Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Jakie telefony komórkowe były dostępne w sieci Plus GSM 30 lat temu i co się od tamtej pory zmieniło?

Arkadiusz Bała (ArecaS)
5
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Wyobraź sobie sytuację: jest rok 1996 i Polska właśnie wchodzi w zupełnie nową epokę. Startuje właśnie sieć Plus GSM, więc nie jesteś już skazany na szukanie budki telefonicznej, ile razy chcesz gdzieś zadzwonić, a „nie było mnie pod telefonem” nagle przestało być wiarygodną wymówką. Wszystko dlatego, że od teraz Polacy mogą korzystać z dobrodziejstw nowoczesnej telefonii komórkowej w technologii GSM.

Od tamtej pory przeszliśmy bardzo długą drogę, a najlepiej widać to na przykładzie telefonów, które można było kupić w 1996 roku i tych, które dziś dostępne są w ofercie Plusa.

Co kupowaliśmy w 1996 roku?

Kiedy 30 lat temu sieć Plus GSM zaczynała swoją działalność, komórki wyglądały zupełnie inaczej. Wystarczy spojrzeć na jeden z bardziej kultowych modeli tamtej epoki, czyli Ericsson GH388. Na swoje czasy był to sprzęt kompaktowy – ważył „jedynie” 170 g. Wśród innych elementów, które przewijały się w materiałach promocyjnych z epoki, można znaleźć m.in. wzmiankę o alarmie wibracyjnym czy czytelnym wyświetlaczu, który potrafił wyświetlać trzy rzędy po dwanaście znaków – oczywiście w czerni i bieli. 

Za takie imponujące parametry klienci Plusa musieli zapłacić w 1996 roku 2083 zł, co w 2026 roku przekłada się na ok. 7000 zł. Ot, flagowiec pełną gębą.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Oczywiście były też modele bardziej „dla ludzi”. Świetny przykład to Ericsson GA 318, czyli jeden z najbardziej przystępnych modeli w startowej ofercie Plusa. Dzwonił, odbierał SMS-y (które w tamtych czasach nadal uchodziły za absolutną nowość) i mógł się pochwalić czasem pracy na baterii rzędu 67 godzin w trybie czuwania.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Niestety była to klasyczna „cegła”, którą kojarzymy z tamtym okresem – przy masie rzędu 248 g telefon zdecydowanie do kompaktowych nie należał. No ale w zamian można było go mieć za jedyne 1379 zł. W 2026 roku odpowiada to kwocie… prawie 4700 zł!? Trudno się dziwić, że w 1996 komórka w kieszeni była symbolem luksusu i bogactwa.

Dzisiaj mamy lepiej

A jak to wygląda dzisiaj? Dzisiaj telefony komórkowe – a właściwie smartfony – potrafią dużo więcej i są znacznie bardziej przystępne cenowo. Najłatwiej się o tym przekonać, odwiedzając stronę Plusa i sprawdzając współczesną ofertę operatora. Postanowiliśmy wybrać kilka modeli, które dobrze tę różnicę pokazują.

Samsung Galaxy S26 FE

Przykładowo jako odpowiednik „budżetowego” Ericssona GA 318 można wskazać Samsunga Galaxy S26 FE. Jego cena to 349 zł na start + 12 rat po 261,67 zł, czyli razem 3489,04 zł, czyli nadal dużo taniej niż budżetowy model sprzed 30 lat.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Nie jest to jeszcze flagowiec, ale zdecydowanie mówimy tu o modelu z górnej półki. Ma duży wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 6,7”, na którym można zobaczyć „trochę” więcej niż trzy rzędy napisów (i to w kolorze!), a nawet ma wbudowany aparat, podczas gdy w 1996 roku fotografia nadal wymagała zabawy z kliszą i czekania kilka dni, aż dostaniemy wywołane zdjęcia. Kolosalna przepaść technologiczna.

A warto dodać, że Samsung Galaxy S26 FE świetnie wypada nawet wtedy, kiedy porównamy go ze sprzętem nieco nowszym niż ten z 1996 roku. To model zaprojektowany dla osób, które nie potrzebują wszystkich fajerwerków rodem z flagowców, ale nadal chciałyby telefonu na lata. Na pokładzie czeka wydajny procesor Samsung Exynos 2500, który jeszcze przez lata będzie doskonale radził sobie z wymagającymi zadaniami. Z kolei zapowiedź nawet siedmiu dużych aktualizacji Androida, to pewność, że nie zostaniemy któregoś dnia na lodzie z w pełni sprawnym, a mimo to kompletnie przestarzałym urządzeniem. To taki sprzęt, gdzie dopłacamy nie za fajerwerki, a za spokój i niezawodność.

