Ile drinków podnosi ryzyko wczesnej śmierci? Rząd USA chciał to ukryć

Właśnie dowiedzieliśmy się, ile drinków dziennie wystarczy, żeby zwiększyć ryzyko przedwczesnej śmierci. Nowe badanie pokazuje jednoznacznie jak należy traktować alkohol w kontekście bezpiecznego poziomu spożycia. Jednak administracja Trumpa wolała tego nie mówić głośno.

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Ile drinków podnosi ryzyko wczesnej śmierci? Rząd USA chciał to ukryć

Alkohol zabija już od jednego drinka dziennie

Badanie "Alcohol Intake and Health Study", zlecone jeszcze przez administrację Bidena i opublikowane w "Journal of Studies on Alcohol and Drugs", przynosi jednoznaczny wniosek. Nawet jeden drink dziennie podnosi ryzyko zgonu z przyczyn bezpośrednio związanych z alkoholem. Badaniem kierował zespół pod przewodnictwem Kevina Shielda, specjalisty w dziedzinie epidemiologii uzależnień z Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego w Toronto. Ryzyko zgonu proporcjonalnie rośnie z każdym kolejnym drinkiem i tempo przyrostu skacze zaskakująco szybko.

Dalsza część tekstu pod wideo

Mężczyźni pijący powyżej 6,5 drinka tygodniowo i kobiety przekraczające 7 drinków tygodniowo osiągają już próg ryzyka wynoszący ponad 1 na 1000 przypadków śmierci przypisanej alkoholowi. Przy 14 drinkach tygodniowo, czyli dwóch dziennie, ryzyko śmierci z powodu alkoholu wynosi już 1 na 25 — to 4 procent. Do tego dochodzi wyższe prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi, nowotwory jamy ustnej i przełyku, marskość wątroby oraz śmiertelnych wypadków. Co ważne, badanie opiera się wyłącznie na danych z USA i stosuje metodologia analizy śmiertelności według przyczyn. W praktyce oznacza to, że zamiast liczyć wszystkie zgony razem, analizuje osobno każdą chorobę powiązaną z alkoholem.

To podejście pozwala uniknąć zniekształceń typowych dla starszych analiz, gdzie byli pijacy rzucający alkohol z powodu choroby byli błędnie zaliczani do abstynentów — przez co umiarkowani pijący wyglądali na zdrowszych, niż są w rzeczywistości.

Przez lata obowiązywała zasada "dwa drinki dla mężczyzn, jeden dla kobiet dziennie" jako granica umiarkowanego, stosunkowo bezpiecznego picia. Nowe dane tej granicy nie potwierdzają — ryzyko zaczyna się wcześniej, niż zakładano, i nie znika nawet przy bardzo małym spożyciu.

Administracja Trumpa pominęła badanie w wytycznych dietetycznych

Wyniki badania nie trafiły do zaktualizowanych federalnych wytycznych żywieniowych opublikowanych w styczniu 2025 roku. Robert Vincent, były analityk Agencji ds. Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego (SAMHSA), który przez prawie dwie dekady zajmował się polityką zapobiegania uzależnieniom i który nadzorował powstawanie tego badania, twierdzi, że administracja celowo je pominęła.

"Ryzyko zaczyna się od pierwszego drinka" - mówił Vincent, który został zwolniony w ramach cięć DOGE w kwietniu 2025 roku. Jego zdaniem za decyzją o przemilczeniu wyników stoi presja ze strony przemysłu alkoholowego. Departament Zdrowia (HHS) odrzuca tę interpretację, twierdząc, że wytyczne opierają się na całości dostępnych dowodów naukowych.

Nowe zalecenia brzmią ogólnikowo: "pij mniej" - bez konkretnych liczb. Zdaniem Vincenta taki komunikat jest niewystarczający dla osób z cukrzycą, genetycznym obciążeniem chorobami nowotworowymi czy podwyższonym ryzykiem kardiologicznym, które potrzebują precyzyjnych danych, żeby podejmować świadome decyzje.

Wnioski badania są jasne - nie istnieje poziom spożycia alkoholu, który byłby całkowicie bezpieczny. Aby minimalizować ryzyko musimy zrozumieć, że ono nie zaczyna się od "zbyt dużej ilości", ale od "jakiejkolwiek ilości".