Zrobili go w balona na sporą kasę. Błąd już na samym początku
A miało być tak pięknie - nowa obiecująca znajoma, spotkanie w Pradze oraz wielki zysk. Młody mężczyzna z powiatu ostrołęckiego był zmuszony jednak zawiadomić policję o oszustwie. Poszło o 227 tysięcy złotych.
Zaufał nieznajomej w sieci. To był pierwszy błąd
Młody mieszkaniec Ostrołęki zeznał, że za pośrednictwem portalu społecznościowego, skontaktowała się z nim pewna kobieta. Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie - korespondencja trwała około miesiąc i dotyczyła inwestowania. Po miesiącu rozmów, kobieta zaproponowała spotkanie w Pradze. Tam, osobiście pokazywała mu, w jaki sposób inwestuje i jakie, dzięki temu można osiągnąć zyski. Nieznajoma przekonywała, że dzięki coraz większym inwestycjom można szybko zarobić znaczną kwotę pieniędzy.
Po tym spotkaniu mężczyzna nabrał chęci do inwestowania. Wypłacił ponad 227 tysięcy złotych. Wykonał kilkanaście wpłat (tak jak prosiła) i wtedy kontakt z "doradczynią" oraz wszystkimi innymi osobami, które mu do tej pory pomagały, gwałtownie się urwał.
Gdy pieniądze trafiły na wskazane rachunki, osoby, które wcześniej się z nim kontaktowały i pomagały mu w inwestowaniu, zerwały z nim kontakt. Stracił ponad 227 tysięcy złotych.
Policja apeluje o rozwagę - nie należy wierzyć w zapewnienia o szybkim zysku. Zanim przekażemy jakiekolwiek pieniądze osobom trzecim, dokładnie sprawdźmy platformę oraz osobę oferującą pomoc w inwestowaniu. Warto, dla pewności, skonsultować całą inwestycję, z niezależnym specjalistą i upewnić się, czy podmiot, z którym współpracujemy, jest legalny.