Microsoft pracuje nad projektem K2. Ma to być zrzynka ze SteamOS
Sytuacja, w której gry na Windowsa działają lepiej na Linuksie, a sam system zarządza nimi znacznie gorzej, niż na pingwinie zmodyfikowanym przez Valve to istne kuriozum. Dlatego też Microsoft postanowił spisać co nieco od konkurenta.
Jestem właścicielem zarówno przenośnego urządzenia z Windowsem, jak i ze SteamOS. I nie zamierzam tu porównywać ich wydajności, bo pierwszy to przedpotopowy GPD Win 1.3 z procesorem Intel Atom na pokładzie, a drugi to Lenovo Legion Go S w edycji SteamOS. Porównywanie ich wydajności ma tyle samo sensu, co zestawienie ze sobą Samsunga Galaxy S2 z iPhone 17 Pro, żeby udowodnić wyższość iOS nad Androidem.
Windows 11 ma duże braki względem SteamOS
Odniosę się jednak do pewnych funkcji. Jak pobieranie aktualizacji systemu w tle, co spowalnia granie na GPD, oraz obciąża baterię. Uśpienie tego urządzenia podczas rozgrywki to również bardzo zły pomysł i kończy się zwykle wywaleniem gry i koniecznością jej restartu. Rzecz jasna, jeśli nie zrobiliśmy wcześniej zapisu, to... mamy problem, bo postępów nie odzyskamy.
A pamiętajmy, że uśpienie nie musi być naszą decyzją. Może też wynikać z rozładowanej baterii, której przecież nie sprawdzimy w takcie gry, jeśli producent sprzętu nie dał takiej możliwości. Oczywiście twórcy konsol z Windowsem dodają swoje nakładki, jednak ich jakość bywa dyskusyjna i o wiele lepiej byłoby, gdyby tak podstawowe rzeczy znalazły się domyślnie w urządzeniu.
I to nie tak, że zachwalam tu SteamOS pod niebiosa: to wciąż system na PC, który tylko udaje rozwiązanie konsolowe. I czuć to zarówno przy grach spoza Steam, jak i tych, które wymagają zewnętrznego klienta mimo bycia obecnymi na Steam, jak niektóre gry od EA, czy Ubisoftu.
Jednak SteamOS robi to znacznie lepiej niż Windows. I tu do gry wchodzi projekt K2: jego celem ma być uczynienie Windowsa 11 przyjaźniejszym dla graczy. Natomiast punktem odniesienia w całych tych zmianach ma być SteamOS. Miejmy nadzieję, że nie skupią się na efektach graficznych, a na optymalizacją systemu, usypianiem go z włączoną grą, oraz prace nad nakładką ruszą z kopyta.
Bo owszem: sam miłośnikiem Windowsa nie jestem i uważam 8.1 za ostatni dobry system ze stajni Microsoftu. Jednak gdyby połączyć wszystkie zalety SteamOS z kompatybilnością Windowsa oraz wygodnym dostępem do gier spoza Steam, to dostalibyśmy najlepszy możliwy system do przenośnego grania w tytuły, które nie mają logo Nintedo.
SteamOS też ma duże zaległości, a przynajmniej ja mam takie wrażenie
Zmiany te oczywiście nie są dążeniem do ideału, a do rozwiązania, które sprawdza się najlepiej, ale wciąż nie idealnie. To właśnie dlatego częściej sięgam po Switcha niż Legiona. Kluczowa jest dla mnie cicha praca i błyskawiczne wracanie do rozgrywki, ponieważ czasu na granie mam zwyczajnie mało. Jeśli więc mam w coś zagrać, to wolę sięgnąć po konsolę Nintendo, nawet przy gorszej jakości obrazu i wydajności.
Jednak w grach, których na sprzęt z logo wielkiego N nie znajdę, jak Clair Obscur: Expedition 33, czy Oblivion sprzęt Lenovo daje wiele frajdy. Wymaga jednak planowania nieco dłuższych posiedzeń niż złapanie konsoli na 15 minut w wolnej chwili. To jednak może nie być wina samego sprzętu, czy systemu, a gier, które są projektowane pod dłuższe granie, w przeciwieństwie do tytułów Nintendo planowanych też pod krótsze posiedzenia.