Microsoft pracuje nad projektem K2. Ma to być zrzynka ze SteamOS

Sytuacja, w której gry na Windowsa działają lepiej na Linuksie, a sam system zarządza nimi znacznie gorzej, niż na pingwinie zmodyfikowanym przez Valve to istne kuriozum. Dlatego też Microsoft postanowił spisać co nieco od konkurenta.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Microsoft pracuje nad projektem K2. Ma to być zrzynka ze SteamOS

Jestem właścicielem zarówno przenośnego urządzenia z Windowsem, jak i ze SteamOS. I nie zamierzam tu porównywać ich wydajności, bo pierwszy to przedpotopowy GPD Win 1.3 z procesorem Intel Atom na pokładzie, a drugi to Lenovo Legion Go S w edycji SteamOS. Porównywanie ich wydajności ma tyle samo sensu, co zestawienie ze sobą Samsunga Galaxy S2 z iPhone 17 Pro, żeby udowodnić wyższość iOS nad Androidem. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Windows 11 ma duże braki względem SteamOS

Odniosę się jednak do pewnych funkcji. Jak pobieranie aktualizacji systemu w tle, co spowalnia granie na GPD, oraz obciąża baterię. Uśpienie tego urządzenia podczas rozgrywki to również bardzo zły pomysł i kończy się zwykle wywaleniem gry i koniecznością jej restartu. Rzecz jasna, jeśli nie zrobiliśmy wcześniej zapisu, to... mamy problem, bo postępów nie odzyskamy. 

A pamiętajmy, że uśpienie nie musi być naszą decyzją. Może też wynikać z rozładowanej baterii, której przecież nie sprawdzimy w takcie gry, jeśli producent sprzętu nie dał takiej możliwości. Oczywiście twórcy konsol z Windowsem dodają swoje nakładki, jednak ich jakość bywa dyskusyjna i o wiele lepiej byłoby, gdyby tak podstawowe rzeczy znalazły się domyślnie w urządzeniu. 

I to nie tak, że zachwalam tu SteamOS pod niebiosa: to wciąż system na PC, który tylko udaje rozwiązanie konsolowe. I czuć to zarówno przy grach spoza Steam, jak i tych, które wymagają zewnętrznego klienta mimo bycia obecnymi na Steam, jak niektóre gry od EA, czy Ubisoftu. 

Jednak SteamOS robi to znacznie lepiej niż Windows. I tu do gry wchodzi projekt K2: jego celem ma być uczynienie Windowsa 11 przyjaźniejszym dla graczy. Natomiast punktem odniesienia w całych tych zmianach ma być SteamOS. Miejmy nadzieję, że nie skupią się na efektach graficznych, a na optymalizacją systemu, usypianiem go z włączoną grą, oraz prace nad nakładką ruszą z kopyta.

Bo owszem: sam miłośnikiem Windowsa nie jestem i uważam 8.1 za ostatni dobry system ze stajni Microsoftu. Jednak gdyby połączyć wszystkie zalety SteamOS z kompatybilnością Windowsa oraz wygodnym dostępem do gier spoza Steam, to dostalibyśmy najlepszy możliwy system do przenośnego grania w tytuły, które nie mają logo Nintedo.

SteamOS też ma duże zaległości, a przynajmniej ja mam takie wrażenie

Zmiany te oczywiście nie są dążeniem do ideału, a do rozwiązania, które sprawdza się najlepiej, ale wciąż nie idealnie. To właśnie dlatego częściej sięgam po Switcha niż Legiona. Kluczowa jest dla mnie cicha praca i błyskawiczne wracanie do rozgrywki, ponieważ czasu na granie mam zwyczajnie mało. Jeśli więc mam w coś zagrać, to wolę sięgnąć po konsolę Nintendo, nawet przy gorszej jakości obrazu i wydajności. 

Jednak w grach, których na sprzęt z logo wielkiego N nie znajdę, jak Clair Obscur: Expedition 33, czy Oblivion sprzęt Lenovo daje wiele frajdy. Wymaga jednak planowania nieco dłuższych posiedzeń niż złapanie konsoli na 15 minut w wolnej chwili. To jednak może nie być wina samego sprzętu, czy systemu, a gier, które są projektowane pod dłuższe granie, w przeciwieństwie do tytułów Nintendo planowanych też pod krótsze posiedzenia.