Mandat do 500 zł i to bez dyskusji. Nadal wielu kierowców tak robi
Mandaty na drodze szybkiego ruchu można dostać nie tylko za przekroczenie prędkości. Okazuje się, że jadąc komuś na zderzaku, narażamy się na karę nawet do 500 zł i 5 punktów karnych.
Jak donosi Auto Świat, policjanci mają nowe narzędzie do pomiarów i coraz częściej z niego korzystają. Za jego pomocą mierzą odległość i oceniają, czy kierowcy zachowują bezpieczny odstęp od drugiego pojazdu.
Akcja "Bezpieczne Wakacje" jeszcze się nie skończyła
Działania policji prowadzone są w ramach programu "Bezpieczne Wakacje", którego nadrzędnym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa na drogach, także tych szybkiego ruchu. Stąd też, nie powinny nas dziwić wzmożone kontrole na ekspresówkach. Policjanci mają nowe zadanie - sprawdzają jeszcze bardziej dokładnie, czy kierowcy zachowują bezpieczną odległość.
A trzeba przyznać, że kara za tzw. jazdę na zderzaku jest dość dotkliwa.
Mandat za jazdę na zderzaku waha się od 300 do 500 zł. Kierowca dostaje też pięć punktów karnych.
Policja ma coraz więcej narzędzi, aby móc egzekwować przepisy, które mówią o bezpiecznej odległości od pojazdu przed nami. Mowa o nowoczesnych urządzeniach TruCAM II, które umożliwiają dokładne zmierzenie dystansu między samochodami.
Kontrole trwają na wszystkich drogach szybkiego ruchu w Polsce.
Jaka jest bezpieczna odległość między samochodami?
Auto Świat podaje, że dystans w metrach to co najmniej połowa prędkości wyrażonej w km na godzinę. Całe szczęście, nie jest to jakaś wyższa matematyka. Stosunkowo łatwo to obliczyć i wprowadzić w życie. Czyli prędkość 140 km/h oznacza, że należy jechać minimum 70 metrów za autem przed nami. 120 km/h - 60 metrów i tak dalej.
Nie za bardzo umiesz oszacować w ten sposób odległości? Policjanci radzą zastosować zasadę 2 lub nawet 3 sekund. To czas, jaki powinien upłynąć między minięciem się dwóch pojazdów na drodze szybkiego ruchu.