Tajwańczycy nie pozostawiają złudzeń. Kryzys potrwa 10 lat
Każdy kto chciał złożyć nowy komputer albo kupić laptopa czy smartfona łapie się za głowę widząc ceny. Niestety, to jest już podobno nowa codzienność.
Ostatnie spadki na giełdzie, które dotknęły m.in. takich gigantów jak TSMC, ponownie rozbudziły obawy, że ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję mogą zakończyć się pęknięciem bańki. Chen Li-bai, prezes firmy ADATA, uważa jednak, że takie dyskusje są zdecydowanie przedwczesne.
O powrocie cen sprzed kryzysu można już zapomnieć
Zdaniem szefa tajwańskiego producenta pamięci dopiero po 2030 roku będzie można zastanawiać się, czy bańka AI pęknie w 2040, czy może w 2050 roku. Obecne zapotrzebowanie na moc obliczeniową, energię elektryczną oraz kości DRAM i NAND ma bowiem znacząco przekraczać wcześniejsze prognozy analityków.
Chen Li-bai przekonuje, że udostępnianie przez firmy takie jak Meta czy xAI niewykorzystanych zasobów centrów danych "konkurencji" w postaci Anthropic nie świadczy o spowolnieniu. Zastosowania AI mają dopiero wkroczyć na szeroką skalę do biznesu, administracji publicznej i urządzeń konsumenckich. W kolejnych latach dołączą do nich roboty, samochody autonomiczne, fabryki, inteligentne domy i urządzenia brzegowe.
Najbardziej deficytowymi zasobami najbliższej dekady mają być energia elektryczna i pamięć. Samsung, SK hynix oraz Micron rozbudowują wprawdzie swoje fabryki, ale nowe linie będą uruchamiane stopniowo, a część inwestycji zaplanowano dopiero na lata 2028-2035. Producenci mają też ostrożniej podchodzić do zwiększania mocy, aby nie doprowadzić do kolejnej nadpodaży i ryzyka zostania z niesprzedawalnym towarem.
Tym samym według firmy ADATA niedobory pamięci mogą utrzymać się nawet przez dziesięć lat. O szybkim powrocie cen DRAM i NAND, a więc podzespołów PC, komputerów, smartfonów i innej elektroniki do poziomów sprzed obecnego kryzysu można prawdopodobnie zapomnieć.