UOKiK prześwietlił znaną wypożyczalnię. Jest kara i zarzuty oszustwa

Prezes UOKiK postawił spółce Panek poważne zarzuty i nałożył wysoką karę finansową. Sprawa trafiła również do prokuratury ze względu na podejrzenie oszustwa.

Marian Szutiak (msnet)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
UOKiK prześwietlił znaną wypożyczalnię. Jest kara i zarzuty oszustwa

Milionowa kara za brak współpracy

Spółka Panek musi zapłacić ponad 3,7 miliona złotych kary. To efekt braku współpracy z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przedsiębiorca wielokrotnie nie udzielał potrzebnych informacji w trakcie postępowania wyjaśniającego. Takie zachowanie znacznie opóźniło postawienie oficjalnych zarzutów dotyczących sposobu traktowania klientów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Urząd zakwestionował zapisy w regulaminach, które obciążały klientów nadmierną odpowiedzialnością. Według UOKiK, Panek stosował klauzule nakładające na najemców obowiązek udowodnienia swojej niewinności w razie uszkodzenia auta. Firma sama decydowała, czy wyjaśnienia kierowcy są wystarczające.

Klient winny z urzędu

Spółka Panek przerzuca ryzyko prowadzonej działalności na swoich klientów. Robi to poprzez domyślne przypisanie im winy za każde uszkodzenie pojazdu. Rozszerza zakres odpowiedzialności konsumentów na wszystkie koszty związane z awarią, uszkodzeniem, kradzieżą czy jakimkolwiek problemem z pojazdem. Przedsiębiorca z góry zakłada, że najemcy samochodów odpowiadają za każdą sytuację i to oni muszą udowodnić, że jest inaczej. Klauzule umowne, które dopuszczają takie działania, mogą być niedozwolone.

powiedział Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK

Skargi konsumentów wskazują na poważne problemy przy zwrocie samochodów. Często dowiadywali się oni o rzekomych uszkodzeniach dopiero po fakcie. Panek potrafił naliczyć kilka tysięcy złotych za odprysk na szybie, którego klient wcześniej nie widział. Procedura zwrotu odbywała się bez obecności pracownika, co uniemożliwiało natychmiastową reakcję najemcy na zarzuty firmy.

Wygórowane opłaty i automatyczne pobieranie pieniędzy

Wysokość kar nie zależała od skali faktycznych zniszczeń. System naliczał opłaty na podstawie klasy wynajętego pojazdu. Firma miała też prawo do samodzielnego pobierania pieniędzy bezpośrednio z karty płatniczej klienta. Jeśli ktoś nie zgadzał się z decyzją, musiał przejść długą drogę reklamacyjną. W wielu przypadkach jedynym rozwiązaniem okazywał się proces sądowy.

UOKiK kwestionuje też inne opłaty. Wątpliwości budzą wysokie stawki za każdy brakujący litr paliwa w baku po zwrocie auta. W usłudze carsharingu najemcy często nie znali finalnych kosztów usługi. Przedsiębiorca stosował dodatkowe obciążenia finansowe, których wysokości nie określił precyzyjnie w umowie.

Sprawa trafia do prokuratury

To nie koniec problemów znanej wypożyczalni. Tomasz Chróstny złożył zawiadomienie do prokuratury. Istnieje podejrzenie, że praktyki firmy mogły nosić znamiona oszustwa. Dotyczy to głównie pobierania opłat za uszkodzenia, które mogły istnieć jeszcze przed wynajmem auta przez daną osobę.

Klienci skarżyli się również na brak zwrotów pieniędzy za niezrealizowane usługi. Za każdą niedozwoloną klauzulę spółce grozi teraz dodatkowa kara do 10 proc. rocznego obrotu. Obecnie trwają dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.