Chiny poległy. Tamtejsze firmy nadal wolą zachodni sprzęt
Nakazy i zakazy ze strony Waszyngtonu oraz Pekinu nie do końca działają. Podmioty z Państwa Środka nadal wybierają chipy od NVIDII, nawet te leciwe.
Chińskie firmy coraz głębiej sięgają do szarej strefy, by zdobyć sprzęt do obliczeń AI. Według Financial Times serwery zbudowane na bazie układów NVIDIA A100, czyli serii zaprezentowanej jeszcze w 2020 roku, potrafią kosztować już nawet 600 tysięcy renminbi, czyli około 300 tysięcy złotych. To aż trzykrotnie więcej niż pod koniec ubiegłego roku.
Cała nadzieja w Huawei, ale CANN nadal mocno odstaje od CUDA
Powód jest prosty: kanały dostaw zaczęły się zatykać. Waszyngton zaostrzył kontrolę nad przemytem zaawansowanych akceleratorów AI, a chińskie służby celne miały wstrzymać nawet te chipy, które wcześniej uzyskały zgodę na eksport. W efekcie popyt przeniósł się na wszystko, co da się jeszcze wykorzystać do sztucznej inteligencji. Dotyczy to nie tylko profesjonalnych akceleratorów, ale również kart dla graczy i stacji roboczych, które są przerabiane pod zadania związane z inferencją.
Skala podwyżek robi wrażenie. Oprócz wspomnianych już układów NVIDIA A100, jeszcze mocniej widać to przy nowszym sprzęcie z rodziny Blackwell. Karty RTX 6000 Pro kosztowały na początku roku około 50 tysięcy renminbi, a teraz ceny dochodzą do 130 tysięcy renminbi. A flagowe systemy DGX B300, które w Stanach Zjednoczonych kosztują blisko 400 tysięcy dolarów, na chińskim czarnym rynku przekraczają już 1,1 miliona dolarów.
Dodatkowo stawki za wynajem mocy obliczeniowej w Chinach zrównały się z cenami w USA albo nawet je przebiły. To odwrócenie wcześniejszej sytuacji, gdy duża liczba przemycanych układów sprawiała, że lokalny rynek był tańszy. Teraz dostępność spadła, ryzyko wzrosło, a sprzedawcy windują marże. NVIDIA podkreśla przy tym, że budowanie centrów danych z przemycanych chipów to ślepa uliczka, ponieważ firma nie zapewnia wsparcia ani napraw dla takich produktów.
Chiński rząd usilnie próbuje zastąpić amerykański sprzęt rodzimym, ale rynek wciąż pozostaje sceptyczny. Najważniejszym kandydatem jest Huawei Ascend 950PR, zaprezentowany w marcu i promowany jako układ do inferencji dla krajowych firm. Problem w tym, że produkcja nadal jest ograniczona, a CANN wciąż mocno odstaje od ekosystemu CUDA.
Sytuację pogarszają też rosnące ceny pamięci DRAM i HBM, bez których nowoczesne systemy AI nie mają sensu. Dopóki Huawei nie zwiększy podaży Ascend 950PR albo Pekin nie dopuści importu NVIDIA H200 (co wydaje się mało prawdopodobne), ceny pozostałych zapasów A100 w Chinach będą dalej rosnąć. Paradoksalnie więc kilkuletnie akceleratory NVIDII stały się jednym z najbardziej pożądanych towarów na rynku sztucznej inteligencji.