Apple iPhone 18 Pro

Trzymając się tego samego klucza, odpowiednikiem Ericssona GH388 byłby iPhone 18 Pro, którego w Plusie można mieć za 649 zł na start + 12 ratach po 470,82 zł, czyli razem za 6298,84 zł.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

„Luksus” to już może nie jest najlepsze słowo, by opisywać telefony z segmentu premium. Jeśli jednak szukać wśród dzisiejszych smartfonów modelu, który idealnie nadawałby się do tercetu „fura, skóra i komóra”, to byłby to właśnie iPhone 18 Pro. Jakość wykonania niemal jak w szwajcarskim zegarku, wysoka wydajność i dopracowane w najdrobniejszym detalu oprogramowanie, gdzie rzeczy „po prostu działają” to jedne z ważniejszych argumentów za wyborem flagowca Apple.

Nie są to jednak jego jedyne atuty. Dla przykładu: chcesz nie tylko fotografować, ale i nagrywać wideo telefonem? iPhone 18 Pro to jeden z lepszych wyborów do tego celu – nie tylko oferuje fenomenalną jakość obrazu, ale także wsparcie dla takich technologii jak Dolby Vision, zapis w formacie ProRes RAW czy płaski profil kolorystyczny Apple Log 2. Tego typu funkcje jeszcze niedawno były domeną profesjonalnego sprzętu, a nie telefonu, który mógł mieć absolutnie każdy.

No i warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno podobieństwo do Ericssona GH388: rozmiar. Apple iPhone 18 Pro jak na dzisiejsze standardy również jest modelem kompaktowym. Dzięki temu, że mamy tu wyświetlacz Super Retina XDR OLED o przekątnej 6,3”, wyświetlany obraz wygląda obłędnie, a telefon spokojnie nadaje się do obsługi jedną ręką.

Samsung Galaxy Z Fold8

A jeśli szukacie czegoś, co w 1996 roku byłoby uznane za kompletne science-fiction (to znaczy, jeszcze bardziej niż typowe smartfony), to koniecznie trzeba wspomnieć o Samsungu Galaxy Z Fold8, czyli najnowszym składanym modelu w ofercie Koreańczyków.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Tak naprawdę to już nie jest zwykły smartfon, tylko dwa urządzenia w jednym. Po złożeniu Galaxy Z Fold8 praktycznie nie różni się od normalnego telefonu: ma 9,7 mm grubości i ekran Dynamic LTPO AMOLED 2X o przekątnej 5,5”. W sam raz, żeby odebrać połączenie, szybko sprawdzić pogodę albo odpisać komuś w wybranym komunikatorze. Kiedy jednak chcemy zrobić na telefonie coś „poważnego”, możemy go rozłożyć, a naszym oczom ukazuje się wtedy wielki panel o przekątnej 7,6”.

Kiedyś telefony były tańsze? Obalamy mity

Taki sprzęt ze względu na samą swoją konstrukcję bez trudu może zastąpić nie tylko tablet, ale często nawet laptopa. Wszystko zamknięte w zgrabnej, kompaktowej obudowie i gabarytach, których komórki z 1996 roku mogłyby tylko pozazdrościć.

Przystępne jak nigdy

Jednak rewolucja, która dokonała się przez ostatnich 30 lat, nie ogranicza się wyłącznie do cen i tego, co telefony potrafią. W dzisiejszych czasach nawet opisane modele z górnej półki cenowej są przystępne jak nigdy dotąd i mogą po nie sięgnąć osoby, dla których w 1996 roku telefon komórkowy pozostawałby najwyżej w sferze marzeń.

Wszystkie opisane modele dostępne są w wygodnych ratach, dzięki czemu pełny koszt urządzenia można rozłożyć nawet na 36 miesięcy. Co więcej, zakup można częściowo sfinansować, korzystając z takich programów jak Plus Wymiana i Plus Odkup. Pierwszy jest przeznaczony dla nabywców iPhone’ów, którzy przy zakupie w 36 ratach zyskują możliwość wymiany telefonu na nowy już po 24 miesiącach, w praktyce oszczędzając co najmniej kilkaset złotych. Drugi to opcja dla osób kupujących telefony Samsunga, którzy mogą obniżyć cenę nowego urządzenia, zostawiając stary model w rozliczeniu. 

Wreszcie same telefony to tylko jeden z elementów układanki. Równie istotne jest to, że o ile 30 lat temu komórki służyły nam wyłącznie do dzwonienia, dzisiejsze smartfony są centrum naszego cyfrowego życia. Dzięki stałemu dostępowi do Internetu możemy robić wszystko: od kontaktowania się ze znajomymi, przez szukanie informacji na dowolny temat aż po relaks z ulubionymi filmami i serialami. 

No i tutaj przyda się abonament, który zagwarantuje nam do tego wszystkiego dostęp. Świetną opcją jest oferta L w Plusie, gdzie za 60 zł/mies. po rabatach można mieć nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y oraz dostęp do szybkiego Internetu bez limitu GB.

30 lat temu mogliśmy o takich rzeczach najwyżej pomarzyć. A dzisiaj? Dzisiaj wystarczy zajrzeć na stronę Plusa i samemu skorzystać z oferty.