Microsoft wywali co 4. pracownika? List dostało 60 tys. osób
Amerykański gigant technologiczny szuka potężnych oszczędności i uruchamia gigantyczny program dobrowolnych odejść. Propozycję rozstania z firmą otrzymało aż 60 tysięcy pracowników, co stanowi ponad jedną czwartą całej globalnej załogi.
Na bruk od wiceprezesa w dół
Oferta została skierowana do wybranych pracowników od szczebla wiceprezesa w dół. Biorąc pod uwagę, że korporacja z Redmond zatrudnia obecnie około 223 tysiące osób na całym świecie, ruch ten obejmuje ponad 25 procent wszystkich zatrudnionych - wylicza agencja Bloomberg.
Jak z kolei ustalił TechCrunch, odprawy proponowane pracownikom nie są jakieś spektakularne. To świadczenia zbliżone do standardowych pakietów odpraw wypłacanych przy redukcji etatów.
W wewnętrznej notatce zarząd tłumaczy, że program ma zapewnić większą elastyczność i pomóc pracownikom w "kształtowaniu kolejnego rozdziału" ich kariery zawodowej.
Ty możesz, a ty już nie możesz
Z oferty nie mogą skorzystać wszyscy. Z programu wykluczono między innymi zespoły pracujące przy obsłudze oraz rozwoju centrów danych. To jasno pokazuje, w jakim kierunku zmierza obecnie Microsoft i które działy są dla niego absolutnie kluczowe.
Zaoszczędzone na pensjach pieniądze, liczone w miliardach dolarów, przeznaczone mają być na dalszy rozwój sztucznej inteligencji. Do tej pory gigant przeznaczył na ten cel już blisko 175 mln dolarów i otworzył w ostatnich miesiącach aż 90 centrów danych typu hyperscale.
Oczywiście obecny program jest dobrowolny i nie oznacza, że z pracy odejdzie całe 60 tysięcy osób. Gdy Microsoft przeprowadził podobną akcję na początku roku (choć na mniejszą skalę), na podpisanie dokumentów zdecydowało się około 30 procent uprawnionych. Pytaniem otwartym pozostaje kwestia, jak długo zwolnienia te pozostaną dobrowolne.