W świętokrzyskim maszt telekomunikacyjny runął na szlak. To nie był wypadek

A tak przynajmniej sugeruje Grzegorz Skiba, wójt gminy Górno. Jak twierdzi, wszystko wskazuje na to, że śruby mocujące konstrukcję masztu do podłoża zostały celowo odkręcone przez nieznanych sprawców.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
11
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
W świętokrzyskim maszt telekomunikacyjny runął na szlak. To nie był wypadek

Cała sytuacja wedle opisu miała mieć miejsce w miejscowości Krajno Pierwsze, należącej do gminy Górno. Problem w tym, że wedle map BTS w miejscowości tej nie znajduje się żaden nadajnik. Możliwe więc, że wójt się pomylił i chodzi o nadajnik umieszczony w innej wsi, co nie byłoby wcale dziwne, ponieważ ze zdjęć wynika, że obiekt ten znajduje się daleko od zabudowań. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Zawalił się maszt telekomunikacyjny

Z wyżej wspomnianego powodu nie można jednoznacznie ustalić, do którego z operatorów należała ta konkretna konstrukcja. Wysłaliśmy w tej sprawie do nich stosowne zapytania. Na chwilę obecną wiadomo jedynie, że maszt nie należał do T-Mobile, ani Play, oraz nadajniki tych sieci się na nim nie znajdowały.

Sam maszt miał mieć 50 metrów wysokości i runął w pobliżu szlaku turystycznego. Na całe szczęście nic nikomu się nie stało. Jak twierdzi wójt, śruby podtrzymujące go miały zostać odkręcone. Mamy tu więc do czynienia z potencjalnie celowym działaniem. 

Niepokojące są także komentarze na Facebooku pod wpisem wójta, które wyrażają zadowolenie takim stanem rzeczy. Na całe szczęście w całym tym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Zaktualizujemy wpis, kiedy tylko poznamy więcej szczegółów na temat sprawy. 

Aktualizacja:

Redakcji Telepolis.pl udało się dotrzeć do właścicieli masztu. Jak można przeczytać w odpowiedzi na nasze zapytanie:

W nawiązaniu do otrzymanych pytań, potwierdzamy, że wieża w Krajnie Pierwszym (gmina Górno) jest własnością Towerlink, spółki należącej do Grupy Cellnex Poland. Z uwagi na trwające czynności służb, nie udzielamy więcej informacji.

Niestety, tym samym nie dostaliśmy potwierdzenia, czy śruby zostały faktycznie odkręcone przez sprawców. Warto tu jednak podkreślić, że jeśli do tego doszło, to działanie to może zostać uznane za atak na infrastrukturę krytyczną, lub akt sabotażu. Te natomiast podlegają odpowiednio karom do 8 i do 20 lat pozbawienia wolności.