Radujcie się ludzie. Polon nadjeżdża i zastąpi Izerę

Polski samochód elektryczny to temat, który kręci się już od wielu lat, chociaż jego efektów nie widać. Jednak wraz z budową fabryki samochodów elektrycznych przez Foxconn we współpracy z ElectroMobility Poland w końcu ta kwestia ma ruszyć. Mimo to Izery i tak nie zobaczymy.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
3
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Radujcie się ludzie. Polon nadjeżdża i zastąpi Izerę

Za to na drogi wyjedzie Polon. A przynajmniej takie są plany, bo warto jednak zachować cień sceptycyzmu w tej sprawie. Tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych przecieków. I chociaż rozumiem, że jest to nawiązanie do Polski, to jednocześnie na myśl nasuwa się pierwiastek odkryty przez Marię Skłodowską-Curie (również nawiązujący do Polski), który jest wykorzystywany jako popularny dodatek do herbaty osób, które szczególnie mocno zaszły za skórę władzom pewnego kraju ze wschodnich rubieży europy, a mają to nieszczęście, że mieszkają na parterze. Innym może się kojarzyć jeszcze bardziej negatywnie, bo z Polonezem, czyli jednym z gorszych aut swoich czasów, a czasy te były nieciekawe same w sobie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Polon zamiast Izery, ale czy to jeszcze polska myśl techniczna?

Mniejsza jednak o nazwę. Może być Izera, może być Polon, może nawet nosić na masce napis Gruz Polski (to byłoby kolejne nawiązanie do Poloneza). Kluczowe jest jednak to, czy to będzie polskie auto, zaprojektowane przez polskich inżynierów i z wykorzystaniem polskiej technologii, czy po prostu jeden z Tajwańskich samochodów z przeklejonym znaczkiem i zmontowany w Polsce, niczym swego czasu było montowane Deawoo Tico. 

A także, czy będzie to auto godne uwagi, czy właśnie takie Tico naszych czasów, czyli samochód, dla którego kierowcy zderzenie z rowerzystą stanowi większe zagrożenie, niż dla rzeczonego rowerzysty. I wiem, że marudzę, w końcu mowa jest o wejściu polski do świata elektromobilności, ale... proste samochody elektryczne, oraz inne pojazdy tego typu widziałem już kilkanaście lat temu tzw. Rdzewiaka Politechniki Lubelskiej. A wszystkie one były zbudowane przez studentów. Skoro więc studenci mogli zbudować samochód elektryczny, to od polskiego symbolu wejścia na światowy rynek elektromobilności można by oczekiwać czegoś więcej, niż tego, że jeździ, jest samochodem i ma silnik elektryczny.