Mamy kolejny powód aby się cieszyć z rozbitej hulajnogi elektrycznej
Niemiecki start-up EDENenergy wykorzystuje akumulatory ze starych lub uszkodzonych hulajnóg elektrycznych do budowy magazynów energii. W ten sposób nie tylko ogranicza on ilość niebezpiecznych odpadów, ale także sprawia, że te wciąż przynoszą korzyści.
Możecie mnie nazwać okropnym człowiekiem, ale wieść o rozbitej w kolizji hulajnodze elektrycznej (kolizja od wypadku tym się różni, że nie ma rannych), która ucierpiała z powodu niebezpiecznej jazdy, często z niedozwoloną prędkością zwyczajnie mnie cieszy. Nie dlatego, że ktoś stracił cenny sprzęt, a dlatego, że nikt - szczególnie nikt postronny - w tym zdarzeniu nie ucierpiał, a sam pojazd wykorzystywany do niebezpiecznej jazdy, często slalomem między pieszymi został wyeliminowany. Zwłaszcza teraz, kiedy rozbito grupę nielegalnie handlującą tymi sprzętami i zabezpieczono 57 tysięcy hulajnóg.
Magazyn z hulajnóg elektrycznych
Jednak to właśnie wieści, że ze szczątków tych pojazdów da się zrobić coś tak użytecznego, jak magazyn energii powoduje szczery uśmiech na mojej rumianej buzi. Oczywiście warunek jest prosty: akumulator nie może zostać uszkodzony w takim zdarzeniu.
To wszystko zawdzięczamy wyżej wspomnianym Niemcom z EDENenergy. Zbudowali oni przemysłowy magazyn energii i pojemności 70 kWh wykorzystując do tego 112 używanych baterii. Jest to więc dość mocy, aby zasilić przeciętne polskie gospodarstwo domowe przez miesiąc. Chociaż pod warunkiem, że tym miesiącem będzie luty i nie będzie to rok przestępny.
Kluczowe jest jednak to, że 112 baterii to nie jest dużo. Przynajmniej w skali 57 tysięcy zatrzymanych hulajnóg. Z tego można by zrobić ponad 500 takich magazynów, a to już robi wrażenie. Jednak nawet te legalne, zużyte lub powypadkowe ogniwa mogą dać nam naprawdę świetny sposób na magazynowanie energii bez zakupu osobnych akumulatorów. O ile ponowne wykorzystywanie akumulatorów z np. e-papierosów to raczej sztuka dla sztuki, tak to rozwiązanie może już być opłacalne i trzymam za to kciuki.