Chełm: Doniósł na niego własny smartfon. A mogło mu ujść na sucho
Wykrywanie wypadków i dzwonienie pod numer alarmowy to funkcja, która w domyśle ratuje życie. Jednak tym razem użytkownik smartfonu z nią będzie miał przez nią naprawdę przekichane.
Chociaż tak naprawdę przez swoją... jakby to delikatnie ująć... skrajną głupotę. I tak: to bardzo łagodny epitet na określenie pijanego 17-latka, który jechał samochodem, oczywiście bez uprawnień, po czym rozbił się o ogrodzenie. Na całe szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń, a jedynie sam pijany mistrz kierownicy był lekko poturbowany.
Smartfon doniósł na swojego właściciela. I bardzo dobrze
Pewnie zastanawiał się nad tym, co go czeka w domu, jak odprowadzi rozbite auto. Jednak rozmyślenia te przerwali mu funkcjonariusze z Miejskiej Policji w Chełmie. A to dlatego, że w momencie wypadku jego smartfon uznał, że powinien wybrać numer alarmowy. Dyspozytor natomiast nie nawiązał rozmowy, więc wysłał na miejsce odpowiednie służby.
Wedle ustaleń Policji pijany 17-latek był typowym mistrzem prostej, więc uderzył w ogrodzenie na łuku drogi. Na całe szczęście na nim się zatrzymał, nie wyrządzając niewinnym ludziom szkód na podwórzu. Sam kierujący miał być bardzo zaskoczony obecnością Policji na miejscu. Sprawa rzecz jasna będzie miała finał w sądzie. Miejmy nadzieję, że to go zniechęci do sięgania i po procenty i po kluczyki bez posiadania uprawnień, a tych drugich długo nie zobaczy.