Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce

Hamulce bębnowe, które przez lata ustępowały miejsca tarczowym, mogą znów stać się częstym widokiem na europejskich drogach. Powód jest zaskakujący.

Marian Szutiak (msnet)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce

Problem, którego nie widać z rury wydechowej

Samochody są coraz mniej emisyjne, ale nie oznacza to, że przestały produkować szkodliwe cząstki stałe. Jak wynika z danych HELLA, przywoływanych przez AutoCentrum, aż 80–85% emisji PM związanej ze współczesnym transportem pochodzi ze źródeł innych niż układ wydechowy. Chodzi przede wszystkim o hamulce, opony oraz pył unoszony z drogi.

Dalsza część tekstu pod wideo

Sporo zanieczyszczeń powstaje właśnie przy skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych. Samochód hamuje, a materiał z klocków i tarcz ściera się i trafia do powietrza. Według danych Europejskiej Agencji Środowiska, transport drogowy odpowiada za około 25% emisji PM10. Z kolei TMD Friction szacuje, że około 80% zanieczyszczeń widocznych na felgach pochodzi z tarcz hamulcowych.

Nie jest to więc wyłącznie problem starszych samochodów z silnikami spalinowymi. Pył z hamulców powstaje także w autach elektrycznych. I właśnie dlatego europejskie przepisy zaczynają patrzeć na samochód szerzej niż tylko przez pryzmat spalin z rury wydechowej.

Bębny mogą dostać drugie życie

Nowe wymagania dotyczące emisji pyłu z hamulców zaczną obowiązywać dla nowych homologacji już 29 listopada 2026 roku. Rok później, 29 listopada 2027 roku, obejmą wszystkie nowe rejestracje. Limity będą bardzo rygorystyczne: 3 mg/km dla samochodów elektrycznych, 7 mg/km dla aut spalinowych i hybrydowych oraz 11 mg/km dla samochodów dostawczych i vanów.

Jak opisuje Bezprawnik, jednym ze sposobów na spełnienie nowych wymagań może być powrót do hamulców bębnowych. Szczególnie na tylnej osi. Ich konstrukcja ma tutaj istotną przewagę: materiał ścierany podczas hamowania pozostaje w dużej mierze zamknięty wewnątrz bębna, zamiast trafiać bezpośrednio na drogę i do powietrza.

Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce

Bębny są również prostsze i tańsze w produkcji. To może mieć znaczenie zwłaszcza w przypadku samochodów elektrycznych, gdzie producenci już teraz stosują je na tylnej osi. Elektryki mogą dodatkowo wykorzystywać rekuperację, więc klasyczne hamulce tylne nie są obciążane tak często jak w tradycyjnych samochodach.

Ekologia kontra bezpieczeństwo?

Hamulce bębnowe nie zniknęły z rynku przypadkiem. Mają swoje zalety, ale pod względem skuteczności i odporności na przegrzewanie ustępują nowoczesnym hamulcom tarczowym. Po mocnym rozgrzaniu ich skuteczność może wyraźnie spaść, co ma znaczenie szczególnie podczas intensywnej jazdy i częstego hamowania.

Nie oznacza to oczywiście, że nowe przepisy automatycznie doprowadzą do większej liczby wypadków. Producenci mają do dyspozycji także inne rozwiązania, a hamulce bębnowe na tylnej osi w wielu współczesnych autach mogą być wystarczające. Trudno jednak nie zauważyć pewnego paradoksu: regulacja mająca ograniczyć zanieczyszczenia może skłaniać konstruktorów do korzystania z technologii, którą motoryzacja przez lata wypierała.

Bębny wracają do samochodów. Unia zmienia hamulce

Tym bardziej że dyskusja o bezpieczeństwie na drogach w Unii Europejskiej już obejmuje również prędkość. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) rekomendowała dalsze ograniczanie limitów. Na razie nie ma więc podstaw, by łączyć nowe normy emisji z przyszłymi ograniczeniami prędkości. Kierunek zmian pokazuje jednak, że europejskie samochody mogą w najbliższych latach wyglądać i działać nieco inaczej, niż przyzwyczailiśmy się przez ostatnie dekady.