Najdziwniejszy obiekt na Podlasiu? Łączy kilka desek i BLIK

Siedemnastoletni Franciszek Perkowski spod Krynek na Podlasiu udowodnił, że nie tylko ma silne ręce i mocne plecy do pracy w polu, ale także głowę na karku i gigantyczne pokłady kreatywności. To właśnie dzięki nim powstał Kartoflomat, czyli... coś, co w sumie nie jest nawet automatem, ale korzysta z dobrodziejstw nowoczesnych technologii.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Najdziwniejszy obiekt na Podlasiu? Łączy kilka desek i BLIK

Idea jest prosta: jedna z działek rodziny Franciszka znajduje się blisko bardzo popularnej wśród turystów drogi, która prowadzi do Kruszynian. Jest to właśnie to miejsce w Polsce, w którym żyją potomkowie Tatarów i pielęgnują tradycje swoich przodków, a przynajmniej te mniej wojownicze. Miejsce to słynie głównie ze starego meczetu oraz lokalnej kuchni. Franciszek uznał więc, że dobrym pomysłem będzie sprzedawanie ziemniaków przy drodze bezpośrednio przejeżdżającym turystom.

Dalsza część tekstu pod wideo

Geniusz kartoflomatu

Zacznijmy od prostej rzeczy: dlaczego turystom, a nie na skupie? No cóż, większość ziemniaków i tak trafi na skup. Rzecz w tym, że skupy działają wedle prostego schematu: rolnikowi zapłacić grosze, a do sklepu wysłać za dużo lepsze pieniądze. To właśnie dlatego rolnicy, zwłaszcza ci mali narzekają, że mają mało, mimo że ceny w sklepach wskazują, że powinni co roku zmieniać auto na nowe prosto z salonu. No cóż, ktoś po drodze zmienia na pewno...

Pomysł jest więc prosty: sprzedawać lokalne ziemniaki w przystępnej cenie z dużym zyskiem własnym i zadowolonym turystą, który kupił świeże, polskie ziemniaki w dobrej cenie. Jednak stanie przy drodze z kartką: Ziemniaki/Kartofle/Pyry/Bulwy to raczej marny pomysł, bo i zabiera czas jednej osobie i nie przyciąga aż tak wzroku. 

I dlatego powstał Kartfolomat, czyli coś, co nawiązuje swoją nazwą do Paczkomatu, co już przyciąga uwagę, oraz opiera się na samoobsłudze i uczciwości. Ot, turyści mogą wybrać sobie worek z ziemniakami a pieniądze wrzucić do skrzynki na listy zamocowanej jako wrzutnia pieniędzy. Nie mają gotówki? Żaden problem. Kartoflomat przyjmuje płatności BLIK-iem. 

Oczywiście taki system wymaga uczciwości kupujących. Z tą jest natomiast... bardzo dobrze. Jak podkreśla sam Franciszek, kradzieże stanowią około 1% przypadków. Natomiast Kartoflomat ma być sposobem, aby w sezonie realnie sprzedać nawet na kilka ton ziemniaków.