Tak Polska przewaliła 1,5 mld zł. Kulisy najdziwniejszej afery Orlenu
Spotkanie na jachcie, kryptowaluty na pendrive'ach, tankowce oczekujące na paliwo, którego nie ma, pośrednicy działający w hotelach i restauracjach stolicy upadłego państwa, a do tego setki milionów dolarów strat.
Czy to scenariusz filmu kryminalnego? Otóż nie – tak przedstawia się historia, w którą wmieszał się Orlen. I to nasz koncern energetyczny stracił w niej górę gotówki. Historię opisuje teraz w obszernym materiale Financial Times i śmiało można powiedzieć, że Polska ponownie jest na językach całego świata.
Ponoć nie ma znaczenia, jak się o kimś mówi, ważne, by było głośno. No to o Orlenie zrobiło się głośno, ale chyba nie tego życzyli sobie decydenci firmy. Financial Times prześledził bardzo podejrzane transakcje, które naraziły naszego giganta na potężne straty. Sprawę bada też polska prokuratura.
Ropa z Wenezueli, czyli targ dobity na jachcie
Jednym z bohaterów tej historii jest Samer A. Financial Times przedstawia go jako Palestyńczyka z Libanu. Orlen uczynił go prezesem swojej szwajcarskiej spółki OTS, którą powołano do życia w 2022 roku. Podmiot miał się zajmować m.in. handlem produktami petrochemicznymi. Samer A. w 2023 roku spotkał się na jachcie w Abu Zabi z niejakim Kam Ho Tse, prezesem spółki Hannon International. Panowie uzgodnili, że zrobią biznes na handlu wenezuelską ropą.
Paliwo do kupienia, ale płacić trzeba w krypto
Teoretycznie taki interes był możliwy, bo USA na krótko złagodziły wówczas sankcje na kraj rządzony przez Nicolasa Maduro. Wenezuelska ropa kusiła, bo była tania. Problem stanowił sposób płatności – miały się one odbywać w kryptowalutach, by ominąć system bankowy. Dla spółki Orlenu nie był to kłopot i podjęto decyzję o zakupie kilku milionów baryłek wenezuelskiej ropy za 345 mln dolarów. Liczono na zysk sięgający kilkudziesięciu mln dolarów.
Jeśli ktoś myśli, że to "dziwna historia", powinien przygotować się na więcej. Umowa wymagała zdobycia krptowalut, konkretnie USDT (cyfrowy ekwiwalent dolara amerykańskiego). Firma Hannon, która posiadała już bardzo pokaźną kwotę od Orlenu, znalazła pośredników. I trzeba przyznać, że było to intrygujące towarzystwo z włoskim restauratorem na czele. Obecnie przebywa on ponoć w Rosji. Do gry włączyły się też młode podmioty z Dubaju. Pieniądze zaczęły znikać.
Orlen płaci za postój pustych tankowców
Mniej więcej w tym samym czasie do Wenezueli wyruszyły tankowce wyczarterowane przez Orlen. Na miejscu okazało się jednak, że nie ma paliwa, które miały zabrać. Oznaczało to przestój, za który polski gigant musiał płacić. Łatwo się domyślić, że nie są to tanie sprawy, więc Orlen domagał się wyjaśnień. Tych nie brakowało, ale nie przybliżały one finalizacji umowy. Wisienką na torcie niech będzie to, że sprawę załatwiano m.in. za pośrednictwem WhatsAppa.
Miliony dolarów na pendrive'ach w Caracas
Problemem były nie tylko rosnące koszty, ale też fakt, że nadciągał termin, w którym ponownie obowiązywać miały sankcje na wenezuelską ropę. Przywołany już Tse wybrał się wówczas do Wenezueli, by osobiście nadzorować sprawę na miejscu. W jego posiadaniu były pendrive'y wyładowane kryptowalutami. Na początku 2024 roku w jednym z hoteli w Caracas doszło do spotkania z niejakim José Castillo, który deklarował, że jest w stanie załatwić ropę. A skoro tak powiedział, to wręczono mu pendive'a, na którym znajdowało się kilkadziesiąt milionów dolarów w krypto.
Ropy może i nie otrzymano, ale doszło do kolejnego spotkania, podczas którego przekazano pamięć USB ponownie wyładowaną cyfrowymi pieniędzmi. Potem utracono kontakt z José Castillo. Czy to zniechęciło Samera A. i Tse? Otóż nie. Postanowili oni zrobić biznes na innym paliwie, jak się potem okazało, zanieczyszczonym. To też ich nie zniechęciło i tym razem pieniądze na pendivie przekazano w restauracji w Caracas nowemu pośrednikowi. Nie będzie wielkim zaskoczeniem, gdy napiszę, że ponownie nie zakończyło się to sukcesem.
W Polsce robi się głośno o aferze OTS
W tym czasie w Polsce zmieniła się już władza, co oznaczało też wymianę decydentów w rodzimych spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa. Z fotelem prezesa Orlenu pożegnał się Daniel Obajtek, a nowe władze odkryły aferę, w jaką wpakowała się spółka OTS. Koszty tych machinacji ciągle rosły, więc zdecydowano o wypowiedzeniu umów.
Jakie są koszty całej tej imprezy? Setki milionów dolarów. Financial Times pisze o 424 mln, a zatem grubo ponad 1,5 mld zł. Jakie są szanse na odzyskanie tych środków? Raczej niewielkie. Na razie trwa festiwal przerzucania się odpowiedzialnością.
Samer A. przebywa poza Polską. Prokuratura ma problem
Na początku sierpnia br. Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem osobom w sprawie wyrządzenia Orlenowi szkody w kwocie 1,5 mld zł. Obejmuje on kilku top menedżerów Orlenu i OTS. Za popełnienie czynów zarzucanych oskarżonym grozi 25 lat więzienia. Ktoś zapyta: a co z Samerem A.? Otóż nie ma go w Polsce. Został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w styczniu 2025 roku, ale tamtejszy sąd odrzucił wniosek o jego ekstradycję. Mężczyzna przebywa na wolności.