dnia mojego intensywnego używania i potrafi być bardzo oszczędny w trybie czuwania, przez co rzadko jesteśmy zaskakiwani przez rozładowany akumulator.
|
Wytrzymałość akumulatora
|
Akumulator (mAh)
|
Wyświetlacz |
Czas pracy (minuty)
|
||
| Przekątna (cale) | Rozdzielczość (piksele) | Odświeżanie (Hz) | |||
| Apple iPhone 16 Pro Max | 4685 | 6,9" | 1320 x 2868 | 120 | 1078 |
| Apple iPhone 17 Pro Max | 4823 | 6,9" | 1320 x 2868 | 120 | 1107 |
| Apple iPhone 17e | 4005 | 6,1" | 1170 x 2532 | 60 | 825 |
| Google Pixel 8 | 4575 | 6,2" | 1080 x 2400 | 120 | 894 |
| Google Pixel 8a | 4492 | 6,1" | 1080 x 2400 | 120 | 747 |
| Google Pixel 8 Pro | 5050 | 6,7" | 1008 x 2244 | 120 | 897 |
| Google Pixel 9 | 4700 | 6,3" | 1080 x 2424 | 120 | 832 |
| Google Pixel 9 Pro XL | 5060 | 6,8" | 1008 x 2244 | 120 | 769 |
| Google Pixel 9a | 5100 | 6,3" | 1080 x 2424 | 120 | 1129 |
| Google Pixel 10 | 4970 | 6,3" | 1080 x 2424 | 120 | 857 |
| Google Pixel 10 Pro | 4870 | 6,3" | 1280 x 2856 | 120 | 748 |
| Google Pixel 10a | 5100 | 6,3" | 1080 x 2424 | 120 | 1211 |
| Google Pixel 11 | 4985 | 6,3" | 1080 x 2424 | 120 | 926 |
| Google Pixel 11 Pro | 4850 | 6,3" | 1280 x 2856 | 120 | 864 |
| Motorola Edge 60 | 5200 | 6,67" | 1220 x 2712 | 120 | 906 |
| Motorola Signature | 5200 | 6,8" | 1264 x 2780 | 120 | 1049 |
| Samsung Galaxy A57 | 5000 | 6,7" | 1080 x 2340 | 120 | 1022 |
| Samsung Galaxy S24 FE | 4700 | 6,7" | 1080 x 2340 | 120 | 851 |
| Samsung Galaxy S25 Edge | 3900 | 6,7" | 1080 x 2340 | 120 | 832 |
| Samsung Galaxy S25 FE | 4900 | 6,7" | 1080 x 2340 | 120 | 1024 |
| Samsung Galaxy S25 Ultra | 5000 | 6,9" | 1080 x 2340 | 120 | 1113 |
| Samsung Galaxy S26 FE | 4900 | 6,7" | 1080 x 2340 | 120 | 1051 |
| Samsung Galaxy S26 Ultra | 5000 | 6,9" | 1080 x 2340 | 120 | 1137 |
| Vivo X200 FE | 6500 | 6,31" | 1216 x 2640 | 120 | 1127 |
| Vivo X300 Pro | 5440 | 6.78" | 1260 x 2800 | 120 | 976 |
| Vivo X300 Ultra | 6600 | 6,82" | 1260 x 2772 | 144 | 1230 |
Ale jest też łyżka dziegciu. Podstawowy Google Pixel 11 obsługuje ładowanie przewodowe w standardzie USB-PD o mocy maksymalnie 30 W. To oznacza, że naładowanie go do pełna zajmuje ponad godzinę i nie można liczyć na to, że szybkie wpięcie go na kilka minut do ładowarki zafunduje nam parę godzin spokoju. W tej klasie urządzeń jest to jednak spory minus. Co prawda w zamian dostajemy ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi 2.2 (z magnesem), ale także tutaj moc to jedynie 25 W.
Podsumowanie
Google Pixel 11 to fantastyczny telefon do codziennego używania. Jest kompaktowy, z tutejszej wersji Androida korzysta się z przyjemnością, a do tego takie elementy jak aparat czy wyświetlacz w kluczowych obszarach trzymają poziom bliski flagowcom. Ba, nawet na baterię nie można za bardzo narzekać.
Nie to, że nie ma potknięć, ale zdarzają się one w takich obszarach, które dla wielu osób nie będą miały dużego znaczenia. Mówimy tu m.in. o ograniczonej kompatybilności z grami czy przeciętnych aparatach tele i ultraszerokim. Najbardziej powszechną bolączką będzie pewnie brak porządnego szybkiego ładowania.
Więc gdzie jest haczyk? Bo przecież jakiś musi być, prawda? No i jest – nawet nie trzeba go daleko szukać. O ile sam Google Pixel 11 jest świetnym smartfonem, o tyle jego cena to jakaś pomyłka. Za kwotę 3900 zł można by już oczekiwać modelu flagowego. Tymczasem bohater testu takim urządzeniem zdecydowanie nie jest. To świetny smartfon z górnej półki, ale ciężko mi sobie wyobrazić, by osoby rozważające jego zakup nie wolały wybrać w to miejsce np. zeszłorocznego Google Pixel 10 Pro, „budżetowego” Pixela 10a albo dopłacić do Pixela 11 Pro.
-
Przejrzysty, minimalistyczny interfejs
-
Bardzo dobra jakość wykonania
-
Świetny wyświetlacz
-
Doskonała jakość zdjęć z głównego aparatu i aparatu do selfie
-
Bardzo dobra jakość wideo
-
Dobry czas pracy na jednym ładowaniu
-
Wysoka cena
-
Brak prawdziwego szybkiego ładowania
-
Rozczarowująca jakość zdjęć z aparatów tele i ultraszerokiego
-
Problemy z kompatybilnością z grami
-
Wydajność niższa niż u rywali w podobnej cenie