Serwis gov.pl znowu padł. Wystarczyło wystąpienie wicepremiera

Rządzący nie mają ostatnio szczęścia do cyfrowych narzędzi, z których wszyscy mamy korzystać. Od kilku godzin leży strona bezpiecznedane.gov.pl. A wszystko za sprawą wystąpienia wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego.

Maciej Sikorski
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Serwis gov.pl znowu padł. Wystarczyło wystąpienie wicepremiera

Problemy z działaniem strony to pokłosie gigantycznego wycieku danych. Skala problemu była tak duża, że rządzący mogli przewidzieć, iż rzesze Polaków zechcą skorzystać z bazy Bezpieczne Dane.

Dalsza część tekstu pod wideo

Gigantyczny cyberatak i wyciek danych medycznych

Ta historia zaczyna się od cyberataku na firmę MyDr, która prowadzi elektroniczną dokumentację medyczną. Podobno wykradziono z niej 2 TB danych. Dotyczą one niemal 19 mln Polaków, którzy korzystali ze wparcia medycznego. Co konkretnie wyciekło? To dopiero jest badane. W proces ten włączone zostały także inne ministerstwa oraz przeróżne instytucje, organy ścigania, w tym Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

Minister Gawkowski "organizuje" atak na serwis gov.pl

W związku z incydentem zwołano konferencję, podczas której minister Gawkowski poinformował, że skradzione dane będą dostępne w bazie Bezpieczne Dane. To tam każdy z nas może sprawdzić, czy jest na liście poszkodowanych i w jakim stopniu ucierpiał. Efekt? Polacy posłuchali ministra i ruszyli do serwisu. Łatwo się domyślić, że ten nie wytrzymał tego zainteresowania i odmówił posłuszeństwa. Sprawdzam stronę od kilku godzin i niewiele się zmienia – jestem informowany o wewnętrznym błędzie serwera. Ale spokojnie, zespół techniczny już działa.

To kolejna wpadka na przestrzeni dwóch tygodni

Napisałem, że łatwo się domyślić, jakie będą efekty słów wicepremiera. Cóż, okazuje się, że jednostki odpowiedzialne za ów serwis takiej wyobraźni nie posiadają. Minister też nie. Sprawa o tyle bulwersująca, że ma miejsce kilka tygodni po poprzedniej wpadce. Pod koniec lipca serwisom gov.pl atak DDoS zaserwowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Jeśli zatem ktoś mi powie, że z tamtej wpadki wyciągnięto wnioski, to nie uwierzę. 

Całe szczęście działa aplikacja mObywatel. Można w niej zastrzec numer PESEL, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił. Jeżeli nie korzystacie z aplikacji, powinniście udać się do urzędu gminy, by zastrzec PESEL.