Test Creative XF1 - więcej niż głośniki komputerowe
W świecie audio najłatwiej jest pójść w maksymalizm. W końcu, gdy portfel tłusty, nie ma tutaj górnej granicy wydatków ani rozmiarów. Co jednak, gdy potrzebujesz czegoś małego i eleganckiego?
Głośniki Creative XF1 przykuły uwagę wyglądem, zatrzymały dźwiękiem
Przeciwieństwie do ekstremalnie popularnych głośników Creative Pebble, które producent ma w niezliczonej liczbie kulistych wersji, tym razem dostajemy minimalistyczną klasykę. W dodatku dość miniaturową, bo wymiary kolumienek to 155 x 99,7 x 191 mm. Choć używam biurka o szerokości 160 cm (Mark Adler Leader 9.3), to jednak umieszczone na nim 3 monitory (42, 32 i 16 cali), obudowa komputera i trochę innego, drobniejsze sprzętu sprawiają, że jakoś specjalnie z miejscem na głośniki już nie poszaleję.
Nowe Creative XF1 wpasowały się tak dobrze, jakby od zawsze już tutaj stały. Co warto dodać, w zestawie z nimi nie zabrakło korkowych podstawek pozwalających celniej kierować dźwięk w stronę słuchacza.
Już na pierwszy rzut oka rzuca się pokrętło sterowania głośnością na prawym z głośników, jeśli więc nie macie jego odpowiednika na klawiaturze czy innym sprzęcie sterującym mediami, jest zawsze na wyciągnięcie ręki.
Zerkam w specyfikację i tutaj też jest na czym zawiesić oko
Moc RMS aż 72 W, Bluetooth 6.0 z Hi-Res audio w standardzie LDAC, parametryczny equalizer (10-pasmowy) dostępny na urządzeniach mobilnych i na komputerze - fiu fiu. Obudowę wykonano z płyty MDF średniej gęstości, a za sprawą bi-ampingu każdy głośnik ma swój własny, dedykowany kanał wzmacniający. 3-calowe przetworniki nie zostały tutaj niczym osłonięte i co wygląda może surowo, ale też bardzo estetycznie.
Układ magnetyczny i zawieszenie zoptymalizowano metodą elementów skończonych (FEA), co powinno przynieść dynamiczny bas. Gdy o tym zaś mowa, dolny skraj pasma zaczyna się w tym modelu od 55 Hz, a jeśli chcemy więcej, w opcji jest podłączenie aktywnego subwoofera. Póki co producent nie przygotował dedykowanego modelu dla nowej serii, ale to pewnie kwestia czasu.
Pod względem złączy mamy rzekłbym wystarczająco, w relacji do przeznaczenia zestawu. AUX IN, wyjście subwoofera, USB-C, przewodowy łącznik między głośnikami (4-pinowy) i wejście zasilania 24V/2A. Jest jeszcze suwak oszczędzania energii i przycisk parowania Bluetooth.
Grają tak dobrze, że zrezygnowałem z YouTube Music na rzecz Qobuz
YouTube Music może nie wyparowało zupełnie z listy moich usług, bo mam ofertę rodzinną, którą opłacam nie tylko za siebie, ale różnica jakości dźwięku na rzecz dostępnej od niedawna oficjalnie w Polsce platformy Qobuz okazała się ogromna. Słowem, te głośniki nie tylko wyglądają, ale też świetnie grają. Pod pewnymi jednak warunkami.
Fundament basowy charakteryzuje się tutaj doskonałą sprężystością, zróżnicowaną fakturą i szybkością. Nawet bez korkowych podstawek nie uświadczymy przeciągnięć, odbarwień i drażniącego buczenia powierzchni roboczej, choć warto je sprawdzić, bo faktycznie dodatkowo podbijają izolację, odsprzęgając głośniki od podłoża. Zewnętrzny zasilacz działa tutaj na korzyść zestawu, bo nie marnujemy miejsca wewnątrz kompaktowych kolumn na dodatkowy balast.
Prawa fizyki są jednak nieubłagane i 3-calowe przetworniki w tak małych obudowach nie są w stanie przepompować wystarczającej ilości powietrza, by wygenerować najniższy, kinowy subbas. Zatrzymujemy się tutaj na uczciwych 55 Hz, co jest i tak wynikiem zadowalającym. I jest to poniekąd dla mnie trochę zaletą w zastosowaniu ich jako głośniki komputerowe przy montażu wideo. Filmy edytuję do odtwarzania potem na telefonach i dostaję bardziej realne brzmienie u użytkownika końcowego, z wrażeniem nieco skompresowanego basu. Nie zmienia to jednak faktu, że trochę z dołu może niektórym osobom brakować, co producent przewidział, dodając złącze dla opcjonalnego subwoofera.
Średnice są neutralne, z delikatnym dociążeniem dołów. Wokale są pięknie wysunięte do przodu, bezpośrednie i pełne oddechu oraz ciała, bez niepożądanego wzmocnienia sybilantów czy drażniących wyostrzeń. Mocno tutaj na jakość pracują niezależne końcówki mocy dla poszczególnych sekcji przetworników. Niezależność wzmacniacza wysokotonowego od wszelakich przeciążeń prądowych sekcji niskotonowej to nie tylko teoria, tylko faktycznie słyszalny zabieg. Średnica jest dzięki temu nieskompresowana nawet przy wysokich mocach, gdzie basy docierają do swoich limitów i DSP zaczyna je ciąć.
