Jechał 200 km/h, ale nie to było najgorsze. Jego tłumaczenie zwala z nóg
Kierowca BMW pędził na drodze ekspresowej z prędkością 200 km/h. Policjanci z Zambrowa przyłapali go na gorącym uczynku i zatrzymali do kontroli. To jak się tłumaczył kierowca, warto zacytować.
Przekroczył prędkość. Odmówił przyjęcia mandatu
Kierujący BMW, mimo że przekroczył prędkość, nie chciał przyjąć mandatu. Funkcjonariuszom tłumaczył, że jego samochodem nie da się jechać wolniej, nie jest w stanie osiągnąć przepisowej prędkości. Policjantów w pierwszym momencie, zamurowało. Tym bardziej, że na sprawdzanym odcinku drogi obowiązywało ograniczenie prędkości do 120 km na godzinę, a 61-letni kierowca BMW miał na liczniku swojego pojazdu 200 km/h.
Policjanci nie uwierzyli w tłumaczenie kierowcy i wystawili mu mandat w wysokości 2500 zł oraz dali 15 punktów karnych. Z racji tego, że kierowca nie przyjął mandatu, sprawa trafi do odpowiedniego sądu.
Co czeka kierowcę w sądzie?
Przypomnijmy, że nieprzyjęcie mandatu karnego oznacza jedno - sąd. Sprawa trafia do sądu rejonowego, który rozstrzyga o winie i karze. Szczegółowe procedury są opisane na stronie rządowej gov.pl. Przed sądem, ukarany mandatem, ma szansę przedstawić swoje racje i w razie potrzeby powołać świadków. Postępowanie sądowe jest początkowo bezpłatne. Jeśli jednak sąd uzna kierowcę za winnego, może obciążyć go kosztami procesu, które w wielu przypadkach przewyższają pierwotną kwotę nałożonego mandatu.