Koniec boomu na pracę w IT. Rzeczywistość okazała się brutalna
Jeszcze kilka lat temu praca w branży IT postrzegana była jako prosta droga do zarobienia wielkich pieniędzy. I to bez większych umiejętności. Jeśli nawet miało to miejsce, realia się zmieniły. Programiści po weekendowych kursach raczej nie dostają pracy od ręki.
Portal money.pl na swoim kanale w serwisie YouTube opublikował rozmowę z Piotrem Nowosielskim, założycielem Just Join IT i Rocket Jobs PL, czyli stron z ogłoszeniami o pracę. Pierwsza przeznaczona jest dla osób z IT, druga ma już zdecydowanie szerszy zasięg. Z materiału można się dowiedzieć ciekawych rzeczy o rynku pracy w Polsce. Szczególnie w branży, która całkiem niedawno była postrzegana jako swoiste eldorado.
Bezrobocie w Polsce wciąż jest niskie
Nim przejdę do wypowiedzi Piotra Nowosielskiego, przytoczę świeże dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wynika z nich, że w lipcu stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 5,9 proc. To wynik nieznacznie wyższy od czerwcowego, ale wciąż dobry – póki co bezrobocie nie jest naszym dużym problemem. Dotyczy to w szczególności największych miast – stopa bezrobocia w Warszawie czy Poznaniu wyniosła 1,6 proc.
Zostań programistą, świat padnie u twych stóp
Wiele osób powie jednak, że nie chodzi wyłącznie o to, by mieć pracę – ta ostatnia musi być jeszcze dobra. A to oznacza przede wszystkim wysokie zarobki. Kilka lat temu synonimem dobrej pracy stało się zatrudnienie w branży IT. Mowa była o niebotycznych zarobkach, świetnych warunkach na start, dodatkach, jakie oferowali pracodawcy, by ściągnąć do siebie ludzi. Panowała wręcz narracja, że firmy toczą walkę o każdego człowieka. A jeśli to doświadczony specjalista, gotowi są rozłożyć przed nim czerwony dywan.
W mediach pojawiały się kolejne teksty czy programy o tej idylli, niczym grzyby po deszczy wyrastały szkoły programowania. Z ogłoszeń można się było dowiedzieć, że programistą można zostać po kursie weekendowym. Albo dwutygodniowym obozie. A jeśli ktoś woli uczyć się w domowym zaciszu, też nie ma problemu: dostępne są kursy online. Wedle panującej wówczas narracji, programistą mógł zostać każdy. Każdy. Efekt był taki, że ludzie masowo zapisywali się na te kursy. Widziałem to także po swoim otoczeniu. Czy wszyscy znaleźli zatrudnienie w IT? Otóż nie. Z czasem nadeszła fala tekstów o niedoszłych programistach, którzy ponownie szukają dla siebie właściwej ścieżki zawodowej.
Koniec kursowego szaleństwa. Realia okazały się trudne
Niedawno nawet zastanawiałem się nad tym, co stało się z tymi wszystkimi szkołami i kursami, reklamami, w których gadająca głowa przekonywała mnie, że w rok zarobię na dom po krótkim szkoleniu programowania. Ucichło.
Częściowej odpowiedzi udzieliła mi wspomniana rozmowa z Piotrem Nowosielskim, który stwierdził wprost, że lalaland się skończył. Przedsiębiorca poinformował, że Just Join IT, zauważono spadek widełek w ogłoszeniach pracę o około 30–40 proc. I o ile kiedyś mid deweloper był zatrudniany za 18-20 tys. zł, tak teraz jest to 12-14 tys. zł. A junior zarabia niewiele więcej niż osoba na podobnym szczeblu w obsłudze klienta: między 5 a 8 tys. zł.
Pokora zamiast generatora AI
Według menedżera brakuje dzisiaj ogłoszeń z pracą dla osoby początkującej. Jednocześnie oczekiwania osób zaczynających karierę są dość wygórowane. Lata pompowania do umysłów tez o eldorado najwyraźniej zrobiły swoje. Wchodzącym na rynek ponoć brakuje pokory, chęci ciężkiej pracy i nauki, także po godzinach. Zamiast tego jest wpisywanie nieprawdziwych informacji w CV. I to przy wykorzystaniu tzw. sztucznej inteligencji. Już nawet oszukiwać ludziom nie chce się własnymi siłami.
Czy to oznacza, że w IT nie można dzisiaj solidnie zarobić? Otóż można. Ale dotyczy to osób dobrze przygotowanych, z doświadczeniem i odpowiednim podejściem. Na weekendowy kurs po prostu szkoda kasy, jeśli komuś wydaje się, że sam papier otworzy przed nim wrota do zarobkowego raju…