Tony wysokie rozciągają się aż do 40 kHz, wygląda więc na to, że certyfikacja Hi-Res Audio to nie żarty. Góra pasma jest otwarta, krystaliczna i pełna powietrza. Nie zaznamy tutaj cyfrowych zniekształceń, jakiegoś metalicznego nalotu i kłujących igieł. Zdecydowanie sposób ujarzmienia średnicy i tonów wysokich pozytywnie zaskakuje i sprawia, że odróżnienie niższej jakości plików i strumieni audio jest bardzo proste na tym zestawie głośników.
Odbiór sceny muzycznej mocno zależy od geometrii propagacji fal, którą łatwiej tutaj uporządkować za pomocą podstawek korkowych z odchyłem 15 stopni ku górze. Po skierowaniu fal bezpośrednio w stronę uszu i zogniskowaniu dźwięku zaczyna się magia. Taki zabieg minimalizuje pierwsze odbicia od powierzchni blatu i w rezultacie otrzymujemy szeroką, precyzyjnie wyrysowaną scenę ze znakomitym ogniskowaniem źródeł pozornych, prosytym lokalizowaniem instrumentów w płaszczyźnie poziomej i satysfakcjonującą separacją planów wgłąb sceny.
Korektor i kierunkowość
Przed oceną zestawu warto przy tym pobrać aplikację z 10-pasmowym korektorem parametrycznym. To niezwykle precyzyjne narzędzie, z niekończącą się listą presetów i nieograniczoną przestrzenią twórcą dla własnych korekt.
Sami decydujemy, czy zależy nam na sterylnej laboratoryjnej liniowości, czy idąc skrajnie w drugą stronę, na ciepłym, wieczornym strojeniu. Fabryczny profil, szczególnie w trybie muzycznym ma tendencję do grania lekką V-ką, a przy gorzej zrealizowanych utworach górne średnie tony mogą okazać się nieco napastliwe, wszystko to jednak z łatwością ogarniemy w aplikacji.
Odrębnego akapitu wymaga temat kierunkowości. Tak jak pisałem wyżej, te podstawki korkowe nie są tutaj tylko dla wyglądu, a o poszukiwanie tzw. słodkiego punktu warto powalczyć i precyzyjnie skierować lalę dźwiękową w stronę uszu słuchacza. Gdy raz to usłyszymy, wizja głośników skierowanych gdzieś w pustkę wielkiego pokoju zdaje się marnotrawstwem i póki producent nie zacznie oferować dodatkowego subwoofera, jakoś nie widzę zastosowań innych niż komputerowe. Potencjał jest, ale trzeba mu jeszcze pomóc.
Podsumowanie - głośniki dla prosumenta
Firmy Creative nie trzeba nikomu przedstawiać. To właśnie z nią przez lata kojarzona była topowa jakość dźwięku z komputerów. I wygląda na to, że nowe głośniki komputerowe Creative XF1 atakują rynek z wysokiego C. Mijają tygodnie testów, a ja coraz częściej łapię się na tym, że zostawiam muzykę grającą na komputerze i rzadziej przełączam się na kino domowe. Łatwo przyzwyczaić się do tego wartkiego, lekko tylko ocieplonego brzmienia.
Nie są to może giganty, które zrobią z domu wypełnioną basem dyskotekę, ale sprzęt wyjątkowo zdyscyplinowany, nie do końca analityczny, może tak troszkę V-kowy bez korekt, taki w sam raz. Jednocześnie dopieszczony skutecznym, parametrycznym equalizerem, wsparciem dla LDAC, pracą nie tylko przez JACK, ale i z użyciem portu USB-C, no i wyjściem na aktywny subwoofer, oznaczającym możliwość rozbudowy tam, gdzie z racji gabarytów kończą się fizyczne możliwości kolumn.
Przy używanych przeze mnie na co dzień głośnościach nie sposób było zauważyć kompresję dźwięku, odpalaną przez DSP dopiero przy maksimach mocy. Tutaj drzemią aż 72 W RMS, producent musiał więc zadbać, by nie uszkodzić tych maleństw.
Przy cenie 729 zł Creative XF1 wbijają się w segment, w którym można uzyskać też większe kolumny konkurentów, co może potęgować rozterki zakupowe. Mnie jednak minimalistyczna forma Creative'ów przekonała i we wnęce pokoju dostałem nie tyle namiastkę, ile w pełni funkcjonujący zestaw audio, skrojony idealnie do moich potrzeb i dostępnego miejsca, a do tego zwyczajnie ładny.
-
Atrakcyjny design i materiały,
-
Hi-Res Audio, LDAC, USB-C i Bluetooth 6.0
-
10-zakresowy parametryczny equalizer
-
Dołączone korkowe podstawki
-
Zaskakująco dobre zestrojenie, separacja instrumentów, rozdzielczość i przestrzenność dźwięku
-
Wartki, zdyscyplinowany bas
-
Wyjście na aktywny subwoofer
-
Ogromna moc w relacji do gabarytów
-
Brak gniazda JACK dla słuchawek
-
Wysoka kierunkowość
-
Pominięcie HDMI eARC czy wejścia optycznego utrudnia podłączenie do telewizora
-
Odsłonięta konstrukcja może być kłopotliwa przy ciekawskich dzieciach